czwartek, 31 grudnia 2015

#8."Oddech cię boli jakbyś w krtani miała nóż"


~Emily~
-Emily...pamiętasz mnie?-blondynka osłupiała na mój widok,a jej głos zadrżał

 -Alex czekaj na mnie!-krzyczałam próbując złapać oddech.
Biegłam najszybciej jak umiałam jednak i tak nie nadążałam ani trochę za Alex.
-W tej chwili uczę  cię biegać!-zapiszczała radośnie
-Alex!!!-krzyczałam tak,że aż się wywaliłam  w piaskownicy

Złapałam się za głowę i syknęłam z bólu.Okropnie mnie bolał tył mojej głowy.Patrzyłam na nią i próbowałam sobie przypomnieć jak dziewczyna z moich starych wspomnień miała na imię.



-Alex?-
zapytałam niepewnie.Dziewczyna zbledła ,a z jej oczu poleciało mnóstwo łez,podbiegła do mnie i przytuliła tak,że prawie bym się wywaliła z kulami.Ledwie łapałam równowagę.
~Następnego dnia~
~Alex~
Nic mnie nie uspokajało jak świadomość tego,że moja przyjaciółka przypomniała sobie kim jestem.Pamiętała moje imię i nazwisko i kilka wspomnień,ale nadal nie mogła skojarzyć kim dla niej jestem.Siostrą? Przyjaciółką? Znajomą? Nie umiała tego wszystkiego ogarnąć i to było widać.Od samego rana rozmawiałam przez telefon z Charlsem i Leo o tym,że już wróciła do domu.Leo był pozytywnie zaskoczony tak szybkim powrotem Emily,a Charls mało nie wytrzymał by wybiec z domu i przyjść do nas by tylko ją spotkać.


