czwartek, 31 grudnia 2015

#8."Oddech cię boli jakbyś w krtani miała nóż"


~Emily~
-Emily...pamiętasz mnie?-blondynka osłupiała na mój widok,a jej głos zadrżał

 -Alex czekaj na mnie!-krzyczałam próbując złapać oddech.
Biegłam najszybciej jak umiałam jednak i tak nie nadążałam ani trochę za Alex.
-W tej chwili uczę  cię biegać!-zapiszczała radośnie
-Alex!!!-krzyczałam tak,że aż się wywaliłam  w piaskownicy

Złapałam się za głowę i syknęłam z bólu.Okropnie mnie bolał tył mojej głowy.Patrzyłam na nią i próbowałam sobie przypomnieć jak dziewczyna z moich starych wspomnień miała na imię.



-Alex?-
zapytałam niepewnie.Dziewczyna zbledła ,a z jej oczu poleciało mnóstwo łez,podbiegła do mnie i przytuliła tak,że prawie bym się wywaliła z kulami.Ledwie łapałam równowagę.
~Następnego dnia~
~Alex~
Nic mnie nie uspokajało jak świadomość tego,że moja przyjaciółka przypomniała sobie kim jestem.Pamiętała moje imię i nazwisko i kilka wspomnień,ale nadal nie mogła skojarzyć kim dla niej jestem.Siostrą? Przyjaciółką? Znajomą? Nie umiała tego wszystkiego ogarnąć i to było widać.Od samego rana rozmawiałam przez telefon z Charlsem i Leo o tym,że już wróciła do domu.Leo był pozytywnie zaskoczony tak szybkim powrotem Emily,a Charls mało nie wytrzymał by wybiec z domu i przyjść do nas by tylko ją spotkać.


-Alex,ale ja chcę ją zobaczyć.-westchnął w słuchawkę
-Wiem,Charls,ale może dajmy szansę Leo by pogłówkował,on ją najmniej zna z nas wszystkich.-zaproponowałam
-No tak,ale musiał by z nią spędzić prawie cały dzień.-albo mi się zdawało albo Charlie był zazdrosny o Emi? Ale przecież to nie jest realne,on kocha Chloe,więc nie rozumiem go.
-Charlie spokojnie....Bliżej się poznają i przy tym my też.Ciągle tylko spędzamy czas ja i Leo ,a ty ciągle z Emily.-słusznie zauważyłam
-Niech będzie,ale później chcę chociaż godzinkę by móc ją zobaczyć i pomówić chociaż trochę.-zaproponował
-Okej.To powiadom o tym Leo.-nie wiem czemu,ale unikałam Leo,bałam się w nim zakochać i niepotrzebnie robić sobie nadzieję
-A ty nie wolisz tego zrobić?-zapytał zdziwiony
-Nie.Mam za dużo na głowie,muszę ochłonąć.-powiedziałam patrząc na obraz umieszczony na mojej szafce nocnej,na którym byłam z przyjaciółką,oczy mi się zaszkliły.
-Ale myślałem,że wy....
-Charls! My się tylko przyjaźnimy....-wyszeptałam spuszczając głowę,gdy by ON tu był,nie pozwolił by mi na to i by znowu uniósł mój podbródek i kazał by patrzeć mu głęboko w oczy.
-Okej,przepra
-Nie masz za co.-mój głos uspokoił się nieco-To ja przepraszam.Nie jestem sobą.-wyszeptałam-Pogadamy później,pa.-rozłączyłam się i weszłam tak jak każdego poranku do toalety.
Spojrzałam w lustro,z moich oczu ciekły łzy.Boli mnie to....nie chcę go olewać,ale tak będzie lepiej....Tworzenie niepotrzebnej ilości wspomnień i mocne przywiązywanie się do niego może tylko sprawić,że będzie coraz gorzej ze mną.Nie chcę znowu cierpieć...On jest bardzo wrażliwy,nie chcę go ranić tym wszystkim....Obmyłam twarz zimną wodą.Przypomniało mi się,że ma jakiś problem,który miał mi później powiedzieć.Może lepiej jak go dzisiaj będę unikać i pogadamy jutro o tym na spokojnie.Tak to dobry pomysł.
~Charlie~
Podczas rozmowy z Alex....uspokojała głos gdy zaczęliśmy rozmawiać o niej i Leo.Rozumiem są przyjaciółmi,ale nie wyglądają na nich.Wyglądają na zakochaną w sobie parę.Tak bym ich określił.Są ze sobą bardzo zżyci i cały czas spędzają ze sobą czas.Blondynka go specjalnie unikała,ale to wcale nie pomagało.Wręcz przeciwnie.Leondre wreszcie znalazł osobę,która miała podobne problemy co on i chciał jej pokazać,że jest dla niego jak siostra,jednak Alex była chyba za bardzo przemęczona amnezją Emily i dlatego mogła go olewać.Może się dowiem powodu dzisiaj jak z nią spędzę ten dzień,wiedziała,że jestem zdesperowany tym,że nie mogę spotkać jej,ale pewnie uznała,że taki dzień na uspokojenie dobrze mi zrobi.
~Leo~
Na nogach już byłem od 6.Rozmawiałem trochę przez telefon z Alex.Ucieszył mnie powrót Emily,w końcu może Alex nie będzie chodzić niewyspana i smutna.Pocieszyła mnie ta myśl,chciałem jej pokazać jeszcze tyle miejsc.Jest ich niezliczenie wiele,wszystkie są wyjątkowe.Moje przemyślenia przerwał kolejny telefon.Chwyciłem go szybko.
-Hej Młody.-usłyszałem w słuchawce głos Charliego
-Hej Stary.-zaśmiałem się
-Alex do mnie przed chwilą dzwoniła...
-I?-przerwałem mu
-Dzisiaj cały dzień spędzisz z Emily,ona cię najmniej pamięta.-szczerze nie chciałem cały dzień z nią siedzieć,wiem,że mi będzie najtrudniej przypomnieć jej wspomnienia ze mną,ale chciałem by Alex też przy mnie była i Charls...
-Oki.-odpowiedziałem krótko
-Leo?-zapytał zaniepokojony
-Tak?-spytałem
-Wszystko w porzą...?
-Tak,a czemu pytasz?-przerwałem mu ponownie
-No bo jakoś głos ci sie zmienił,jesteś pewny ,że wszystko okej?-ponownie wznowił pytanie
-Tak,tylko jak myślę to tak mam.-wyszeptałem
Rozmawiałem jeszcze tak z nim przez 15 minut góra 20.Wyszedłem na umówioną godzinę na zewnątrz i skierowałem się w stronę białego mieszkania.Podeszłem do drzwi i uruchomiłem dzwonek.Po chwili w drzwiach pojawiła się blada blondynka.
-Hej.-wysiliła się na uśmiech
-Cześc,wszystko w porządku?-zapytałem niepewnie
~Alex~
Wbiegłam do kuchni i chwyciłam jabłko,dzisiaj nie miałam siły by przełknąć cokolwiek innego.Usiadłam przy stole,jednak zaraz musiałam wstać,bo zadzwonił dzwonek do drzwi,a w domu znowu nikogo nie było oprócz mnie,Emily i jej mamy,która specjalnie wzięła dwa dni urlopu,by przypomnieć córce co i jak.Podbiegłam do drzwi i chwyciłam klamkę.Ku moim oczom ukazał się brunet.Świetnie....Po prostu....ehhhh...Nie mam siły....
-Hej.-próbowałam się uśmiechnąć,ale chyba wyszedł mi z tego jakiś grymas
-Cześc,wszystko w porządku?-zapytał zaniepokojony
-Nie,wszystko w porządku,czemu pytasz?-zdziwiłam się nieco na jego pytanie
-Blado wyglądasz.-słusznie zauważył
-Zawsze wyglądam blado.-pocieszyłam go nieco
-Ale dzisiaj bardziej...
-Wszystko w porządku.-przerwałam mu .Chłopak próbował mnie przytulić ,ale ja mu się odsunęłam.-Może lepiej już zajrzysz do Emi?-odchrząknęłam
-Okej.-powiedział spuszczając głowę,nie mogę patrzeć na jego smutek...ehhh....ale robię dobrze...nie chcę się do niego przywiązywać za bardzo.
~Emily~
Gdy moja "mama" opuściła mnie i wyszła z pokoju,rozłożyłam się leniwie na łóżku,a kule położyłam obok niego.Wpatrywałam się przez około 10 minut w sufit i myślałam.Przerwało mi pukanie do drzwi.
-Proszę.-powiedziałam cicho,w drzwiach pojawił się średniego wzrostu brunet o brązowych oczach,wystraszyłam się.Kolejna osoba,której na oczy nie widziałam,usiadłam na posłaniu i przyglądałam się nowej osobie w moim otoczeniu
-Hej,pamiętasz mnie?-usiadł naprzeciwko i patrzył mi w oczy.Pokiwałam przecząco głową.-Dał mi swój telefon.Na wyświetlaczu było zdjęcie ze Snapchata.byłam na nim byłam ja i ten chłopak.Robiliśmy głupie miny,wygłupialiśmy się.-Pamiętasz?

-Leoooo,bo  ci zaraz...-niedokończyłam,bo chłopak mi przerwał
-I poszło.-kliknął kilka nazw i strzałkę.
-Osz ty!-krzyknęłam i zaczęłam go obrzucać popcornem
-Nie umiesz się bić?-zadrwił
-Pfff...drwisz sobie ze mnie.-przewróciłam teatralnie oczami
-Nie nooo...skądże?-wziął całą miskę i wysypał na mnie
-Leoooo!!! Ughhhh.....-krzyknęłam
Do pomieszczenia wszedł Charls.
-Poważnie? Znowu muszę robić popcorn.-wyjąkał
-To wszytko dzięki Leo...-blondyn założył rękę na rękę i spojrzał sie z wyrzutami na Leondre,a ja roześmiałam się.Tę śmieszną chwilę przerwał dzwonek do drzwi,pewnie Alex już dotarła.Lenehan skierował się w stronę dźwięku,a ja złapałam go za jedną nogę i ciągnęłam  w swoją stronę.Chłopak zaczął się wyrywać,jednak do pomocy mi przyłączył się Devries.Zaczęliśmy się głośno śmiać,bo musiało to zabawnie wyglądać.