-Alex,ale ja chcę ją zobaczyć.-westchnął w słuchawkę
-Wiem,Charls,ale może dajmy szansę Leo by pogłówkował,on ją najmniej zna z nas wszystkich.-zaproponowałam
-No tak,ale musiał by z nią spędzić prawie cały dzień.-albo mi się zdawało albo Charlie był zazdrosny o Emi? Ale przecież to nie jest realne,on kocha Chloe,więc nie rozumiem go.
-Charlie spokojnie....Bliżej się poznają i przy tym my też.Ciągle tylko spędzamy czas ja i Leo ,a ty ciągle z Emily.-słusznie zauważyłam
-Niech będzie,ale później chcę chociaż godzinkę by móc ją zobaczyć i pomówić chociaż trochę.-zaproponował
-Okej.To powiadom o tym Leo.-nie wiem czemu,ale unikałam Leo,bałam się w nim zakochać i niepotrzebnie robić sobie nadzieję
-A ty nie wolisz tego zrobić?-zapytał zdziwiony
-Nie.Mam za dużo na głowie,muszę ochłonąć.-powiedziałam patrząc na obraz umieszczony na mojej szafce nocnej,na którym byłam z przyjaciółką,oczy mi się zaszkliły.
-Ale myślałem,że wy....
-Charls! My się tylko przyjaźnimy....-wyszeptałam spuszczając głowę,gdy by ON tu był,nie pozwolił by mi na to i by znowu uniósł mój podbródek i kazał by patrzeć mu głęboko w oczy.
-Okej,przepra
-Nie masz za co.-mój głos uspokoił się nieco-To ja przepraszam.Nie jestem sobą.-wyszeptałam-Pogadamy później,pa.-rozłączyłam się i weszłam tak jak każdego poranku do toalety.
Spojrzałam w lustro,z moich oczu ciekły łzy.Boli mnie to....nie chcę go olewać,ale tak będzie lepiej....Tworzenie niepotrzebnej ilości wspomnień i mocne przywiązywanie się do niego może tylko sprawić,że będzie coraz gorzej ze mną.Nie chcę znowu cierpieć...On jest bardzo wrażliwy,nie chcę go ranić tym wszystkim....Obmyłam twarz zimną wodą.Przypomniało mi się,że ma jakiś problem,który miał mi później powiedzieć.Może lepiej jak go dzisiaj będę unikać i pogadamy jutro o tym na spokojnie.Tak to dobry pomysł.
~Charlie~
Podczas rozmowy z Alex....uspokojała głos gdy zaczęliśmy rozmawiać o niej i Leo.Rozumiem są przyjaciółmi,ale nie wyglądają na nich.Wyglądają na zakochaną w sobie parę.Tak bym ich określił.Są ze sobą bardzo zżyci i cały czas spędzają ze sobą czas.Blondynka go specjalnie unikała,ale to wcale nie pomagało.Wręcz przeciwnie.Leondre wreszcie znalazł osobę,która miała podobne problemy co on i chciał jej pokazać,że jest dla niego jak siostra,jednak Alex była chyba za bardzo przemęczona amnezją Emily i dlatego mogła go olewać.Może się dowiem powodu dzisiaj jak z nią spędzę ten dzień,wiedziała,że jestem zdesperowany tym,że nie mogę spotkać jej,ale pewnie uznała,że taki dzień na uspokojenie dobrze mi zrobi.
~Leo~
Na nogach już byłem od 6.Rozmawiałem trochę przez telefon z Alex.Ucieszył mnie powrót Emily,w końcu może Alex nie będzie chodzić niewyspana i smutna.Pocieszyła mnie ta myśl,chciałem jej pokazać jeszcze tyle miejsc.Jest ich niezliczenie wiele,wszystkie są wyjątkowe.Moje przemyślenia przerwał kolejny telefon.Chwyciłem go szybko.
-Hej Młody.-usłyszałem w słuchawce głos Charliego
-Hej Stary.-zaśmiałem się
-Alex do mnie przed chwilą dzwoniła...
-I?-przerwałem mu
-Dzisiaj cały dzień spędzisz z Emily,ona cię najmniej pamięta.-szczerze nie chciałem cały dzień z nią siedzieć,wiem,że mi będzie najtrudniej przypomnieć jej wspomnienia ze mną,ale chciałem by Alex też przy mnie była i Charls...
-Oki.-odpowiedziałem krótko
-Leo?-zapytał zaniepokojony
-Tak?-spytałem
-Wszystko w porzą...?
-Tak,a czemu pytasz?-przerwałem mu ponownie
-No bo jakoś głos ci sie zmienił,jesteś pewny ,że wszystko okej?-ponownie wznowił pytanie
-Tak,tylko jak myślę to tak mam.-wyszeptałem
Rozmawiałem jeszcze tak z nim przez 15 minut góra 20.Wyszedłem na umówioną godzinę na zewnątrz i skierowałem się w stronę białego mieszkania.Podeszłem do drzwi i uruchomiłem dzwonek.Po chwili w drzwiach pojawiła się blada blondynka.
-Hej.-wysiliła się na uśmiech
-Cześc,wszystko w porządku?-zapytałem niepewnie
~Alex~
Wbiegłam do kuchni i chwyciłam jabłko,dzisiaj nie miałam siły by przełknąć cokolwiek innego.Usiadłam przy stole,jednak zaraz musiałam wstać,bo zadzwonił dzwonek do drzwi,a w domu znowu nikogo nie było oprócz mnie,Emily i jej mamy,która specjalnie wzięła dwa dni urlopu,by przypomnieć córce co i jak.Podbiegłam do drzwi i chwyciłam klamkę.Ku moim oczom ukazał się brunet.Świetnie....Po prostu....ehhhh...Nie mam siły....
-Hej.-próbowałam się uśmiechnąć,ale chyba wyszedł mi z tego jakiś grymas
-Cześc,wszystko w porządku?-zapytał zaniepokojony
-Nie,wszystko w porządku,czemu pytasz?-zdziwiłam się nieco na jego pytanie
-Blado wyglądasz.-słusznie zauważył
-Zawsze wyglądam blado.-pocieszyłam go nieco
-Ale dzisiaj bardziej...
-Wszystko w porządku.-przerwałam mu .Chłopak próbował mnie przytulić ,ale ja mu się odsunęłam.-Może lepiej już zajrzysz do Emi?-odchrząknęłam
-Okej.-powiedział spuszczając głowę,nie mogę patrzeć na jego smutek...ehhh....ale robię dobrze...nie chcę się do niego przywiązywać za bardzo.
~Emily~
Gdy moja "mama" opuściła mnie i wyszła z pokoju,rozłożyłam się leniwie na łóżku,a kule położyłam obok niego.Wpatrywałam się przez około 10 minut w sufit i myślałam.Przerwało mi pukanie do drzwi.
-Proszę.-powiedziałam cicho,w drzwiach pojawił się średniego wzrostu brunet o brązowych oczach,wystraszyłam się.Kolejna osoba,której na oczy nie widziałam,usiadłam na posłaniu i przyglądałam się nowej osobie w moim otoczeniu
-Hej,pamiętasz mnie?-usiadł naprzeciwko i patrzył mi w oczy.Pokiwałam przecząco głową.-Dał mi swój telefon.Na wyświetlaczu było zdjęcie ze Snapchata.byłam na nim byłam ja i ten chłopak.Robiliśmy głupie miny,wygłupialiśmy się.-Pamiętasz?