-Tak....-wyszeptałam przyglądając się zdjęciu,które zaraz znikło z wyświetlacza
-Już wiesz kim jestem?-zapytał z nadzieją
-Pamiętam cię,ale nie wiem.-brunet złapał mnie za ręce i patrzył się głeboko w oczy,próbował mi wytłumaczyć jak się poznaliśmy my (ja i Alex) z nimi (Charlie i Leo).
~Alex~
Jeździłam w samotności na deskorolce,po chwili pojawił się Charls i dołączył do mnie.Skierowaliśmy się w kierunku parku.  Trwało to trochę dłużej niż mi się wydawało.Jednak ten czas zastapiło nam śmianie się z naszego nieumiejętnego jeżdżenia na deskorolce.Gdy dotarliśmy,usiedliśmy na ławce przed jeziorem i zaczęliśmy gadać o jego związku z Chloe,o Emily ,o trasie.
-Skończyliście już piosenkę?-zapytałam
-Tak,będzie miała tytuł "Shining Star"-powiedział
-Leo mi kiedyś zanucił "You're my shing star".Czy to możliwe,żeby wrzucił to do piosenki?-zapytałam
-Tak,dodał to.-uśmiechnął się łagodnie-Martwią mnie jego problemy ze snem.-westchnął-Ostatnio nie może usnąć,piosenkę też całą napisał sam,a ja tylko napisałem nuty i mam przedstawić mój pomysł na teledysk.
-Dużo zrobił.-zauwazyłam
-No właśnie,całą noc nad tym siedział.-odparł,a ja spuściłam głowę pogrązona w myślach
-Alex?-zapytał
-Hmmm?-ciekawe o co chodzi
-Czemu olewasz Leo?-nie spodziewałam się tego pytania,osłupiałam wpatrując się w ziemie
-Nie olewam.-szepnęłam,a do oczu zaczęły mi się zlewać łzy
-Przecież widzę,brata nie oszukasz.-puścił mi oczko,uśmiechnęłam się delikatnie
-Ale obiecaj,że nie powiesz Leo,dobrze?-zapytałam smutno
-Obiecuję.-patrzył mi się w oczy,teraz nie mogę skłamać
-Bo sie chyba zakochałam,ale nie chcę się z nim za bardzo związywać,bo później będzie bolało jak nie będzie czuł tego co ja.-wyszeptałam spuszczając głowę
-Pogadaj z nim.-zaproponował
-Charls...to nie takie łatwe.Przecież on może mieć każdą,jest znany w całej Walii,co ja w ogóle mówię...jest znany na całym świecie łącznie z tobą.A ja? Jestem tylko zwykłą dziewczyną.-wysiliłam się na uśmiech,chociaż z moich oczu wyleciało kilka samotnych łez.Blondyn wytarł je swoją ręką.
-Właśnie nie,to on wybiera,a nie jego szczęśliwy lub nieszczęśliwy los.Jak się zakochał to odwzajemni to co czujesz.-Blondyn złapał mnie za rękę,bym poczuła chwilę wsparcia
-Wiem,ale boję się.....-wyszeptałam
-Nie dziwię się,zakochałaś się.-odpowiedział
-Wiesz co?
-Mhmmm?-Lenehan spojrzał na mnie pytająco
-Jak chcesz to moge zabrać Leo na kilka godzin,będziesz miał czas by pogadać z Emily.-zaproponowałam
-Zrobiła byś to dla mnie?-zapytał zdziwiony,ale zdziwiony w pozytywnym znaczeniu.Pokiwałam głową na znak,że tak,poświęcę się.-Dziękuję.-powiedział
~Emily~
Gadałam z tym Leo chyba z trzy albo cztery godziny.Przypominał mi jak się poznaliśmy.Kim on jest itp.Zrozumiałam już pamiętam.Leo jest jednym z moich idoli,jest moim przyjacielem i naszym (moim i Alex) sąsiadem.
-Pamiętam już wszystko.-uśmiechnęłam się do niego.Chłopak wyraźnie odetchnął z ulgą.
-No nareszcie,nie miałem pojęcia jak ci bardziej to wytłumaczyć.-oburzyłam się,a on się zaśmiał
-Leoooo....-wybuchnęłam śmiechem
-Też cię kocham.-uśmiechnął się jak pedofil,z nim nie da się wytrzymać
-Zboczeniec.-przewróciłam teatralnie oczami
-Z ciebie.-wyszczerzył swoje białe ząbki
-Chciał byś.-docięłam mu chamsko oddając uśmiechem
-No chciał bym.-znowu ta mina pedofila,wybuchłam śmiechem
-Z tobą nie da się normalnie rozmawiać.-uderzyłam go w ramię
-Gdy by nie te kule i bandaże...przyłożył bym ci poduszką.
Pół godziny chyba tak sobie docinaliśmy,dopóki do pokoju nie zajrzały dwie osoby mianowicie Alex i ten przystojny blondyn,który był z nią w szpitalu.
-Wymianka?-zapytała blondynka i pociągnęła Leo za rękę.Blondyn usiadł naprzeciwko mnie i złapał mnie za ręce.
~Alex~
Moje serce tego nie chciało...ale robię to dla Charlsa.Wiem jak on tego pragnie.Wyszliśmy na zewnątrz z Leo.
-To park?-zaproponowałam
-Oki,tylko wezmę deskę.-powiedział i pobiegł do ogrodu,po chwili wrócił i ruszyliśmy w "trasę".Tym razem trwało to o wiele krócej niż z Charlsem.Spacerowaliśmy sobie po parku rozmawiając o wielu sprawach.Wyprzedziłam go trochę.
-Alex?-zapytał
-hmm?-odwróciłam się
-Czemu mnie unikasz?-spytał smutno,a ja ponownie się odwróciłam w własną stronę i ruszyłam do przodu.
-Nie unikam cię.-odpowiedziałam chamsko
-Aaaa..przepraszam.Myślałem,że masz w dupie.-również powiedział całkowicie chamsko.Odwróciłam się,patrzył mi się prosto w oczy.
-Nie szkodzi.-wyszeptałam,a oczy mi się zaszkliły,spuściłam głowę,a brunet tak jak zawsze podniósł mój podbródek i zmusił mnie do patrzenia w jego cudowne oczy.
-Proszę ....możesz mnie unikać,olewać,ale proszę nie smuć się...nie lubię cię widzieć takiej...-powiedział
-Dobrze.-otarłam łzę,która wypłynęła z mojego oka
Leondre przybliżył się momentalnie,a ja zachwiałam się i bym upadła do tyłu,ale chłopak mnie złapał.
-Robisz to specjalnie.-uśmiechnęłam się
-Tylko troszkę.-odwzajemnił uśmiech
-Taaa...już znam tą twoją gadkę.-powiedziałam i wyrwałam się z jego objęć,znowu potok łez.Poszłam szybszym krokiem do przodu.Chłopak mi zagrodził drogę.-Leo?-spojrzałam na niego z wyrzutami
-Hmm?-uśmiechnął się
-Daj mi przejść-wyszeptałam i próbowałam go odepchnąć jednak chłopak był silniejszy i obróciło się to przeciwko mnie.Przewróciłam się na trawę,a on na mnie.Jego usta były kilka centymetrów od moich.Zrobiło mi się bardzo gorąco,zarumieniłam się bardzo.Czułam jego oddech przy swojej twarzy.Przybliżył się do mnie.Nasze usta złączyły się.Łzy spływały mi tak jak nigdy.Gdy się oderwaliśmy od siebie,patrzył mi głęboko w oczy.Wstał i mi pomógł.Spuściłam głowę na ziemię.
-Przepra...
-Nie szkodzi.-wyszeptałam skrępowana
-Szkodzi,nie powinie..
-Leo jest okej! Wyluzuj!-przerwałam mu
-Przepraszam.-przytulił mnie,nie opierałam się mu,znowu te ciepłe ramiona.Awwww....Serce mi zaraz wyskoczy.-Alex?
-Tak?-spojrzałam na niego pytająco
-Pomożesz mi w tym problemie?-wysilił się na uśmiech
-Oczywiście.W czym tkwi problem?-zapytałam
-Zakochałem się w pewniej Księżniczce.Najprawdziwszym Aniołu o niebiańskich blond włosach,ale nie mam pojęcia jak powiedzieć temu Aniołkowi,że go kocham.-uśmiechnął się słodko,do moich oczu napłynęły miliony łez.....



środa, 30 grudnia 2015

#7.Zahipnotyzowana w blasku szpitalnego światła

~Emily~
Obudziłam się w blasku jasnego światła.Obraz w oczach nadal miałam rozmazany,nade mną siedziała jakaś kobieta trzymając mnie za rękę.Wyglądała na uspokojoną,gdy zobaczyła,że się budzę.
-Emily,Słoneczko,słyszysz mnie?-pytała kobieta
Ponownie nastała ciemność,która sprawiła,że usłyszałam tylko jakiś głośny nie do zniesienia pisk,który stopniowo cichnął w moich uszach.
~Leondre~
Przez prawie całą noc nie zmrużyłem oka.Pilnowałem by się nie obudziła,by znowu się nie martwiła.Wiem,że nie powinienem się tak poświęcać,bo i tak nawet przed przyjazdem dziewczyn do Walii miałem problemy ze snem.Lekarz kazał mi chodzić spać bardzo wcześnie tak by mój sen ponownie się uregulował.Za dużo miałem na głowie,tworzenie tekstu do nowej piosenki i usypianie Matildy zajmowało dużo czasu,a odkąd przyjechały dziewczyny,ciągle spędzam czas na poznawaniu bliżej Alex.Cieszę się,że mogę z kimś omówić wiele spraw,dawno nie spotkałem osoby,która by mnie tak dobrze rozumiała jak ona.Nie spałem "prawie" całą noc dlatego,że usnąłem na dwie godziny.Alex nie łatwo dawała się namówić do snu.Bardzo się martwiła i prawie godzinę wydzwaniała do Emily.Była bardzo zmęczona,wszystkim nam był potrzebny odpoczynek w tej chwili.
~Alex~
Usnęłam bardzo późno.Leo przeze mnie nie mógł zmrużyć oka.Mam wyrzuty sumienia,że przeze mnie zaniedbuje sen.Przecież jest KIMŚ dla świata.Gdy by nagle zasłabł na którymś z koncertów to nie mógł by długo występować,a przecież wiem jak kontakt z Bambinos jest dla niego ważny.Obudziłam się wczesnym rankiem,Charlie i Chleo byli już na nogach.Leo leżał prawie obok mnie,wyglądał tak słodko kiedy spał.Przykryłam go kocem i poszłam się przebrać.Poranna toaleta dobrze zrobi na moje zmartwienia.
 Ochłonęłam nieco.Zrobiłam delikatny makijaż.Przeczesałam włosy i spojrzałam tak jak zawsze w lustro.Nie widziałam już uśmiechu na mojej twarzy z nie wiadomo jakich przyczyn.Wyszłam mało nie zabijając się o swoje nogi.Świetnie pokrako....wywal się jeszcze na schodach.Telefon w mojej kieszeni zaniepokoił mnie.Podskoczyłam jak bym zobaczyła ducha.Wyjęłam go z kieszeni czarnych spodenek.Wyszłam na zewnątrz i usiadłam na huśtawce.W słuchawce usłyszałam przestraszony głos mamy Emily.
-Halo?! Alex....Emily miała wypadek,twoja mama zaraz po ciebie przyjedzie.Lekarze nie mogą jej obudzić!-
depresja kobiety przerażała,sama zaczęłam się trząść,a oczy zaszkliły się.-Szykuj się za 15 minut będzie i od razu pojedziecie do szpitala.-łzy zaczęły mi lecieć po policzkach jak nigdy
-Do...brze.-głos mi się załamał na chwilę,pożegnałam się Panią Beatą i wbiegłam do mieszkania ścierając potok łez,jednak oczy mi się zrobiły już czerwone.
-Alex,co się stało?-zapytała Szatynka,gdy mnie zobaczyła,wzrok blondyna skierował się na mnie
-Bo Emily ona....miała wypadek.-głos mi się całkowicie załamał,popadałam w jakąś depresję.Chloe przytuliła mnie mocno,zaraz do niej dołączył Charls.Lenehanowi zaszkliły się oczy.
~Emily~
Znowu te rażące światło,którego moje oczy już zdążyły znienawidzić.Usiadłam i rozejrzałam sie po pomieszczeniu.To była jedna z sal szpitalnych.Po chwili weszła jakaś pielęgniarka.
-O dzień dobry,widzę,że już się obudziłaś.-rzuciła wesoło
-Dzień dobry,owszem.Co się stało?-zapytałam,a mój głos zadrżał
-Miała Pani wypadek,uderzyła głową o chodnik oraz ma Pani zdarte kolana i nogi.-szatynka posmutniała
nieco
Odsunęłam z moich nóg śnieżno białą kołdrę.Kolana miałam w bandażach,a skórę nóg w większości czerwoną i zadrapaną.Głowę również miałam w bandażu.Gdy dotknęłam jej tył mocno złapałam się za nią.Bardzo bolało.Do sali wbiegła kolejna kobieta.Tym razem była to brunetka w okularach,nie miała na sobie szpitalnego ubioru.
-Córciu,jak sie czujesz?! Wszystko w porządku?!-zaczęła krzyczeć histeryczka,kto to w ogóle był i jakim prawem miała mnie nazwać swoją córką?
-Kim Pani jest?-zapytałam chamsko
-Emily...-brunetka zatkała sobie usta ręką,a jej oczy zaszkliły się
-Proszę Pani przykro mi ....Pani córka ma amnezję....-pielęgniarka posmutniała
-Ale jak to....
-Jedynym sposobem na wyleczenie jest powolne przypominanie osobie chorej kim jest i kim są osoby znajdujące się w jej kręgu.-tłumaczyła szatynka
Ta kobieta siedziała przy mnie jakieś pół godziny i ciągle próbowała mnie złapać za ręce i złapać kontakt wzrokowy.Nie chciałam z nią rozmawiać,przerażała mnie.Wyglądała na jakąś histeryczkę.Ufff...ulżyło mi kiedy w drzwiach ponownie pojawiła się pielęgniarka i wyprosiła tą kobietę.Mogłam trochę wreszcie posiedzieć w ciszy.
~Dwie godziny później~
Znowu? Znowu ktoś wszedł do sali.Tym razem były to dwie osoby mniej więcej mojego wzrostu i jedna niska.Jedna z nich była niską,bardzo bladą blondynką o brązowych oczach,miała bardzo ładne włosy,druga dziewczyna była szatynką z ombre,które przykuło moją uwagę.Ostatnią osobą ,która przykuła uwagę...był to przystojny,wysoki blondyn o błękitnych oczach,miał łagodną posturę i bardzo ładne dołeczki.Blondynka podbiegła do mnie szybko i złapała mnie za rekę płacząc.
-Emily?! Jak się czujesz?!-zaczęła wypytywac o dokładnie to samo co ta kobieta co była niedawno
-Zostaw mnie.-burknęłam
~Alex~
-Zostaw mnie.-powiedziała chamsko,przed chwilą mi wytłumaczono,że zachorowała przez ten wypadek na amnezję.Słysząc jej odpowiedź tylko popłakałam się gorzej,siedziałam przy niej długo z parą i próbowaliśmy jej przemówić do rozsądku kim jest i kim my jesteśmy,ale ciągle opierała się.Nie chciała rozmowy.Jedynie normalnie odzywała się do pielęgniarki,która przyniosła jej jakieś mało pożywcze szpitalne jedzenie. Niestety czas odwiedzin się skończył i pielęgniarka nas wyprosiła.Nie miałam siły.Moje zmartwienia wczorajszej nocy sprawdziły sie,a skutek tego wypadku był okropny.Emily po wypisaniu ze szpitala miała chodzić o kulach ze względu na kolana i nogi.My musieliśmy jej przypominać kim jesteśmy,a przede wszystkim kim ona jest.Potrzebowała naszej pomocy,a przede wszystkim wspomnień,które nas z nią łączyły.Po powrocie ze szpitala to samo musieliśmy opowiadać Leondre,znaczy ja nie musiałam.Ja miałam czas żeby odpocząć,żeby się odstresować,żeby przemyśleć to wszystko.Wszyscy dobrze wiedzieli,ze dla mnie to ciężkie.Usnęłam ze zmęczenia.
~Charlie~
Wiadomość o tym wszystkim przeraziła mnie.Oczy mi się zaszkliły.Znałem ja tak krótko,a już płakałem na złe wieści o niej.Po prostu miałem jakąś mocną więź z nią.Przypomniało mi się jak jej wręczyłem bluzę.Jej oczy wtedy błyszczały tak słodko.Wyglądała na zadowoloną i szczęśliwą.A teraz? Nie wierzę w to co się dzieje.Alex najgorzej to wszystko przeżywała .Leo najmniej z nas wszystkich ,bo gadał z nią w samotności tylko wczoraj,a nasza trójka już zdążyła się z nią związać.
Nie miałem pojęcia jak jej to wszystko przypomnę jak wróci.Musiałem coś wymyślić.Chloe przytuliła mnie mocno,a ja ją odepchnąłem.Wiem,że sprawiłem jej przykrość,ale też musiałem dojść do siebie,przemyśleć to i szukać sposobu na zwalczenie amnezji Emily.
~Trzy dni później~
~Alex~
Odkąd się dowiedziałam o chorobie mojej przyjaciółki.Nie wychodziłam do chłopaków,te kilka dni było dla mnie ciężkie,ale dzisiaj to wszystko przemyślałam.Usiadłam na łóżku jak zwykle wyciągając się leniwie.Weszłam do łazienki z kupką ubrań i przejrzałam się we własnym odbiciu.Miałam nadal czerwone i podpuchnięte oczy.Muszę przestać o tym myśleć.Puszczają ją dopiero za dwa dni.Muszę myśleć pozytywnie.Przemyłam twarz zimną wodą.Wyczesałam włosy i ubrałam wybraną garderobę.
Wyprostowałam włosy tak,że zrobiły się bardziej "przylizane" do siebie,zawsze miałam napuszoną szopke,a dzisiaj postanowiłam zrobić różnice.Miałam nadal tak samo krótkie włosy,jeśli się nie mylę gdzieś miałam doczepki,w której z szafek.Używałam ich ,gdy moje włosy były od razu po ścięciu.Przypięłam je do włosów i od razu sprawiały wrażenie dłuższych.Wyglądałam w miarę normalnie,zastanowiłam się czy pomalować się,ale stwierdziłam,że znowu zacznę dusić moją skórę i nawilżyłam tylko ją kremem oraz pomalowałam rzęsy.Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze i wyszłam z toalety.Rzuciłam na łóżko moją piżamę i zeszłam na dół do kuchni.Moja mama akurat szykowała się do pracy.To chore żeby pracować w wakacje,ale okej czego się nie zrobi dla rodziny i jej wydatków. Mama od razu zmierzyła mnie wzrokiem.
-Wyglądasz o wiele lepiej niż w tej twojej szopie na głowie.-wysiliła się na śmiech,choć było wyraźnie słychać,że jest sztuczny.
-Wiem,ale nie mogę sobie niszczyć włosów codziennie.-wysiliłam się na uśmiech i usiadłam przy stole.Przypomina mi się ,że już od dwóch nic nic nie jadłam.Nie wiem jak to robię,ale za każdym razem,gdy zejdę do kuchni,a moja rodzina spożywa śniadanie,ja nie czuję głodu,ani trochę.Musiałam w końcu coś zjeść,bo mój organizm musi w tym wieku się rozwijać,a w ten sposób zmienię się tylko w anorektyczkę czy coś tam.Postanowiłam zjeść jakiś jogurt.Otworzyłam lodówkę i zmierzałam wzrokiem jej pułki,gdy moją uwagę przykuła moja ręka ,na której była zawiązana bransoletka (z chusty) Leo,którą mi zawiązał na niej kiedy krwawiła.Wyjęłam jakiś jogurt i odkleiłam od niego zabezpieczającą folijkę,chwyciłam łyżeczkę i zaczęłam jeść.Odwiązałam chustę z ręki,która miała ślad kolejnej blizny,zawiązałam ją z powrotem i starałam sie myśleć pozytywnie.Po chwili wyszłam na dwór odświeżyć się,stwierdziłam,że to mi się przyda,trzy dni zaniedbywałam chłopaków,a zwłaszcza unikałam Leondre.Nie chciałam o tym mówić,a on nalegał by poruszyć ten temat,bo wiedział,ze nic mi nie zrobi tak dobrze jak rozmowa.O wilku mowa...brunet jeździł na deskorolce po drodze.Usiadłam na chodniku i przyglądałam się mu.Gdy mnie zauważył prawie się przewrócił,ale złapał równowagę w odpowiednim momencie i podbiegł do mnie.Wstałam i przytulił mnie mocno.Jego ciepło sprawiło,że poczułam się znacznie lepiej.
~Emily~
Kolejny dzień czekałam aż przyjdzie do mnie ta sama pielęgniarka.Ciągle przychodziły jakieś inne,a ja chciałam porozmawiać właśnie z tą.Właśnie myślałam o tym jaką miłą kobietą okazała sie być dla mnie,gdy pojawiła się nagle w drzwiach.Uśmiechnęła się do mnie ciepło i podeszła bliżej.
-Mam dobre wieści.-powiedziała wesoło-Wypisujemy cię.
-Co to znaczy?-zapytałam przerażona
-Że wracasz do domu.-uśmiechnęła się łagodnie
-Tu jest mój dom.Nie chcę innego.-zdziwiłam się odpowiedzią szatynki,myślałam,żę nie pozwoli mi stąd pójść,a ona mnie nad zwyczajniej w świecie próbuje wygonić z miejsca w którym zdążyłam się już oswoić.
Szatynka tłumaczyła mi,że się mylę.Znowu ta paplanina co u tej histeryczki.Po wyjściu pielęgniarki usnęłam zmęczona,jednak nie spałam byt długo ,bo przyszła ta brunetka i próbowała mnie zabrać i gdzieś zawieśc.Krzyczałam i upierałam się,że chce zostać.Nie chciałam z nią jechać gdzie kolwiek.Bałam się jej.Jednak z przymusu musiałam się na to zgodzić.Lekarz Thomson,który codziennie mnie badał dał jej kule i wyszłyśmy z budynku.Było zimno i robiło się ciemno.Bałam się gdziekolwiek mnie zabierze ta kobieta.
Wsiedliśmy do auta i znowu zamulił mnie sen.Obudziłam się w ciszy i spokoju,leżałam na czyimś łóżku,którego w życiu nie widziałam i byłam w bardzo ładnym pokoju.Złapałam kule obok łóżka i podeszłam do obrazu,który był na szafce nocnej obok drugiego łóżka ,które było naprzeciw mojego.Byłam na nim ja? Tak to ja...i ta blondynka....Nagle w mojej głowie pojawił się obraz :

-Emily chodź ,bo się spóźnimy.-krzyczała wesoło blondynka
-Czekaj tylko uczeszę włosy.-odparłam
Wybiegłyśmy z mieszkania na zewnątrz,kilka dziewczyn już na nas czekało i zaczęło śpiewać "100 lat". Uśmiechnęłam się sama do siebie.Alex nigdy nie zapominała.Po udanej imprezie urodzinowej zrobiłyśmy sobie zdjęcie,a moja Misia oprawiła je w ramkę i skopiowała,miałyśmy dwa identyczne fotografie i ramki.Postawiłyśmy obrazy w swoich pokojach i każdego dnia wysyłałyśmy sobie zdjęcie czy nadal się nie stłukły.

Złapałam się za głowę i aż jęknęłam z bólu,usiadłam z powrotem na łóżku i zaczęłam ponownie rozglądać się po pomieszczeniu,w krótce odważyłam się i wyszłam przy pomocy kul z pokoju.Rozglądałam się wszędzie.To mieszkanie było piękne,w ciepłych kolorach co sprawiało,że już się tak nie bałam.Schody...Najgorsze co mogło mnie spotkać,zeszłam po nich ostrożnie.Stanęłam krzywo nogą...zasyczałam z bólu i znowu stanęłam w bezruchu czekając na uspokojenie się bólu.Po niecałych 4 minutach wróciła z powrotem do schodzenia.Gdy mi się udało miałam ochotę skakać z radości,ale wiem,ze to nie pomogło by moim nogą.Weszłam do pomieszczenia,gdzie oznajmiła mi brunetka,że to Kuchnia.
-Wyspałaś sie?-zapytała na wstępie
-Tak.-odpowiedziałam krótko-Ma Pani bardzo ładny dom...-wyszeptałam
Kobieta zaśmiała się i spojrzała ponownie na mnie.
-Córciu to jest nasz dom.-złapała mnie za ręce i przykucnęła przy mnie-A ja jestem twoją mamą.

-Mamo,mamo kupisz mi tego misia??? Proszeeee...-krzyczałam podekscytowana
-Emily,ale masz w domu takiego samego.-odpowiedziała moja Mama
-Nie,Mamo....proszeee....-męczyłam ją dopóki nie otrzymam wymarzonej zabawki
-No dobrze.-uśmiechnęła się pogodnie i podeszła do lady wybierając mojego upragnionego misia.

Ten ból w głowie znowu....Złapałam się ponownie dzisiejszego dnia,ale syknęłam tylko z wiekszego bólu.
~Alex~
Bardzo go potrzebowałam,tego jego ciepłej czułości.Był naprawdę dla mnie jak brat,po prostu już zaliczałam go do przyjaciół,których z płci męskiej miałam tak niewiele i większość nie ufała mi aż tak.Był dla mnie Aniołem Stróżem.
-Wszystko w  porzą...?
-Nie mówmy o tym,proszę.-przerwałam mu,a on tylko skinął głową na znak,że mnie rozumie.Usiedliśmy obydwoje na chodniku i zaczęliśmy rozmawiać o ostatnich wydarzeniach.
-A tak ponad to....ślicznie wyglądasz.-uśmiechnął się do mnie słodko
-Nieeee.....nie podlizuj się.To mi nie poprawi bardziej nastroju.-zaśmiałam się
-Ale to prawda.-ten jego uśmiech...Ech.....serce mi zaraz wyskoczy ze swojego miejsca przez niego....a od tych motyli już słabo mi się robiło....Zarumieniłam się,co musiał zauważył ,bo spojrzał na ziemię o czymś najwyraźniej myślać.
-Ej co jest?-zapytałam zaniepokojona
-Nie nic...wszystko jest w porządku.-odparł choć wiedział,że mnie nie oszuka.Nadal nie odważył się spojrzeć mi w oczy tylko błądził gdzieś.
-Nie okłamiesz mnie.Widzę,że coś się dzieje.-skłaniałam go do mówienia,jednak Devries nie chciał się zgodzić.Boi się mi zaufać czy co? Najpierw mi wszystko mówił ,a teraz nagle zamknął się w sobie.
-Powiem ci później,ale teraz nie zwracaj na to uwagi,okej?-powiedział wreszcie odważając się spojrzeć mi w oczy
-Ale..
-Nie,Alex.Teraz nie chcę cie gnębić moimi problemami.Skupmy się na tym co jest teraz dobre,a nie na tym co złe.-uśmiechnął sie
-Dobrze,ale obiecaj mi,że mi powiesz co cię gnębi i, Leo?-zapytałam
-Hmmm?-spojrzał pytająco na mnie
 -Pamiętaj,że zawsze możesz na mnie liczyć.-powiedziałam,a on mnie przytulił
-Dziękuję.-odparł
-A teraz przepraszam Misiek,ale muszę sie przespać.Padam z nóg.-ziewnęłam
-No mi też się przyda,ostatnio mało śpię.-mruknął
-Jak to?-zapytałam zdziwiona
-Mam problemy ze snem,ale odkąd się pojawiłaś...nie mogę zmrużyć oka.-jego oczy lśniły w blasku wschodzących gwiazd,zarumieniłam się i zrobiło mi się bardzo gorąco.
-Musisz spać...-ocknęłam się nieco z mojej mani gorąca i złapałam oddech-Nie możesz się tak zaniedbywać.-w tej chwili przypomniały mi się słowa Emily,kiedy mi kazała iść wreszcie spać
-Dobrze,postaram sie.-uśmiechnął się i wstał,wyciągnął do mnie rękę
Złapałam jego dłoń i również wstałam.Zachwiałam się,bo pociągnął mnie mocniej niż sądziłam,ale udało mi się utrzymać równowagę.
-Robisz to specjalnie.-oburzyłam się
-Nieee.-westchnął uśmiechając sie.
Moje ciało znowu przeszedł znajomy dreszcz.Znowu napad gorąca i bitwa motylków o miejsce w moim brzuchu....
-Leo...-zaśmiałam się
-No dobra tylko troszke.-uśmiechnął się ponownie
-Tylko troszkę.-przedrzeźniłam go jak zawszę i zaczęliśmy się śmiać
-Dobranoc.-;powiedział i mnie mocno przytulił
-Kolorowych.-powiedziałam i ruszyłamw swoją stronę.Weszłam do mieszkania.W kuchni było słychać głos Emily...Czyżby....?
Wbiegłam bardzo szybko do pomieszczenia.Nie myliłam się.Blondynka stanęła o kulach.Stanełam jak słup soli.
-Emily...pamiętasz mnie?-zapytałam niepewnie
Dziewczyna złapała sie za głowę i popatrzyła chwilę na mnie.
-Alex?-zapytała niepewnie,a z moich oczu poleciało miliony łez
--------------------------------------
Hej Misie ;*
Kolejny rozdział dla was ;* Dziękuję za wszelkie wsparcie ze strony moich przyjaciółek <3 Kocham was Lale <3 Mam nadzieję,że rozdział się spodobał.Jeśli tak dajcie po sobie znać w postaci komentarzy.
Buźka Alex ;*

#6."Kochany Aniołku gdzie masz skrzydełka? "

~Następnego poranka~
~Emily~
Wróciłam o 5 nad ranem.Wiem,że późno,ale i tak rodzice mieli nocną zmianę,więc nikt nie zauważył mojej nieobecności.Odchyliłam drzwi od pokoju.Alex siedziała na łóżku i czytała książkę.Uśmiechała się sama do siebie.Leo potrafi zdziałać cuda...Milion razy ją pocieszałam i jej pomagałam,jednak nigdy jej nie zobaczyłam jak sama się do siebie uśmiecha.Weszłam do środka.Przyjaciółka spojrzała się na mnie,miała duże cienie pod oczami.Wyglądała na bardzo zmęczoną,ale szczęśliwą...I to mi w pełni wystarczało,nie lubiłam codziennie patrzeć na jej smutek.Na jej cierpienie,które zawsze prowokowało do kłótni.Może tylko mnie to dziwi,ale Alex uśmiecha się dzięki Leo,nie gadałam z nim jeszcze osobno,ale pewnie musi być świetnym chłopakiem skoro Alex po spotkaniu go jest jak na skrzydłach.
-Hej,nie powinnaś już dawno spać?-zapytałam opadając bezwładnie na łóżko
-Nie mogłam usnąć.-wysiliła się na uśmiech
-Musisz to odespać,wyglądasz okropnie.-zauważyłam
-Dzięki.-przewróciła oczami
-Jestem z tobą szczera.Zabawa zabawą ,ale nie możesz się tak zaniedbywać.-Blondynka spuściła głowę
-Masz rację....zaraz położę się spać,ale najpierw chcę wiedzieć jak było z zakochanymi gołąbkami.-wyszczerzyła swoje białe ząbki
-Sama jeszcze nie wiem,musiała bym wydzwaniać do Lenehana i wypytywać się.-zachichotałam-Obiecuję,później z nim pogadam o tym.Opowiedz może jak się bawiłaś z Leo?-to brzmiało bardziej jak pytanie niż mój typowy rozkaz
~Alex~
Nie wiedziałam jak jej to wszystko opisać,to poczucie bezpieczeństwa.To,że się niczego nie bałam przy nim.To było cudowne uczucie....
-Zrobił mi jedną ze swoich niespodzianek.-puściłam porozumiewawcze oczko siostrzyczce,Emi zasmiała się
-Mhmmm.....-rozmarzyła się
-Zboczuch...-przerzuciłam oczami
-Przecież nie miałam tego na myśli.-roześmiała się-I kto tu jest zboczuszkiem skarbie?
-No chyba nie ja...-oburzyłam się
-No dobrze już spokój.-blondynka powstrzymała się od śmiechu i próbowała zachować spokój-Co to była za niespodzianka?
Opowiedziałam jej wszystko.Dziewczyna słuchała w ciszy,gdy skończyłam tylko mnie przytuliła.Było już późno,więc zdecydowałyśmy wreszcie się położyć spać.Od razu usnęłam i mogę się założyć,że spałam jak zabita.
~9 godzin później~
Obudziłam się o 14,mimo starań nadal wyglądałam jak jakiś potwór.

Jednak starałam się nie zwracać na to uwagi.Ogarnij się Alex i będzie wszystko dobrze! Założyłam buty i zbiegłam po schodach.Emily znowu nie było w domu.Pewnie siedzi u Charlsa i gadają o wczorajszym  dniu.Postanowiłam sie tym zbytnio nie przejmować,chwyciłam jabłko z kuchni i wyszłam na zewnątrz,spacer po świeżym powietrzu powinien dobrze mi zrobić.
~Charlie~
Po wczorajszym dniu wszystko wreszcie układało się pomyślnie.Chloe bardzo za mną tęskniła,chociaż nie wiedziała nawet ,że mieszkam trzy kilometry od niej w tym samym mieście.Nie chciałem widzieć jej smutku dlatego jej przerwałem w tym przepraszaniu.Nie chciałem tego słuchać,tylko pokazać jej ,ze ja bardziej tęskniłem.Powinienem za to podziękować Emily i Alex,w końcu to ich zasługa.Tylko martwi mnie fakt tego,że Leo ostatnio coraz mniej śpi.Spodziewam się,że to z Alex tak długo pisał lub rozmawiał przez kamerkę.Ostatnio miał mi za złe,że wparowałem w złym momencie podczas jego rozmowy z nią.Czasem mnie śmieszy jego zaangażowanie w pomoc Bambinos,potrafił siedzieć do 3 nad ranem i odpisywać fanką na tweeterze.Ja nie miałem w sobie takiego zaparcia odkąd nie spotkałem Chloe.Zastanawiałem się chyba z pół godziny nad tym jak mogę wynagrodzić dziewczynom za to,ze mi pomogli,że nam pomogli.Postanowiłem zrobić maraton filmowy,zresztą Leo też chcę wynagrodzić ciągłą pracą nad rapem i tekstem,musi mieć chwilę wytchnienia.Bez namysłu chwyciłem telefon.
Charls:
Hej Emi,miały byście może chęć obejrzeć ze mną i Leo jakiś film na wieczór?
Emi:
 Z przyjemnością,będziemy u ciebie o 19.
Charls:
No to jesteśmy  umówieni :)
Spojrzałem na stos kartek na moim biurku.Złapałem gitarę i postanowiłem dokończyć pisanie nut.Piosenka już była prawie gotowa tylko musiałem dokończyć te nuty i nadać tytuł.Leo ma talent,muszę przyznać,napisał znowu całą piosenkę kompletnie sam.Ja dawałem tylko małe wskazówki ,z których chętnie korzystał.Achhh.....prawie bym zapomniał...dopiero część roboty za nami.Trzeba było jeszcze zrobić teledysk...Musiałem porozmawiać z menagerem i przedstawić mój pomysł na zrealizowanie dokończenia piosenki włączając do niej teledysk.Może mój pomysł wypali.
~Alex~
Po piętnastu minutach spaceru przyszedł sms od mojej sis.Bez wahania otworzyłam skrzynkę pocztową.
Emily:
Hej ja wrócę przed 18 do domu,wpadnę jeszcze do Becky i Chloe po drodze,przekaż moim rodzicą bo znowu będą niepotrzebnie się martwić.
Alex:
Okej.Tylko uważaj na siebie.
Emily:
Dobrze ;) co do wieczoru to chłopaki nas zaprosili na maraton filmowy o 19 u Charlsa.
Alex:
To miło z ich strony,mam nadzieję,że trafię do Charlsa.
Emily:
W razie problemów  w trasie śmiało do mnie dzwoń to cię nakieruję.
Alex:
Oki ;* To ja lecę,bo muszę się przebiec i przemyśleć parę spraw.
Emily:
Widzimy się później Kruszynko <3 papa
Odłożyłam telefon do kieszeni i zaczęłam biec  przez park nie patrząc pod nogi,o mały włos i znowu bym wylądowała na ziemi.Dziwię się,że to robię.Nigdy nie lubiłam tego sportu,bo łatwo mnie męczył.Jednak dzisiaj było inaczej,mogłam swobodnie się skupić na tym o czym,a raczej o kim chcę myśleć,był to nie kto inny jak Leondre.Bardzo się zbliżyliśmy do siebie.Chciałabym go przytulić,móc poczuć bicie jego serca,ale wiedziałam,że dla niego jestem tylko przyjaciółką nic więcej.Dziwiło mnie to silne uczucie jakim go darzyłam,nigdy nic nie czułam do żadnego chłopaka,bo głównie skupiałam się na własnych problemach.Usiadłam na pobliskiej ławce i próbowałam złapać choć trochę powietrza.Chciała bym by Leo był tu teraz przy mnie,móc zobaczyć tą iskierkę w jego oczach było cudownym doświadczeniem,a jego głos sprawiał,że drżałam w środku.Serce biło jak oszalałe,oblewał mnie silny rumieniec,a motylki w brzuchu nie dawały spokoju.Nie chciałam straszyć Emi,ale ostatnio nie przesypiałam nocy,bo pisałam właśnie z NIM i tak schodziło do niewiadomo,której godziny.Na tej ławce w swoich przemyśleniach spędziłam jakieś trzy godziny,idealne na powrót do domu.Powrót nie trwał długo,wystarczająco by zdązyć na 18.Bez adnych zawahań itp weszłam do domu i wbiegłam na górę przebrać się. 
Szybko złapałam za telefon i włączyłam wyświetlacz na którym widniała godzina 18:20.Szybko zleciało.Nie spodziewałam się,że toaleta zajmie mi aż 20 minut.No cóż...mogłam się tego spodziewać w końcu jestem dziewczyną...Mój zapłon jest po prostu nie do przebicia.
-Wiem...-powiedziałam sama do siebie i wyjęłam spod szafy moją deskorolkę-Tak będzie szybciej-uśmiechnęłam się do siebie za szybkość mojego logicznego myślenia.Wybiegłam na dwór i achhh...znowu ten pośpiech....Rzuciłam się na deskorolkę (nie wnikam w to jak to zdanie musiało brzmieć XD) i ruszyłam na zachód od mojego domu.Błądziłam po dzielnicy gdzie miał mieszkać Charls i szukałam nr.45. Pięknie...spóźnię się...A może nie? Rozglądałam się jak głupia,a dom blondyna miałam naprzeciw mojego czubka nosa.Zaśmiałam sie do siebie i podeszłam do drzwi.Włączyłam dzwonek i w milczeniu oczekiwałam jego twarzy,która miała się pojawić  naprzeciwko mnie.Czekałam jakieś 15 minut i nic,włączyłam dzwonek ponownie i nareszcie ukazała się jego znajoma twarz.
-Co tak długo?-zapytałam z wyrzutem
-To nie moja wina,tylko Emi i Leo,bo nie pozwolili mi podejść do drzwi.-zaśmiał się
-Dobra wymówka,ale nie wnikam.-zaśmiałam się i weszłam do mieszkania.Wystrój był bardzo nowoczesny,a na widok salonu oniemiałam.Kominek i odpowiednio dobrane meble dały znać o sobie.Na mój widok Emi podbiegła i mnie przytuliła,a Leondre pogodnie się uśmiechnął.Usiadłam obok nich na kanapie i oczekiwaliśmy powrotu Lenehana z kuchni z miską popcornu.
~Emily~
Gdy Charls wrócił z kuchni automatycznie zaczęłam rzucać w wszystkich popcornem,zaczęła się bitwa pt RZUCANIE JEDZENIEM W SIEBIE,którą nieoczekiwanie przerwał kolejny dzwonek.Blondyn szybko zbiegł do ganku,a ja spojrzałam z wyrzutem na bruneta.
-No wypadało by posprzatać.-założyłam rękę na rękę i patrzyłam się na Devriesa.Alex nie wytrzymała i się zaśmiała.
-Że niby ja?-zapytał niedowierzając
-Widzisz tu kogoś innego?-zapytałam dusząc się ze śmiechu
-Alex.-zaczął łaskotac blondynkę,na co wybuchła płaczem
-No już zakochańce uspokoili byście się!-wybuchłam niekontrolowaną głupawką
-My się tylko przyjaźnimy a poza tym...i kto to mówi?-zauważyła słusznie Alex
Do pomieszczenia weszli Charls i Chloe,na jego rekach.Szatynka wyglądała na bardzo szczęśliwą.Usiedliśmy wreszcie w spokoju i włączyliśmy jakiś film.Było wszystko dobrze,jednak nie mogłam odwrócić wzroku od szczęśliwej pary.Powinnam się skarcić za to,ale czułam niemały płomyk zazdrości w sobie.Po dwóch godzinach nie wtrzymałam i postanowiłam skłamać,że źle się czuję i muszę wyjść się przewietrzyć.Alex świetnie sie bawiła z Leo i pewnie będzie nocować u Lenehana,ja wolałam pójść do skate parku i pojeździć,byle nie patrzeć na to co sprawia,że aż mi sie pięści zaciskają.
-Wyjść z tobą?-zapytał troskliwie blondyn
-Nie,poradzę sobie.-odparłam chamsko.Wiem,że nie zachowałam się jak należy,ale potrzebuję chwili na uspokojenie się.
 
~Pół godziny później~
Jeździłam jak jakiś wariat drogowy po skate parku.Chciałam puścić trochę powietrza do płuc.Było to coś w rodzaju odświeżenia się.Jeździłam tak od 21,a była już 23 albo i dalej.Nie mogłam się uspokoić.Ja bardzo chciałam bym to ja była na miejsu Chloe.Co ja właściwie ze sobą robię? Przecież sama ich pogodziłam,a teraz ...to okropne uczucie zazdrości,które nie daje mi spokoju..Przyśpieszyłam za bardzo i nie mogłam się zatrzymać.Moje ciało przeszył nagły strach....Zaczęłam drżeć ze strachu i krzyczeć w niebo głosy.Nikt jednak nie usłyszał mnie,bo było naprawdę późno.Upadłam bardzo mocno na asfalt.Obraz mi się zaczął rozmazywać,a jedyne co ujrzałam przed całkowitą ciemnością.Były to moje nogi...całe w krwi....
~Alex~
Wpatrywałam się w gwiazdy.Martwiłam się o Emi.Wyszłam do ogrodu i siedziałam tam już może z dobrą godzinę na huśtawce.Nigdzie nie nadjeżdżała,chyba pojechała do domu ,bo już długo jej nie ma.Jest 1 nad ranem.Wszyscy już śpią,a ja siedzę i nadal czekam...Mam złe przeczucia....
-Alex?-zapytał brunet wychodząc z mieszkania-Jest już późno.-słusznie zauważył
-Wiem....ale boję się o nią.-wyszeptałam.Chłopak podszedł i usiadł obok mnie.
-Nie martw się,pewnie jest już w domu i śpi.-uspokajał mnie i mocno przytulił,jednak go odepchnęłam.Co ja wyprawiam? Moje zmęczenie zaczyna mnie nieźle wykańczać.
-Przepraszam...-westchnęłam
-Za co?-spytał ,chociaż dobrze wiedział o co chodzi
-Za to,że cię w tej chwili odtraciłam...-spojrzałam na ziemię szukając w niej odpowiedzi
-Nie szkodzi.....-wyglądał na zmartwionego...no tak...przecież on jest wrażliwy....Może Emily miała rację w tym,że krzywdzę? Wiele razy mi to mówiła,jak byłyśmy w Polsce.
-Szkodzi...Widzę,że jesteś osobą,która czasem kogoś potrzebuję...też powinnam to zrozumieć,a nie myśleć tylko o swoich problemach.-westchnęłam-Po prostu mam bardzo złe przeczucia co do jej "Przewietrzenia się".
-Wszystko będzie dobrze.-tym razem to ja jego przytuliłam -Dziękuję.-wyszeptałam
-Za co?-zapytał zdziwiony przytulając mnie mocniej
-Za to,że jesteś.-było mi bardzo ciepło w jego ramionach ledwie powstrzymywałam marznięcie
-Drżysz.-zauważył-Chodźmy już do domu,bo zamarzniesz.-pociągnął mnie za rękę w stronę mieszkania.Nie opierałam się,byłam za bardzo zmęczona.
"Kochany Aniołku,gdzie masz skrzydełka?" 
Tak właśnie....On był dla mnie jak brat...jak anioł,który pilnował by nic mi się nie stało.Dla mnie dawał od siebie zbyt dużo,a ja dla niego od siebie praktycznie nic...Emily miała rację,że nie potrafię nic docenić i że ranię ludzi...
 

wtorek, 29 grudnia 2015

#5."Może i nie jestem przy tobie,ale moje serce wciąż bije tylko dla ciebie"

~Alex~
Pięknie...znowu nic nie zjadłam...Jak zwykle zresztą,ale i tak to nie pozwala mi nic przełknąć...ta myśl o tym,że ten strach może wrócić....Boję się tego....Wyszłam na dwór i postanowiłam pójść do Lenehana,który okazało się nocował u Leondre.Zapewne przez przygotowania do koncertu.Musieli napisać nową piosenkę i siedzieli pewnie nad nią długo.Ciekawa jestem czy już skończyli.Podeszłam do drzwi i włączyłam dzwonek,po chwili w drzwiach pojawił się Charls,który na przywitanie ciepło się do mnie uśmiechnął.
-Hej Charlie.Masz ochotę pojeździć na deskorolce?-zapytałam cicho
-Przepraszam Alex,jeszcze nie odespałem nocy.-powiedział ziewając-Leo zresztą też ledwie trzyma się na nogach,ale może pojedziemy bliżej wieczoru?-zapytał
-Okej.Leo mi powie...-ugryzłam się w język
-Hmm?-blondyn spojrzał na mnie pytająco
-Nie nic.Miłego spania.-powiedziałam
-To widzimy się później?-zapytał
-Tak,oczywiście.-mruknęłam-Pa.
-Żegnaj.
Nie zwlekając dłużej postanowiłam przejechać się do parku na deskorolce.Pogrążona w myślach wpadłam na Emily.....
-Uważała byś jak jeździsz....-mruknęła
-Emily możemy pogadać?-zapytałam jej niepewnie
-No jasne.-odpowiedziała niechętnie i usiadłyśmy na ławce
-Wiem,że nadal wracam do przeszłości,ale ja się boję,że ona wróci,rozumiesz?-oczy mi się momentalnie zaszkliły
-Wiem...ehh....ja też chciałam cię przeprosić za moje ostatnie zachowanie....Chciałam żebyś wreszcie się nie przejmowała tym co się działo tylko,żebyś żyła teraźniejszością.Martwię się o ciebie.Nie chcę byś zamykała się w sobie i znowu siedziała w kącie.-powiedziała,a ja na dobre już się pobeczałam,przytuliła mnie mocno
-Nie,to moja wina.Powinnam się też postawić w twojej sytuacji.-wyjąkałam
-Dobrze nie wracajmy do tego co było tylko do tego co jest teraz.-uśmiechnęła się do mnie pocieszająco i starła mi łzy-Jak się bawiłaś z Leo?-zapytała,nie spodziewałam się tego pytania...
-Było okej,ale....Nie gniewasz się za wczoraj?-zapytałam przełykając ślinę
-Ja? To ja powinnam tobie zadać to pytanie. -zdziwiła się-Byłam przesadnie...zazdrosna o to,że tak dobrze się z nim dogadujesz.Nie chcioałam tego okazywać,ale...wiesz jaka jestem-uśmiechnęła się-Przepraszam za to,że odrzuciłam połączenia od niego.-spuściła głowę-no i za to,ze tak cię okrzyczałam kiedy on do ciebie tak późno przyszedł...właśnie a co on robił o tej porze?
Kolejne pytanie,które zmieniło mnie w słup soli.Zaczęłam sie śmiać pod nosem.
-Jego zapytaj.-roześmiałam się-Stwierdził,że coś mi jest skoro nie odbierałam telefonów i głupek przyszedł do mnie o 1 nad ranem.-westchnęłam
-To chyba dobrze?-zapytała powstrzymując śmiech
-No właśnie nie....Nie chce by przeze mnie zaniedbywał pracę nad trasą koncertową,a poza tym ja jestem dla niego tylko przyjaciółką...nic dla niego więcej nie znaczę.-zamyśliłam się nieco,a ona mnie uderzyła w ramię
-Przestań tak o sobie mówić,bo znowu się obrażę.-zaśmiała się
-A jak z tobą i Charlsem?-zapytałam,a blondynka zarumieniła się i spuściła wzrok na ziemię
~ Charlie~
Wstałem o 9.Głowa mnie bolała jak nigdy,ale opłacało się nie przespać tej nocy.Piosenka była prawie gotowa,tylko...martwię sie o Leo.Nie spał aż do 8 rano.Nie było z nim dobrze,kilka razy zdarzyło mu się pomylić podczas rapowania.Tylko zastanawiało mnie jedno...gdzie był o pierwszej? Nie było go w mieszkaniu.Chciałem poruszyć z nim o tym temat,ale wiedziałem,ze on teraz potrzebuje odpoczynku,a nawet bardzo...Jak jest niewyspany to zaczyna gadać niepotrzebne głupoty i tak jak by nikogo nie słucha.Zjadłem porządne śniadanie i rozmyślałem o moich relacjach z Emily.Była bardzo miła i spędziłem z nim te dwa dni dość wyjątkowo,jednak nie podobały mi się jej relacje z Alex.Zauważyłem od razu,że się pokłóciły,ale nie okazywały tego tak bardzo jak myślałem.Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do Chloe,odrzuciła połączenie.Może to zły pomysł? Może rozłąka będzie dobrym pomysłem? Pewnie już sobie znalazła kogoś.Nagle moje przemyślenia przerwał dzwonek do drzwi.Rodzice Leo byli dawno w pracy.Podeszłem do framugi drzwi i zastanowiłem się kto to może być,otworzyłem je niepewnie,a zza nich wyjrzała ta słodka twarzyczka sąsiadki mojego kumpla.Uśmiechnąłem się do niej niepewnie.

-Hej Charlie.Masz ochotę pojeździć na deskorolce?-zapytała drżącym głosem,miała na sobie delikatny makijaż,który i tak nie zakrywał dobrze dużych cieni pod oczami
-Przepraszam Alex,jeszcze nie odespałem nocy.-stwierdziłem,że chwila przerwy mi się przyda,ciężko pracowaliśmy z Leo,dobrym pomysłem będzie jak przełożymy to-Leo zresztą też ledwie trzyma się na nogach,ale może pojedziemy bliżej wieczoru?-mam nadzieję ,że przez to nie będzie smutna,Emi mi mówiła o jej problemach i,że czasem potrzebuje pogadać z kimś
-Okej.Leo mi powie...-zacięła się w połowie zdania i spojrzała mi się smutno w oczy
-Hmm?-o co jej mogło chodzic? Czy o to,że wczoraj Leo gdzieś tak zniknął o 1? Może ona miała coś z tym wspólnego
-Nie nic.Miłego spania.-szybko znalazła odpowiedź i uśmiechnęła się do mnie
-To widzimy się później?-zapytałem
-Tak,oczywiście.-szepnęła-Pa.
-Żegnaj.-odpowiedziałem zamykając drzwi,ale w rzeczywistości robiłem to bardzo powoli,bo chciałem zobaczyć ,w którą stronę uda się blondynka
Po niepełnych 5 minutach ruszyłem na górę do naszego pokoju.Leondre już nie spał tylko siedział na łóżku i myślał.
-Stary oszalałeś? Spałeś tylko dwie godziny.-brunet podniósł na mnie głowę i podrapał sie po głowie
-Już się wyspałem.-mruknął
-Przecież to widać...-zaśmiałem się-Spójrz w lustro i się przekonasz kto ma rację.
- Ja wiem lepiej-kłócił się Leondre
-Niech będzie-spojrzałem na niego z po ze łba
-Dużo jeszcze zostało tekstu?-zapytał ziewając
-Nie,niewiele.-przejrzałem kartkę z nutami i tekstem
-To dobrze,dzisiaj ją skończymy.-powiedział radośnie rozciągając sie leniwie jak kot
-Też jestem tego pewien.-2/3 testu było już gotowe została jeszcze jedna zwrotka-A mam takie pytanie...Gdzie byłeś dzisiaj o 1 nad ranem? Albo wczoraj?....
~Emily~
Nie spodziewałam się tego pytania.Zarumieniłam się,a Alex się uśmiechnęła na widok mojej czerwonej buzi.
-Było okej...znaczy...wczoraj musiałam na niego długo czekać przed sklepem,ale dał mi swoją bluzę.-uśmiechnęłam się pod nosem-A potem mnie za to przeprosił,wziął na plecy i szybko wróciliśmy do domu, podarował mi swoją bluzę...-rumieniec nie chciał zejść z moich policzków,przyjaciółka uważnie mi się przyglądała
-Emi czy ty się zakochałaś?-zaśmiała się
-Ja? Nie.-uśmiechnęłam się do niej i spuściłam wzrok-Przecież jestem z Dominikiem,a Charlie pewnie pogodzi się z Chloe i będą razem.-zacisnęłam pięść
-Emi spójrz się na mnie.-szepnęła,podniosłam głowę.Blondynka wpatrywała mi się w oczy.
-Zakochałaś się....-rzekła
-Alex czy gdy bym się zakochała to czy bym mu pomagała Charlsowi pogodzić się z nią?-puściłam porozumiewawcze oczko
-Ale...
-Daj mi skończyć.-przerwałam jej-Dzisiaj spotkałam dwie dziewczyny,przedstawiły się jako Chloe i Becky...Później do Chloe zadzwonił telefon i wyświetliło się zdjęcie Charliego.-wyjąkałam
-Los tak chciał.-Moja drobniutka siostrzyczka złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę budek z goframi-A teraz zjedzmy coś,bo nie zdążyłam zjeść śniadania.
-Ty tylko o jedzeniu....-zamamrotałam
-A ty o spaniu.-słusznie zauważyła
Roześmiałam sie na dobre...No bo z kim się zawsze najlepiej dogadywałam? Zawsze ta mała,drobna blondynka sprawiała,że z błahych powodów uśmiechałam się.
~Alex~
Cieszę się,że pogodziłam się z Emily.Bez niej nudziło mi się i jedynym ratunkiem był Leo lub Charlie,którzy też często nie mieli nic do roboty,jednak teraz tak już nie będzie...Trasa zbliża się wielkimi krokami,a oni nadal nie mają skończonej piosenki...Chciała bym jakoś im pomóc,ale nic nie zdziałam ze swoim brakiem talentu muzycznego.Podbiegłam do budki i zamówiłam gofry z bitą śmietaną i owocami,to były nasze ulubione kombinacje gofrów.Emily uwielbiała kiwi,więc nie mogło się obejść bez owoców,a ja z kolei uwielbiałam bitą śmietanę.Połączenie idealne.Kiedy spożywałyśmy "śniadanie",bo zapewne Emi też nic nie jadła po ostatnich sprzeczkach przypomniało mi się co kazał Leo przekazać Emily,ale ja go odsunęłam od tego pomysłu by oni to zrobili,ale teraz...jest dobrze i ja to jej mogę przekazać.
-Chłopcy chcą byśmy jechali z nimi w trasę.-wydusiłam wreszcie z siebie
-Naprawdę? To cudowne! Alex rozumiesz?Marzenia się spełniają! Pamiętasz jak "modliłyśmy" się byśmy ich spotkały? A teraz...będziemy z nimi w trasie.-zapiszczała radośnie
-Jej...tylko ja zachowuję spokój w  takich sytuacjach?-zaśmiałam się
-Najwyraźniej tak.-zachichotała
-Brakowało mi tego...-westchnęłam
-Mi też....kłóciłyśmy się ledwie dwa dni może krócej,żyć bez ciebie się nie da.-szepnęła
-No bo to ja.-powiedziałam zadowolona
-Wiem.-zaśmiała się-Wiesz..gadałam z tymi dziewczynami i chcemy by Chloe się pogodziła z Charlsem,zrobimy tak....
~Kilka godzin później~
Pomyślnie realizowałyśmy swój plan z Emily,miałyśmy kilka minut na ogarnięcie się do spotkania z Chloe.Emi nie traciła czasu i szybko wbiegła do toalety,ja miałam kilka minut by przeszukać moją walizkę w poszukiwaniu odpowiednich ubrań.Po chwili mój telefon zabrzęczał sygnałem wiadomości.Podeszłam do urządzenia i spojrzałam na jedną nieodebraną wiadomość.
Leo:
Hej księżniczko,dasz się namówić na spacer?
Alex:
Brzmi atrakcyjnie,ale może bliżej wieczoru? Teraz trochę nie za bardzo mogę. :/
Leo:
Oki. To nie przeszkadzam widzimy się o 17?
Alex:
Możemy o 16 w parku.
Leo:
Oki,widzimy się później ;*
Nie musiałam długo szukać,znalazłam moją zgubę.Akurat wybiegła Emily i szybko związała włosy w niechlujny warkocz.
 Od razu poszłam się ogarnąć.Spojrzałam się w lustro...znowu widzę ten uśmiech na twarzy....Nigdy się z nim nie widziałam....odkąd tu przyjechałam.Tylko żyję chwilą...wszystko mnie tu cieszy...nie mogę uwierzyć w spokój,który panuję.Boję się,że te złe chwilę wrócą,że znowu schowam się w kąt i będę płakać.Nie chcę tego,Emi również,bo wtedy czuje się zaniedbywana,a ona jest wyjątkowo wymagającą osobą.Pomalowałam usta błyszczykiem,ubrałam się i wyszłam,miałam dobrze rozplanowany czas na to WSZYSTKO. Najpierw realizowałyśmy plan Emily,a potem moja sis miała pójść z Becky na babski wieczór,a ja na spacer z Leo.
Dziwne....odkąd go spotkałam czuję dziwne poczucie bezpieczeństwa,które czułam tylko wtedy gdy usypiałam.Przy nim czułam,że nic ani nikt nie może mi zrobić krzywdy.Bardzo się do niego zbliżyłam co mnie zdziwiło.Rozpuściłam włosy i wyszłam z toalety.Na łóżku siedziała zniecierpliwiona Emi.
-Jak można tak długo siedzieć w łazience.-przewróciła oczami
-Nie przypominaj...-roześmiałam się,a jednak mi się przypomniało,gdy pierwszego dnia wyszłam z łazienki i powiedziała to samo pokazując ten sam gest twarzy.Bez żadnego zawahania wyszłyśmy i pobiegłyśmy w odwrotne strony.
~Emily~
Po równych 15 minutach dobiegłam do skate parku,gdzie czekała na mnie Chloe z Becky.Powiadomiłam wczoraj brunetkę o moich zamiarach i prosiłam by nic nie mówiła przyjaciółce.Mam nadzieję,że nie zdradziła jej naszych planów.Usiadłyśmy na ławce i zaczęłyśmy rozmawiać.....
~Alex~
Zadzwoniłam dzwonkiem kilka razy i zniecierpliwiona czekałam na otwarcie drzwi.Po krótkim czasie ich zawiasy zaskrzypiały a naprzeciw mnie pojawiła się znajoma twarz blondyna.
-Cześc Charlie,pamiętasz jak dziś rano obiecałeś mi,ze pojedziesz ze mną do skate parku na wieczór?-zapytałam ledwie łapiąc dech
-Tak,ale nie mieliśmy iść z Leo?-zapytał zdziwiony
-Leo się nie pogniewa.-powiedziałam i pociągnęłam go za rekę biegnąć.
-Ale Alex...
~Charlie~
-Charlie otwórz te drzwi.-zamamrotał Leo,który kończył pisanie piosenki,dobiegłem do znajomej koleżanki imieniem DRZWI i chwyciłem za klamkę.Ujrzałem w nich Alex,która ledwie łapała oddech i szybko zaczęła do mnie mówić.

-Cześc Charlie,pamiętasz jak dziś rano obiecałeś mi,ze pojedziesz ze mną do skate parku na wieczór?-dusiła się powietrzem,a przynajmniej mi się tak wydawało,wyglądała na zmęczoną albo na taką,która bardzo szybko biegła
-Tak,ale nie mieliśmy iść z Leo?-myślałem,że mieliśmy jechać z Leondre,w końcu mówiliśmy też o nim rano
-Leo się nie pogniewa.-westchnęła i złapała mnie za rękę ciągnąc w nie wiadomo,którą stronę
-Ale Alex...-biegła naprawdę szybko,próbowałem jej powiedzieć by zwolniła trochę,ale mi przerwała
-Wyjaśnię ci później.-powiedziała prosto z mostu
Nie miałem pojęcia o co w tym wszystkim chodzi.
~Emily~
W oddali zobaczyłam Alex biegnącą z Charlsem,który miał opaskę na oczach.Śmiesznie to wyglądało,ale nie wnikałam.
-Chloe,chcę ci kogoś przedstawić tylko musisz zamknąć oczy,oki?-zapytałam upewniając się,że wszytko idzie po mojej myśli.
-No dobrze.Miło będzie kogoś poznać,pewnie to jedna z twoich przyjaciółek-zbierało mi się na śmiech,ale ledwie się powstrzymałam,gdy by Lenehan wiedział jak Chloe zmieniła mu płeć to by tak śmiesznie założył rękę na rękę.Szatynka zamknęła oczy.Alex już dobiegła i zdjęła Charliemu opaskę na oczy,ale nakazała nie otwierać oczu.Złapałam ręce Charlsa i Chloe i złączyłam je.
-Jak usłyszycie "Już" to możecie otworzyć oczy.-powiedziała Becky chichocząc
-Dobrze.-odpowiedzieli równocześnie,tak słodko ze soba wyglądali.Omiotła mnie fala zazdrości,ale ja mam Dominika...Szybko odbiegliśmy od nich i Alex w oddali krzyknęła JUŻ. Para otworzyła oczy i osłupiała na swój widok.
~Alex~
Mina Charliego w tej chwili była bezcenna,ale nie mogłam zostać na dłużej i znowu uciekłam żegnając się z dziewczynami.Była 15:55.Może uda mi sie nie spóźnić po raz pierwszy w życiu. Dobiegłam do umówionego miejsca,gdzie czekał już brunet.
-Jak punktualnie.-zauważył,uśmiechając się
-A cześć albo hej nie łaska powiedzieć?-zaśmiałam się
-Nieee,po co?-roześmiał się,a ja tylko przewróciłam teatralnie oczami-No dobrze chodź już...Chcę ci coś pokazać.Tylko tym razem....-wyjął z kieszeni czarną opaskę i nałożył mi na oczy-To ma byc prawdziwa niespodzianka.-Nie widziałam go,ale mogę się założyć,że teraz się tak słodko uśmiechnął jak zawsze.Te jego niespodzianki mi się zaczynały coraz bardziej podobać,Złapał mnie za rękę,była bardzo ciepła.W porównaniu do mojej,która była lodowata.Szliśmy w milczeniu.Słyszałam,ze przechodziliśmy przez zatłoczone miejsca,jednak to mnie nie zniechęcało do odkrycia jego kolejnych zamiarów.Wkrótce zatrzymał się i puścił mą dłoń.Byliśmy w jakimś budynku bo było bardzo ciepło.Zaczął odwiązywać opaskę.
-Gotowa?-zapytał
-Chyba tak...-wyjąkałam
-Nie bój się.-zaśmiał się ,ale zaraz ucichł
-Zawsze tak mam...-zachichotałam
Ręka bruneta wreszcie zabrała przeszkodę w widzeniu świata.Nie mogłam się nadziwić ...byliśmy w dużej sali tanecznej.Była zupełnie pusta...tak jak by Devries ustalił z organizatorami czas tylko dla siebie i znajomych na sali.Chodziłam w kółko i rozglądałam się z otwartą buzią.Chłopak się zaśmiał ,gdy prawie się przewróciłam i wpadłam w jego ramiona.Zarumieniłam się i zrobiło mi się bardzo gorąco.
-Przepraszam..-wyjąkałam skrępowana nieco sytuacją
-Za co?-zapytał zdziwiony
-Za to,że ciągle tak na ciebie wpadam.-wyszeptałam
-Nie przeszkadza mi to.-uśmiechnął się patrząc mi w oczy
-To miejsce jest cudowne.Leooo....jak namówiłeś organizatorów by ci je ustąpili na chwilę samotności?-zapytałam z niedowierzaniem
-Ma się znajomości.-wyszczerzył swoje białe ząbki-Chciałem ci je pokazać,bo to tutaj nagrywany był teledysk do "Hopeful".-jego uśmiech sprawił,że zadrżałam w środku
-Czyli....to nie jest zwykła sala taneczna tylko szkolna sala gimnastyczna?-ta niespodzianka była cudna,nie mogłam uwierzyć,że mój idol...on mi ufa....Motyle w brzuchu jeszcze nigdy mi się tak nie kotłowały jak dzisiaj.Serce zaczęło bić jak oszalałe.Jego oczy przeszywały dreszcz po mojej skórze.Jego dotyk...był taki ciepły.Przy nim czułam się naprawdę bezpiecznie i nabrałam nagłej pewności siebie.Pokiwał mi głową na znak,że się nie mylę.Nawet sposób w jaki kiwał...był taki słodki...Ja chyba śnię....Uszczypnęłam się,a brunet się zaśmiał.
-Co ty wyprawiasz?-zapytał
-Sprawdzam czy to nie sen.-zaśmiałam się
-Gwarantuję ci księżniczko,że to nie sen...-usiadł na podłodze i mnie pociągnął za rękę powodując,że znowu bym się na niego wywaliła,ale złapałam równowagę i usiadłam naprzeciwko niego.
-Robisz to specjalnie?-zapytałam oburzona
-Tylko troszkę.-uśmiechnął się słodko
-Tylko troszkę.-przedrzeźniłam go i przewróciłam oczami-Nie czujesz się czasem słabszy od Charlsa,no bo wiesz on jest starszy i w ogóle.-zapytałam
-Nie...On mi nie pozwala na to.-uśmiechnął się ciepło-Zawsze mi mówił żebym nie zwracał uwagi na wiek,bo to tylko liczba,nic więcej.
-Jesteś słodki .-co ja w ogóle mówię?
-Niby czemu?-zaśmiał się
-No bo starasz się myśleć pozytywnie,ja tak nie umiem.-spuściłam głowę w dół,złapał mój podbródek i podniósł go tak bym patrzyła mu prosto w oczy
-Coś cię gnębi?-zapytał,przypomniała mi się scena z "Stay Strong" jak pocieszają dziewczynę,nie była pewna czy mu zaufać,ale on przecież przerabiał to samo...Bałam się tej rozmowy...
-Tak,to znaczy...nie chcę poruszać tego tematu,bo wiem,że to zaboli i ciebie,a ja nie chcę widzieć twojego smutku...-wyjąkałam
-A ja nie mogę patrzeć jak ciągle spuszczasz głowę i smutasz.-uśmiechnął się niepewnie-Mów śmiało.-ponaglił mnie
-No dobrze,ale ostrzegałam.....często,a właściwie cały czas nie mogę zapomnieć o tym jak pół roku temu byłam gnębiona przez rówieśników...-mina Leo spoważniała-Od dzieciństwa rówieśnicy mnie nie lubili,a z roku na rok zamieniało się to w coraz większe cierpienie,chowałam się wszędzie i płakałam po kątach....
Na samą myśl o tym w mojej głowie pojawiła się scena z przed kilku miesięcy.

Ona bała się wszystkiego,ciągle uciekała od problemów.Każdego dnia wyjmowała żyletkę i krzywdziła się myśląc,że to jej choć trochę pomoże.Rodzice się martwili,w kółko pytali "Czemu jesteś sama?".Nie lubiła odpowiadać na pytania dotyczące jej problemów,wolała siedzieć w kącie i płakać.

-Nie chciałam do tego wracać,ale mimo przeprowadzki cały czas mnie to gnębi....Leo ja się boję,że to wróci.-dałam się ponieść emocją,łzy spływały mi jak z jakiegoś wodospadu.chłopak spuścił głowę,mogłam mu nakłamać przeze mnie znowu wraca do przeszłości.Przysunął się do mnie bliżej i mnie przytulił.Zmęczona wtuliłam się w jego ciepłe ramiona.
-Już dobrze...Nie masz się co martwić...wiem jak się czujesz i pewnie ciężko było ci to powiedzieć.-powiedział i złapał moją rękę,odwinął rękaw,a ja na dobre się rozbeczałam,przetarł delikatnie palcem po nadal widocznych bliznach,które nie miały zamiaru szybko mnie opuszczać.Pocałował je i pokazał swoją rękę,na której były mało widoczne blizny.
-Leo ty...?-oczy zrobiły mi się już czerwone od potopu łez
-Nie wytrzymywałem.-wysilił się na uśmiech-Charlie mi bardzo pomagał.Dzięki niemu teraz nie siedzę w kącie tak jak ty niedawno.A sam sie jeszcze dziwię,że zostały tak długo,minęło już wiele lat,a one i tak mnie nie opuszczają.Myślę,że zostaną ze mną do końca.-westchnął,oczy mu się zaszkliły-Ale pamiętaj księżniczko,żyj teraźniejszością,nie warto wracać do przeszłości.Przytulił mnie ponownie tym razem mocniej,co sprawiło,że poczułam wielkie poczucie bezpieczeństwa.Wstał i wyciągnął do mnie rękę.Po chwili zaczęła skądś grać muzyka i zaczęliśmy tańczyć w milczeniu...Ten dzień był piękny....Wreszcie odważyłam się z kimś o tym pogadać...
~Charlie~
Byłem wściekły na Alex,ale wiedziałem,że teraz rozmowa mnie nie ominie.
-Charlie ja przepra....
Nie dałem jej dokończyć tylko wpiłem się w jej usta.
-Tak bardzo za tobą tęskniłem,przepraszam,że się nie odzywałem,przepraszam,że to przeze mnie się pokłóciliśmy.Kocham cię rozumiesz?-nie wierzę w to co powiedziałem,ale to prawda.Moje serce długo szykowało się by wreszcie jej to powiedzieć.
-Charls,kocham cię.To nie twoja wina,że się pokłóciliśmy.-odpowiedziała swoim zawsze niepewnym głosem,przytuliłem ja mocno
Gadałem z nią jakieś dwie godziny,mieliśmy dużo sobie do powiedzenia.
-Pokażę ci coś,tylko zamknij oczy.-poprosiłem
-Już się boję.-zachichotała i zamknęła oczy
Zaprowadziłem ją w najpiękniejsze miejsce jakie znam w parku,było to miejsce,które przypominało mi łąkę.Była tam wyższa trawa,dużo kwiatków.Zostawiłem ją na chwilę tam.
-Poczekaj,tylko nie otwieraj oczu.-prosiłem
-Dobrze,-odparła
Podszedłem do kupki składającej się z czerwonych róż,zerwałem jedną i podszedłem z powrotem do dziewczyny.
-Już możesz otworzyć.-Chloe się rozejrzała i zaniemówiła ze zdziwienia,wyjąłem zza moich pleców kwiat i wręczyłem jej.Uśmiechnęła się do mnie i powąchała kwiatek.Odłożyła na bok i pocałowała mnie czule.
-----------------------------------------
Hej Misie ;* To na tyle dzisiaj,kolejny rozdział jutro.
Buziaczki Wasza Alex ;*
 

#4."Mijają tygodnie,jednego dnia jest lepiej,innego gorzej...tylko niczego się nie da zapomnieć.Po prostu nie da."

-Co ty wyprawiasz?
-Nic,tylko chciałam sprawdzić czy to nie mój telefon,bo gdzies go zgubiłam....-szybko znalazłam jakąś wymówkę
-No właśnie widzę.-burknęła blondynka wskazując na mój telefon,który leżał na łóżku
Nie odezwałam się do niej więcej i położyłam się spać.Nawet nie wiedziałam kiedy zatonęłam w śnie.
~Alex~
Nie poznaję własnej przyjaciółki.Najpierw mnie ochrzania za to,że się czegoś boję,a teraz mi sprawdza telefon.Na szczęście już zasnęła.Złapałam telefon i kliknęłam boczny przycisk,który go uruchamiał.Miałam 5 nieodebranych połączeń od Leo.Świetnie,czyli Emily jest zazdrosna.Dlatego cały czas krzywo patrzy na to,że Leo chce ze mną przebywać.Zawsze w zespole podobał jej się Leondre,ale nie sądziłam,że aż tak.Boję się dalszego ciągu zdarzeń.Wybrałam numer do bruneta i już miałam kliknąć zieloną słuchawkę,gdy zaniepokoiło mnie pukanie dochodzące ze strony tarasu...Emi spała...Pięknie....Bałam się otworzyć tarasu,jednak ktoś musiał to zrobić.Otworzyłam drzwi z białą ramą i pukanie ucichło.Stanęłam przy barierce i rozejrzałam się.Nikogo nie było,popatrzyłam się chwilę w niebo i miałam już wracać z powrotem do ciepłego pomieszczenia,gdy....znowu to pukanie.Automatycznie się odwróciłam.
-Witaj księżniczko.-brunet się do mnie uśmiechnął
-Aaaa!!-zaczęłam krzyczeć
-Ciii...obudzisz Emily.-uciszył mnie
-Leo oszalałeś?! Wystraszyłeś mnie!-wyszeptałam najciszej jak umiałam w tej chwili
-Chciałem tylko sprawdzić czy u ciebie wszystko okej.-ponownie się uśmiechnął-Nie odbierałaś moich telefonów.
-Wytłumaczę ci jutro.Myślałam,że już śpisz....-patrzył mi się w oczy
-Wytłumacz teraz.Mam całą noc.-zaśmiał się-Ja? O tej porze? Nigdy. O tej porze śpi tylko Charls.-powiedział
-Idź się wyśpij.Za dwa tygodnie macie trasę,nie możesz dać po sobie znać,że nie lubisz spać.-uśmiechnęłam się
-Ej. Tego nie powiedziałem.-zaśmiał się-Nie mam zamiaru cię zostawić dopóki nie dowiem się czemu nie oddzwoniłaś.
-Ale jesteś uparty...wracaj mi natychmiast do domu i idź spać.-to brzmiało bardziej jak rozkaz niż prośba,głupek wszedł do mojego domu i stanął w oczekiwaniu spoglądając na mnie.-Jesteś uparty jak osioł....
-Nie lepszy od ciebie.-powiedział-Chodź już ,bo zmarzniesz.-pociągnął mnie za rękę
Weszliśmy do pokoju,chłopak zamknął taras,a ja go pociągnęłam w stronę pokoju goscinnego.Nie chciałam budzić Emi,mimo tego,że się z nią pokłóciłam i teraz było mi obojętne czy mnie znienawidzi czy nie.Po prostu brakowało mi do niej sił.Zapaliłam światło i zamknęłam za chłopakiem drzwi.
-Proszę rozgość się.-wskazałam na kanapę,brunet usiadł i patrzył na mnie wyczekująco.Usiadłam koło niego i zaczęłam tłumaczyć mu,że to wszystko przez moją kłótnię z Emi.Leondre nie odzywał się tylko słuchał w ciszy.Wyglądał na zamyślonego.
-Może pogadaj z nią?-zaproponował
-Leooo,Emily ma trudny charakter.Zawsze kończy się na tym,że ja muszę ją przepraszać...-wyjąkałam
 -Ale może to załagodzi sprawę?-uśmiechnął się pocieszająco
-Wątpie,no,ale dobrze nie chcę cię obarczać moimi problemami.....
-Wcale mi to nie przeszkadza...Lubię słuchać.-spuścił wzrok na ziemię,czyżby znowu wracał wspomnieniami do przeszłości? Nie lubię widzieć go smutnego,bo ja jestem smutna dwa razy bardziej niż on.
-A teraz co do twoich nocnych odwiedzin....Oszalałeś?! Jest 1 nad ranem,a ty urzadzasz sobie spacerki po mieście!-chłopak wydawał się być zadowolony z jego nocnej trasy
-Chciałem sprawdzić czy wszystko okej,przecież wiesz,że dla mnie Bambinos są najważniejsze.-puścił mi oczko
-Rozumiem,ale bez przesady,potrzebujesz snu tak samo jak każdy!-źle się z tym czułam,że krzyczałam na niego,ale nie chciałam by coś mu się stało....miała bym ogromne wyrzuty,gdy by coś mu się stało.-A ponadto bardzo mnie wystraszyłeś!
-Przepraszam księżniczko,już nie będę....chyba....-zaśmiał się
-Chyba?-oburzyłam się
-Tylko troszkę.-uśmiechnął się
-Tylko troszkę...-przedrzeźniłam go
-Ejj!-zaśmiałam się
-No co?-zapytałam
-Za dwa tygodnie trasa i ja z Charlsem zastanawialiśmy się....czy ty Emily nie chciały byście może jechać z nami?-patrzył mi w oczy.Dobra Alex nie schrzań tego! Zachowaj się jak człowiek  i nie eksploduj z napadu emocji i wrażeń.Spokój....Spokój.....
Nagle do pokoju wparowała Emily i osłupiała na widok Leondre.
-Alex co on tu robi? Jest prawie 2 nad ranem!-okrzyczała mnie,jak zwykle z resztą
-To moja sprawa...-burknęłam
-Dobrze ja nie mam zamiaru nic z tym robić,ale jak się dowiedzą twoi rodzice to ja nie zamierzam się za ciebie tłumaczyć...-zamknęła za sobą drzwi i poszła
-Co do pytania.....ja z przyjemnością,a Emi...lepiej osobiście jej to zaproponujcie.-westchnęłam
-Nie smutaj.-uniósł mój podbródek tak bym patrzyła mu się prosto w oczy.-Będzie dobrze...
~Emily~
Przebudziłam się w środku nocy,leżałam bezwładnie 15 minut próbując ponownie usnąć,jednak to nie przyniosło oczekiwanego rezultatu.Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju,mimo ciemności wydawało mi się,że Alex nie ma na swoim posłaniu.Zadrżałam z zimna.Balkon był nie domknięty.Podeszłam do drzwi z białą ramą i domknęłam je.Zapaliłam lampkę nocną.Moje przeczucia sprawdziły się.Mojej przyjaciółki nie było tam gdzie powinna być.Opuściłam szybko pokój i czekałam w milczeniu.Po chwili usłyszałam cichy głos Alex i jakiegoś chłopaka.Dźwięki dochodziły z pokoju gościnnego.Podeszłam do nich i przystawiłam ucho.

-Za dwa tygodnie trasa i ja z Charlsem zastanawialiśmy się....czy ty Emily nie chciały byście może jechać z nami?-po tym jednym zdaniu momentalnie mi się skojarzyło,że Leondre wydzwaniał do Alex przed 12.Uderzyłam się ręką w czoło i otworzyłam drzwi.Dziewczyna i chłopak skierowali wzrok na mnie.Leo miał poczochrane włosy i wyglądał na bardzo zmęczonego,a Alex ledwie otwierała oczy.Bardzo mnie zdenerwował widok Dervies'a o tej porze.Przecież jest 2 nad ranem,znaczy prawie...Ale to nie zmienia szczegółów tego,że on tu być nie powinien.
-Alex co on tu robi? Jest prawie 2 nad ranem!-zdenerwowana ochrzaniłam ją,blondynka jednak opanowała swój drżący ze zmęczenia głos
-To moja sprawa...-odpowiedziała niechętnie,Leo spuścił wzrok na podłogę
-Dobrze ja nie mam zamiaru nic z tym robić,ale jak się dowiedzą twoi rodzice to ja nie zamierzam się za ciebie tłumaczyć...-odpowiedziałam i zamknęłam za sobą drzwi,pięknie...po prostu pięknie.....wcale mi się nie spodobał pomysł tej przeprowadzki....od samego przyjazdu zaczynam się kłócić z moją przyjaciółką.Cóż....jak mnie nie przeprosi to jej zmęczone oczy nie załagodzą naszej kłótni.Weszłam do kuchni i podeszłam do jednej z szafek szukając swojego ulubionego kubka.Zrobiłam kakao i ponownie udałam się w stronę swojego pokoju.Blondynka juz była na miejscu,a taras był szczelnie zamknięty.Wzięłam swój laptop i wyszłam na zewnątrz.Usiadłam na białej świeżo oszlifowanej ławce i włączyłam wideo czat.Dominik o tej porze zawsze był...potrafił dla mnie całą noc nie zmrużyć oka.Zaczęłam z nim rozmawiać o ostatnich dniach.
~Rankiem~
~Alex~
Po odwiedzinach Leo spałam jak zabita.Wstając nie wiele mnie zdziwiła godzina na zegarku,która wskazywała dziesiątą za piętnaście minut.Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po śnieżno białym pomieszczeniu.Emi już dawno nie było w nim.Przeciągnęłam się leniwie,wyjęłam ubrania,które zdążyłam już wpakować do szafy i ruszyłam w stronę łazienki.Siedziałam w niej chyba z godzinę.Strasznie mi się chciało spać,mimo tego,że spałam wystarczająco by nie chodzić jak zombie.Gorący prysznic nieco poprawił moje zmęczenie widniejące na twarzy,postanowiłam dzisiaj się pomalować by nie było widać oznak,że w nocy nie spałam.Nie chciałam mieć kolejnej kary od moich rodziców.
Wysuszyłam włosy i związałam w kucyka.Zeszłam chwiejnie po schodach na dół.W kuchni siedział mój Tata i Courtney spożywając śniadanie.

Courtney jak zwykle objadała się płatkami owsianymi na mleku,a mój rodziciel jadł kanapki z jakąś wędliną i serem.Kręciłam się przez chwilę w miejscu i próbowałam się zdecydować,jednak na nic nie miałam ochoty.Nawet nie odczuwałam uczucia głodu.Nic nie wzięłam i usiadłam przy stole.
-Nie widziałaś gdzieś Emi?-zapytała Cysia podhodząc do zlewu i zaczynając zmywać naczynia.
-Nie,a to nie siedzi w salonie?-zapytałam zdziwiona
-No właśnie nie,a zapomniała mi oddać mojej MP4.-szatynka nie przerywała czynności,choć jej dłonie już robiły się zmokłe jak kura w deszczu.
-No to jej  nie widziałam...
~Emily~
Uwielbiałam czuć zmęczenie.Mój oddech uspokajął się stopniowo mimo tego,że przyśpieszyłam bieg.W końcu się zatrzymałam i usiadłam na pobliskiej ławce,na której siedziały dwie dziewczyny.
-Szybko biegasz.-powiedziała wyższa ode mnie brunetka
-Dziękuję...-próbowałam uspokoić oddech
-Jestem Chloe,a to Becky.-wyciągnęła do mnie rękę druga dziewczyna,która była mniej więcej mojego wzrostu i była szatynką.Chloe....hmmm...to imię mi kogoś przypomina tylko nie pamiętam kogo
Miała bardzo ładne włosy,szkoda,że ja nie mam takich.....ehhhh...
-Miło mi,jestem Emily.-uścisnęłam dłoń i uśmiechnęłam się
-Jesteś Polką?-zapytała brunetka
-Tak,niedawno się tutaj przeprowadziłam z rodzicami i rodziną przyjaciółki.
-Jej...chciała bym mieszkać z Chloe-zachichotała słodko Becky-Ale niestety mieszkamy obok siebie.-zaśmiała się,a ja zaraz po niej z szatynką
-To ma swoje minusy i plusy.-usmiechnęłam się-jeśli chcesz mieć łazienkę do własnej dyspozycji to nie będziesz jej miała miejąc współlokatorkę.-westchnęłam przypominając sobie jak Alex wepchnęła mi się ostatnio do łazienki
-Ja z Becky nigdy się nie kłócimy,a o toaletę...nawet bym nie zwróciła na to uwagi.-Chloe puściła mi oczko
-Też bym tak chciała...ale nie umiem.-zachichotałam
-Każdy ma inną cierpliwość.-brunetka wybuchnęła śmiechem
Po chwili rozbrzmiała piosenka
,a na wyświetlaczu Chloe wyświetliło się imię i zdjęcie Charlsa.Już wiem skąd znam Chloe.....Natychmiast odrzuciła połączenie,a po jej policzku spłynęła łza.
-Czemu nie odebrałaś?-spojrzałam się zdziwiona
-Nie chcę o tym mówić...to osoba,którą bardzo kochałam....Niestety wyprowadził się gdzieś i nie mam pojęcia gdzie,przeciez on może być wszędzie...-wybuchła płaczem,a Becky spojrzała na mnie smutno
-Jej...współczuję,ale może chcesz o tym pogadać? Spotkajmy się o 15 na Yellow Street przed skate parkiem okej?-zapytałam,wiem co...a raczej kto poprawi jej dzisiaj nastrój....-uśmiechnęłam się sama do siebie
--------------------------------------------
Hej Misie! ;*
I jak opowiadanie? Może być? Zostawiajcie komentarze pod postami.
Buziaczki Alex ;*



poniedziałek, 28 grudnia 2015

#3."What doesn't kill you will make you stronger"

~Emily~
Wyszłam o 15:15.Pięknie przez Alex się spóźniłam.Blondyn wygłupiał się z Brunetem na deskorolkach,które zaraz odstawili do ogrodu.Przywitałam się z nimi ciepłym uśmiechem i pomachałam.Charlie mi odmachał i jednocześnie się przewrócił.Słodki łamaga....
-Nic ci nie jest?-zapytałam krztusząc się śmiechem
-Nie..jeszcze.-zaśmiał się,Leo się nie odzywał,wyglądał na jakiegoś zamyślonego
-A gdzie Alex?-zapytał po chwili
-Była za bardzo zmęczona by z nami iść.-odburknęłam. Czy mi się wydaje czy Leo się w niej zakochał? Ale taka sławna osoba mogła by się zakochać w kimś normalnym? Wątpię...A Alex powinna przemyśleć swoje zachowanie.Zawsze ja muszę ją przywołać do porządku.
-Może do niej pójdę,a wy pójdziecie RAZEM?-śmiesznie zaakcentował słowo RAZEM
-Halo halo nie wyobrażasz sobie za wiele Dervies?!-wybuchłam śmiechem,a Charlie zaraz po mnie
-To my lecimy baj.-powiedział blondyn i się pożegnaliśmy z Leo
Świetnie....Alex będzie pewnie na mnie donosić Leo jaką jestem złą przyjaciółką...kurczę czasem naprawdę nie mam do niej siły mimo tego,że się przyjaźnimy...
~Alex~
Weszłam do łazienki i szybko się ogarnęłam.
Postanowiłam rozpakować walizkę.Wyjęłam kilka koszulek i skaleczyłam się czymś ostrym.W kieszeni mojej ulubionej bluzki był naszyjnik z żyletką,wyjęłam go i przyłożyłam delikatnie żyletkę do skóry przypominając sobie moje idiotyczne życie,odłożyłam ją jednak szybko,gdyż przestraszył mnie dzwonek .Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi,w których stał Leondre.
-Hej.-powiedział
-Cześć,to ty nie z Emi i Charliem?-zapytałam zdziwiona
-Nie miałem ochoty iść.-odpowiedział
-Wejdź proszę.-przesunęłam się by wszedł i zamknęłam za nim drzwi,w domu było strasznie cicho.Pięknie...znowu gdzies wszystkich wywiało.Weszliśmy do mojego i Emi pokoju i usiedliśmy na łóżku.-Więc co cię do mnie sprowadza?-zapytałam i się zaśmiałam jednocześnie
-Myślałem,że będzie ci przyjemniej jak dołączę do ciebie.-uśmiechnął się-Alex ty krwawisz?-chłopak momentalnie złapał moją rękę,gdzie miałam niewielkie zadrapanie przez żyletkę,która była w bluzce.
-Leooo to tylko małe zadrapanie.-powiedziałam spokojnie
-Nie...Alex bardzo krwawisz.-powiedział i zdjął jedną ze swoich bransoletek (tych takich robionych z chust nawet nie wiem jak się nazywają haha) i  zacisnął mi ją na ręce-Teraz będzie lepiej
-Leo ale nie musiałeś....
-Musiałem.-przerwał mi-Masz zamiar tu siedzieć i kłócić się ze mną czy dasz się namówić na park?-zaproponował
-Brzmi bardzo atrakcyjnie-zachichotałam
-No bo to ja.-odpowiedział
~Emily~
Całą drogę rozmawiałam z Charlsem o tym na jaki film pójdziemy,jednak myśl o zachowywaniu Alex w ostatnim czasie cały czas mi błądziła w głowie.Martwiłam się o nią....ale ona nigdy nie umiała tego zrozumieć,zawsze uważała się za niekochaną i niepotrzebną dziewczynę,a ja chciałam jej udowodnić,że  ona jest mi potrzebna jako moja przyjaciółka i siostrzyczka.Chciałam jej opowiedzieć o historii Leo,o tym,że miał podobną sytuację do jej,ale wstrzymałam się wiedząc,że Charlie chciał to utrzymać w tajemnicy zważywszy na to,że Leondre często wracał myślami do przeszłości.
-Za dwa tygodnie trasa...-zaczął mówić niepewnie Lenehan
-Stresujesz się?-zapytałam
-Szczerze? Bardzo...Pierwszy raz dajemy koncert w Polsce i bardzo się tym denerwuję.-naprawdę chciała bym być na jego miejscu,występować,robić to co kocham ,być wzorem dla innych,ale współczuję czasem występów przed tak dużą publicznością
-Dasz radę.-uśmiechnęłam się pocieszająco
-To miło z twojej strony,ale ostatnio po zerwaniu z Chloe mam okropne samopoczucie i czuję się tak jak bym nie dał rady.-jego głos załamał się przy wymówieniu imienia jego byłej dziewczyny,z którą łączyło go aż tyle wspomnień,chciała bym być na miejscu tej dziewczyny...móc się poczuć jak księżniczka mając przy sobie mojego idola
Po dłuższej rozmowy wreszcie dotarliśmy do kina.
-To jaki fi
-To będzie niespodzianka!-powiedział entuzjastycznie Lenehan przerywając mi
-Nie lubię niespodzianek.-zachichotałam
-Powinnaś się cieszyć,a nie mnie obrażać.-oburzył się
-Nie obrażam cię Charlie.-uśmiechnęłam się,a on mnie wziął na plecy i zaczął biec szukając miejsca na sali kinowej.Kochany świrus....
~Alex~
-Leo puść mnie głupku!-krzyczałam jak głupia
-Jak wreszcie się uśmiechniesz!-powiedział i nadal mnie trzymał jak kompletny idiota
-No przecież się uśmiecham!-oburzyłam się
-Taaa...-przewrócił teatralnie oczami
-No Leooo...-westchnęłam
-Dzięki mnie będziesz więcej się śmiała.-zaczął mnie łaskotać na co wybuchłam śmiechem-Wolę cię wesołą niż zamyśloną i smutną,-powiedział,na co odpowiedziałam mu śmiechem
-Dobra puść mnie już....-zachichotałam
-Najpierw coś ci pokażę.-pociągnął mnie za rękę w nie wiadomo,którą stronę
Po ok.15 minutach zatrzymaliśmy się.Złapałam znajomą zadyszkę.Często tak miałam podczas biegania,dlatego nigdy nie byłam pozytywnie nastawiona do biegania.
-Szybciej biec nie mogłeś?-zapytałam,a on przewrócił oczami
-No raczej już nie.-uśmiechnął się-Patrz.-odwrócił mnie bokiem do siebie w stronę pięknej fontanny,która była przepełniona po brzegi wodą.Była cudna.Nawet nie wiedziałam co powiedzieć...Leo był naprawdę cudowny,zazdroszczę jego przyszłej dziewczynie.
-Jest...piękna...-to jedyne słowa jakimi opisałam ją,nie mogłam się napatrzeć
-Wiem.-uśmiechnął się -A teraz wymyśl życzenie i rzuć do niej monetę.-podał mi do ręki monetę i patrzył się głęboko w oczy
-Ty jesteś za bardzo kochany...-westchnęłam i wzięłam od niego monetę
-Nie uważam.-zaprzeczył
-Leo...jak tak możesz-zaśmiałam się
-Ale co?-zapytał z niedowierzeniem
-Jak możesz mi nie wierzyć...-westchnęłam,a on się roześmiał
-Nie strasz mnie  tak księżniczko,okej?-kiwnęłam mu głową no,ale co mu będę obiecywać...
Chwile myślałam nad życzeniem,ale wreszcie domyśliłam się jaka jest moja najważniejsza zachcianka.Zamknęłam oczy i rzuciłam monetę do wody,której plsuknięcie mnie nieco wystraszyło.
-Co sobie zażyczyłaś?-zapytał
-Nie mogę ci powiedzieć,bo się nie spełni..-poczochrałam mu włosy
Zawsze marzyłam by spotkać Bars and Melody,a teraz? Mieszkam na przeciwko Leondre i jestem z nim tak blisko...To piękne uczucie motylków w brzuchu,które próbują wyfrunąć jest cudne...Powtarza się za każdym razem gdy go widzę...Ach....Ale on nigdy nie był mój i nie będzie...To jest sławny piosenkarz,a ja przy nim jestem tylko najzwyklejszą w świecie dziewczyną.Jednak trzeba się cieszyć,że w ogóle chce ze mną spędzić choć trochę swojego cennego czasu.Spędziłam z nim cudowne popołudnie,poranek też był niczego sobie.Po prostu kiedy dzisiaj chciałam się skrzywdzić...on jak by to wyczuł...Leo jest jak aniołek,który pojawia się kiedy ktoś chce sobie zrobić krzywdę.Za to go tak mocno kocham.

"Puszczam złe myśli na wiatr
Tylko przy tobie
Sensu nabiera mój świat
Poczułam to
Gdy tylko na ciebie spojrzałam
Poczułam to
Że się zakochałam
Bez ciebie mój świat w pustce tonie
A ja jestem jak zamknięta
W uczuć kokonie
Chcę zabrać cię do swego domu
I nie oddać już nikomu
Chcę tylko żebyś mnie kochał
I nie oddawał nikomu"


Po udanym popołudniu,a raczej już wieczorze wróciłam z Leo pod dom i się pożegnałam.Brunet był bardzo uczuciowy,ale co się  dziwić...Miał ciężkie życie,zresztą jak ja,ale nie będę mu tego przypominać,nie chcę widzieć smutku na twarzy mojego idola,które wszystkie Bambinos tak kochają.Przytulił mnie i poszedł w stronę swojego mieszkania.
~Emily~
Film był cudowny! Był o przygodach niezdarnego chłopca,który się zakochał.Przez cały film  nawet nie zwróciłam uwagi na Charliego,który ciągle komentował.
-Ciekawe czy nie był byś lepszym raperem od Leo?-zaśmiałam się
-Ja? Nigdy bym go nie przebił,a zwłaszcza w rapie.-uśmiechnął się słodko.Awww...te oczy....i dołeczki...są takie piękne...
-No,ale tak zacięcie komentowałeś ten film,że na pewno przebił byś Devries'a.-puściłam mu oczko
-Nieee.-zaczął się śmiać
Nagle do blondyna zadzwonił telefon.Na wyświetlaczu jego iphona widniał napis Chloe.Chłopak zmieszał się i odrzucił połączenie,udawał,że wszystko jest dobrze,ale przede mną nic nie ukryje.
-Dlaczego to zrobiłeś?-zapytałam z wyrzutem
-Emi...Ja nie chcę teraz z nią o tym ...
-Oddzwoń do niej.-przerwałam mu
-Nie jestem jeszcze...
-Jesteś gotowy,wierzę w ciebie.-uśmiechnęłam się
-Ale..
-Nie ma żadnego ale! Jesteś Lenehan tak? Pokaż,że jesteś silny,nie daj po sobie poznać cierpienia!-krzyknęłam
-Zrobię to jak wrócimy,dobrze?-zapytał mnie smutno,widziałam u niego strach przed tą rozmową,no ale cóż się dziwić...kochał ją...każdy pewnie czuł by się tak samo na jego miejscu
-No okej,ale obiecaj mi,że to zrobisz dobrze?-patrzył mi prosto w oczy
-Okej.-zmusił się na uśmiech
-A teraz mi nie smutaj tu!-zaśmiałam się
-Postaram się.-wziął mnie na plecy i znowu zaczął biec.
-Charlie!!-zaczęłam się śmiać jak głupia-Puść mnie.
-Chcesz żebym znowu smutał?-zapytał
-No nie.-odpowiedziałam
-To cię nie puszczę.-zaśmiał się,a ja tylko się oburzyłam
-Ale jestem strasznie ciężka...-marudziłam
-Nie ładnie tak kłamać.-uśmiechnął się
-Ale ja nie kłamię Charls...-westchnęłam
-No włąśnie widzę.
Dobiegł ze mną do pobliskiego sklepu i zdecydował,że kupi coś do picia.A ja wolałam zostać na dworzu,blondyn popatrzył się chwile na mnie i zdjął swoją bluzę i nałożył na moje ramiona.
-Charlie,ale...
-Nie będzie mi zimno.-odpowiedział i się uśmiechnął,po chwili znikł za drzwiami budynku.Czekałam jakieś 15 minut i mimo ciepłej bluzy Charliego robiło mi się zimno,a sytuacja na dworze nie polepszała się,robiło się zimno i ciemno.Czekałam kolejne 5 minut i nic.Cisza.....którą przerwał dźwięk metalowych drzwi,w których pojawił się Lenehan.
-Co tak długo?-zapytałam zdziwiona
-Była duża kolejka-westchnął i dał mi butelkę wody-Przepraszam
-Za co?-otworzyłam szeroko oczy
-Za to,że musiałaś tak dlugo czekać,chodźmy już bo zamarzniesz-powiedział i kucnął do mnie tyłem-Długo mam czekać?-zapytał,a ja się zaśmiałam,wsiadłam mu na baranda i znowu zaczął biec,kochanyy...nie pozwoli bym zamarzła,a sam drży.Po paru mintach byliśmy u mnie przed domem.Zeszłam z blondyna i zdjęłam jego bluzę,ale on mnie powstrzymał.
-Weź ją...przyda ci się zmarźluchu.-powiedział,na co się zdziwiłam
-Charls...to twoja bluza,a ja nie chcę ci jej odbierać.-powiedziałam niepewnie
-Ale to jest prezent.-powiedział i się uśmiechnął
-To miłe z twojej strony.-powiedziałam i przytuliłam go-Ale muszę już lecieć bo mama mnie okrzyczy,Papa
-Żegnaj.
~Alex~
Gdy dotarłam do domu,byli tylko nasi tatusiowie.Emi nie było słychać,jednak wolałam się upewnić i zajrzałam do pokoju.Był pusty.Czyli jeszcze nie wróciła.Opadłam bezwładnie na łóżku ,ale po chwili wstałam.Wiem to bezsensu.Sama się do siebie uśmiechnęłam i podeszłam do walizki.Wypakowałam z niej piżamę i weszłam do łazienki.Wzięłam gorący prysznic i się osuszyłam.Ubrałam piżamę i nałożyłam krem nawilżający.
Przejrzałam sie w lustrze.Muszę przyznać,że po raz pierwszy widzę siebie uśmiechniętą.Zawsze do lustra podchodziłam ze łzami w oczach i cierpieniem z wspomnień.
Jednak dzisiaj było inaczej....To wszystko dzięki Leo.Ja nie chciałam znowu wyjść,a on przyszedł i sam mnie wyciągnął.On sprawia,że czuję się pewniejsza siebie...że nie boję się już s;pojrzeć w lustro i powiedzieć kocham siebie.Usiadłam na łóżku i wyjęłam moją ulubioną książkę pt."Zakazana Miłość".Nawet nie zauważyłam kiedy znużył mnie sen.
~Emily~
Gdy wróciłam do domu było bardzo ciemno,wszędzie były zgaszone światła.Ledwie uniknęłam wejścia w buty mojego taty.Jak zwykle je gdzieś rzuci bez namysłu,a ja muszę kaleczyć swoje nogi o nie.Nagle w kuchni zapaliło się światło.Weszła do niej moja Mama,a ja zaraz po niej,bo byłam naprawdę głodna po całym dniu pełnym wrażeń.
-Nie za późno wróciłaś?-chrząknęła moja mama
-Mamo...przepraszam...Straciłam poczucie czasu i jakoś tak wyszło.-tłumaczyłam się
-Dobrze...ale obiecaj mi,że to ostatni raz kiedy wracasz tak późno dobrze?-zapytała poprawiając okulary
-Dobrze,obiecuję.-powiedziałam i chwyciłam jabłko wbiegając na górę.-Dobranoc.-krzyknęłam zanim weszłam do pokoju
-Dobranoc.-usłyszałam słodki głos mojej rodzicielki
Weszłam do łazienki i szybko się przebrałam w piżamę.
Związałam włosy w koka i wyszłam.Alex już słodko spała.Miałam jej za złe,że dzisiaj znowu nie chciała wyjść,ale pewnie nawet ja nie obchodziło to,że rani...nawet bardzo....Usiadłam na łóżku i zaczęłam jeść jabłko przyglądając się jej.Po chwili coś mi się przypomniało i wysłałam sms-a do Charlsa.
Emily:
Charlie zadzwoniłeś do niej?
Charlie:
Nie,Emi nie jestem jeszcze gotowy na to....nie mam jeszcze wystarczająco dużo siły...
Emily:
Okej,do niczego cię nie zmuszam,ale wiesz,że to i tak cię nie ominie?
Charlie:
No wiem,przepraszam muszę już lecieć.Dobranoc księżniczko. ;*
Emily:
Dobranoc.
Byłam trochę zła na niego.Miał by sprawę z głowy,ale z drugiej strony...Nie powinnam się wtrącać w jego sprawy.To jego decyzje.Nagle chwilę ciszy przerwał dzwoniący telefon Alex,na którym wyświetliło się imię Derviesa.Dziewczyna nie budziła się,złapałam telefon i odrzuciłam połączenie.Po chwili dziewczyna zaczęła się budzić...
-Co ty wyprawiasz?-zapytała
---------------------------------------------------------
Hej! No i jak rozdział?
Jak myślicie? Czy Alex się domyśli co zrobiła Emily? Czy dziewczyna jej wybaczy? Czy więź Leo i Alex nie przemieni się w coś więcej? Tego dowiecie się w następnym rozdziale.
Całusy Alex ;*