-Leoooo,bo  ci zaraz...-niedokończyłam,bo chłopak mi przerwał
-I poszło.-kliknął kilka nazw i strzałkę.
-Osz ty!-krzyknęłam i zaczęłam go obrzucać popcornem
-Nie umiesz się bić?-zadrwił
-Pfff...drwisz sobie ze mnie.-przewróciłam teatralnie oczami
-Nie nooo...skądże?-wziął całą miskę i wysypał na mnie
-Leoooo!!! Ughhhh.....-krzyknęłam
Do pomieszczenia wszedł Charls.
-Poważnie? Znowu muszę robić popcorn.-wyjąkał
-To wszytko dzięki Leo...-blondyn założył rękę na rękę i spojrzał sie z wyrzutami na Leondre,a ja roześmiałam się.Tę śmieszną chwilę przerwał dzwonek do drzwi,pewnie Alex już dotarła.Lenehan skierował się w stronę dźwięku,a ja złapałam go za jedną nogę i ciągnęłam  w swoją stronę.Chłopak zaczął się wyrywać,jednak do pomocy mi przyłączył się Devries.Zaczęliśmy się głośno śmiać,bo musiało to zabawnie wyglądać.

-Tak....-wyszeptałam przyglądając się zdjęciu,które zaraz znikło z wyświetlacza
-Już wiesz kim jestem?-zapytał z nadzieją
-Pamiętam cię,ale nie wiem.-brunet złapał mnie za ręce i patrzył się głeboko w oczy,próbował mi wytłumaczyć jak się poznaliśmy my (ja i Alex) z nimi (Charlie i Leo).
~Alex~
Jeździłam w samotności na deskorolce,po chwili pojawił się Charls i dołączył do mnie.Skierowaliśmy się w kierunku parku.  Trwało to trochę dłużej niż mi się wydawało.Jednak ten czas zastapiło nam śmianie się z naszego nieumiejętnego jeżdżenia na deskorolce.Gdy dotarliśmy,usiedliśmy na ławce przed jeziorem i zaczęliśmy gadać o jego związku z Chloe,o Emily ,o trasie.
-Skończyliście już piosenkę?-zapytałam
-Tak,będzie miała tytuł "Shining Star"-powiedział
-Leo mi kiedyś zanucił "You're my shing star".Czy to możliwe,żeby wrzucił to do piosenki?-zapytałam
-Tak,dodał to.-uśmiechnął się łagodnie-Martwią mnie jego problemy ze snem.-westchnął-Ostatnio nie może usnąć,piosenkę też całą napisał sam,a ja tylko napisałem nuty i mam przedstawić mój pomysł na teledysk.
-Dużo zrobił.-zauwazyłam
-No właśnie,całą noc nad tym siedział.-odparł,a ja spuściłam głowę pogrązona w myślach
-Alex?-zapytał
-Hmmm?-ciekawe o co chodzi
-Czemu olewasz Leo?-nie spodziewałam się tego pytania,osłupiałam wpatrując się w ziemie
-Nie olewam.-szepnęłam,a do oczu zaczęły mi się zlewać łzy
-Przecież widzę,brata nie oszukasz.-puścił mi oczko,uśmiechnęłam się delikatnie
-Ale obiecaj,że nie powiesz Leo,dobrze?-zapytałam smutno
-Obiecuję.-patrzył mi się w oczy,teraz nie mogę skłamać
-Bo sie chyba zakochałam,ale nie chcę się z nim za bardzo związywać,bo później będzie bolało jak nie będzie czuł tego co ja.-wyszeptałam spuszczając głowę
-Pogadaj z nim.-zaproponował
-Charls...to nie takie łatwe.Przecież on może mieć każdą,jest znany w całej Walii,co ja w ogóle mówię...jest znany na całym świecie łącznie z tobą.A ja? Jestem tylko zwykłą dziewczyną.-wysiliłam się na uśmiech,chociaż z moich oczu wyleciało kilka samotnych łez.Blondyn wytarł je swoją ręką.
-Właśnie nie,to on wybiera,a nie jego szczęśliwy lub nieszczęśliwy los.Jak się zakochał to odwzajemni to co czujesz.-Blondyn złapał mnie za rękę,bym poczuła chwilę wsparcia
-Wiem,ale boję się.....-wyszeptałam
-Nie dziwię się,zakochałaś się.-odpowiedział
-Wiesz co?
-Mhmmm?-Lenehan spojrzał na mnie pytająco
-Jak chcesz to moge zabrać Leo na kilka godzin,będziesz miał czas by pogadać z Emily.-zaproponowałam
-Zrobiła byś to dla mnie?-zapytał zdziwiony,ale zdziwiony w pozytywnym znaczeniu.Pokiwałam głową na znak,że tak,poświęcę się.-Dziękuję.-powiedział
~Emily~
Gadałam z tym Leo chyba z trzy albo cztery godziny.Przypominał mi jak się poznaliśmy.Kim on jest itp.Zrozumiałam już pamiętam.Leo jest jednym z moich idoli,jest moim przyjacielem i naszym (moim i Alex) sąsiadem.
-Pamiętam już wszystko.-uśmiechnęłam się do niego.Chłopak wyraźnie odetchnął z ulgą.
-No nareszcie,nie miałem pojęcia jak ci bardziej to wytłumaczyć.-oburzyłam się,a on się zaśmiał
-Leoooo....-wybuchnęłam śmiechem
-Też cię kocham.-uśmiechnął się jak pedofil,z nim nie da się wytrzymać
-Zboczeniec.-przewróciłam teatralnie oczami
-Z ciebie.-wyszczerzył swoje białe ząbki
-Chciał byś.-docięłam mu chamsko oddając uśmiechem
-No chciał bym.-znowu ta mina pedofila,wybuchłam śmiechem
-Z tobą nie da się normalnie rozmawiać.-uderzyłam go w ramię
-Gdy by nie te kule i bandaże...przyłożył bym ci poduszką.
Pół godziny chyba tak sobie docinaliśmy,dopóki do pokoju nie zajrzały dwie osoby mianowicie Alex i ten przystojny blondyn,który był z nią w szpitalu.
-Wymianka?-zapytała blondynka i pociągnęła Leo za rękę.Blondyn usiadł naprzeciwko mnie i złapał mnie za ręce.
~Alex~
Moje serce tego nie chciało...ale robię to dla Charlsa.Wiem jak on tego pragnie.Wyszliśmy na zewnątrz z Leo.
-To park?-zaproponowałam
-Oki,tylko wezmę deskę.-powiedział i pobiegł do ogrodu,po chwili wrócił i ruszyliśmy w "trasę".Tym razem trwało to o wiele krócej niż z Charlsem.Spacerowaliśmy sobie po parku rozmawiając o wielu sprawach.Wyprzedziłam go trochę.
-Alex?-zapytał
-hmm?-odwróciłam się
-Czemu mnie unikasz?-spytał smutno,a ja ponownie się odwróciłam w własną stronę i ruszyłam do przodu.
-Nie unikam cię.-odpowiedziałam chamsko
-Aaaa..przepraszam.Myślałem,że masz w dupie.-również powiedział całkowicie chamsko.Odwróciłam się,patrzył mi się prosto w oczy.
-Nie szkodzi.-wyszeptałam,a oczy mi się zaszkliły,spuściłam głowę,a brunet tak jak zawsze podniósł mój podbródek i zmusił mnie do patrzenia w jego cudowne oczy.
-Proszę ....możesz mnie unikać,olewać,ale proszę nie smuć się...nie lubię cię widzieć takiej...-powiedział
-Dobrze.-otarłam łzę,która wypłynęła z mojego oka
Leondre przybliżył się momentalnie,a ja zachwiałam się i bym upadła do tyłu,ale chłopak mnie złapał.
-Robisz to specjalnie.-uśmiechnęłam się
-Tylko troszkę.-odwzajemnił uśmiech
-Taaa...już znam tą twoją gadkę.-powiedziałam i wyrwałam się z jego objęć,znowu potok łez.Poszłam szybszym krokiem do przodu.Chłopak mi zagrodził drogę.-Leo?-spojrzałam na niego z wyrzutami
-Hmm?-uśmiechnął się
-Daj mi przejść-wyszeptałam i próbowałam go odepchnąć jednak chłopak był silniejszy i obróciło się to przeciwko mnie.Przewróciłam się na trawę,a on na mnie.Jego usta były kilka centymetrów od moich.Zrobiło mi się bardzo gorąco,zarumieniłam się bardzo.Czułam jego oddech przy swojej twarzy.Przybliżył się do mnie.Nasze usta złączyły się.Łzy spływały mi tak jak nigdy.Gdy się oderwaliśmy od siebie,patrzył mi głęboko w oczy.Wstał i mi pomógł.Spuściłam głowę na ziemię.
-Przepra...
-Nie szkodzi.-wyszeptałam skrępowana
-Szkodzi,nie powinie..
-Leo jest okej! Wyluzuj!-przerwałam mu
-Przepraszam.-przytulił mnie,nie opierałam się mu,znowu te ciepłe ramiona.Awwww....Serce mi zaraz wyskoczy.-Alex?
-Tak?-spojrzałam na niego pytająco
-Pomożesz mi w tym problemie?-wysilił się na uśmiech
-Oczywiście.W czym tkwi problem?-zapytałam
-Zakochałem się w pewniej Księżniczce.Najprawdziwszym Aniołu o niebiańskich blond włosach,ale nie mam pojęcia jak powiedzieć temu Aniołkowi,że go kocham.-uśmiechnął się słodko,do moich oczu napłynęły miliony łez.....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz