piątek, 1 stycznia 2016

#9.Zamykam oczy z myślą,że jesteś gdzieś tam i mnie potrzebujesz.

~Alex~
Łzy mi leciały niemiłosiernie.Nie mogłam zatrzymać ich potoku.Brunet złapał mnie za ręce.Złapałam głęboki oddech i spojrzałam się mu głęboko w oczy.
-Przepraszam...nie pomogę ci,pewnie nawet jej nie znam.-wysiliłam sie na uśmiech,bolało,ale wiedziałam,że tak będzie.Niepotrzebnie się tak do niego przywiązywałam.
Zaśmiał się,o co mu kurczę chodziło?Może nie jest tą wrażliwą osobą za którą go uważałam?
-Szkoda...-spoważniał nieco-Możemy jutro się spotkać?Chce ci coś pokazać.-powiedział
-No okej...a nie powinieneś pogadać z tą dziewczyną i z nią spedzić tego dnia?-zapytałam zdziwiona
-Zrobię to....Już wkrótce.-uśmiechnął się
~Emily~
Charlie pomógł mi przypomnieć sobie to WSZYSTKO. Były to naprawdę cudowne wspomnienia.Przytulił mnie mocno.
-Martwiłem się.-wyszeptał  mi do ucha
-Czy ty mnie podrywasz?-spojrzałam na niego zdziwiona
-Niestety nie.-puścił mi oczko-Mam dziewczynę,ale jesteś dla mnie jak siostra.-nie puszczał mnie z objęć
-Charlie,czy ty chcesz mnie bardziej połamać?-zakpiłam
-Ja tylko pokazuję ci jak tęskniłem.-powiedział-Pójdziemy na spacer?-zaproponował
Spojrzałam na kule.
-Przepraszam....-spuścił głowę
-Za co? Dam sobie radę z kulami.-powiedziałam dumna z siebie
-W razie czego będę szedł obok to ci pomogę.-uśmiechnął się delikatnie
-Okej.-powiedziałam i chwyciłam kule,powoli wstałam.Blondyn pomógł mi zejść bo mojej znienawidzonej przeszkodzie,którą nazywamy SCHODAMI.Potknęłam się i przez przypadek upadłam na niego,ale na szczęście już poza schodami.Zarumieniłam się.Czułam jego spokojny oddech.Moje ciało przeszył dziwny dreszcz.Chłopak powoli pomógł mi podnieść sie z niego,było ciężko,ale dalismy radę.Wyszliśmy na zewnątrz.Robiło się już ciemno więc mieliśmy czas by sie przejśc do skate parku i zz powrotem.
-A tak w ogóle to znam twoją dziewczynę?-zapytałam po krótkim namyśle
-No jasne,to ty pomogłaś nam się pogodzić.-uśmiechnął się
-Naprawdę?-zdziwiłam się-Jak ma na imię?
-Chloe.-wyszeptał
-Bardzo ładne imię.-to imię było takie proste,nic nie mówiące.Podobało mi się ....tak samo jak imię Charlie.
-Twoje też mi sie podoba.-uśmiechnął się.Zrobiło mi się gorąco.
-A mi nie,nie lubię własnego imienia.-spuściłam głowę
-Tylko ty tak uważasz.-zauważył
-Nie tylko,napewno jest więcej osób.-uśmiechnęłam się sama do siebie
-Nie.-zaprzeczył,a ja spojrzałam na niego pytająco
-Śmiesz mi zaprzeczyć?-zapytałam drwiąc
-Nie,skądże?-zapytał spokojnie
-Heh.-znowu uśmiechnęłam się do siebie,nagle zrobiło mi się dziwnie słabo.
-Wszystko w porządku?-blondyn wertował mnie wzrokiem
-Tak.
-No,bo wyglądasz bardzo blado i....-dalej już nie pamiętam,wiem tylko,że zamknęły mi się oczy.Obraz zrobił się czarny,tak jak w szpitalu.Zakręciło mi się w głowie i poczułam się odcięta od wszelkiego świata.
~Sen~
Byłam w lesie,przynajmniej tak stwierdzam po wielkiej ilości drzew,krzaków i runa.Nie miałam już bandaży,a moje nogi wydawały się być zdrowe,podskoczyłam w miejscu.Tak wszystko było okej.Rozejrzałam się dokładniej po miejscu i szłam przed siebie.Tam gdzie poprowadzi mnie mój instynkt.Było bardzo ciemno,gdy by nie księżyc,który był w pełni,chyba bym się zgubiła....co ja mówię? Już nie wiem gdzie jestem.Po chwili usłyszałam za sobą szelest,odwróciłam się.Przyglądałam się wystraszona miejscu skąd dochodził odgłos ani drgnąc. Po chwili dźwięk powtórzył się.Tym razem przede mną.....Z krzaków wyskoczył wielki wilk z czerwonymi ślepiami,zaczęłam krzyczeć w niebo głosy i uciekać gdzie tylko mogę.Zwierzę jednak było szybsze,złapało mnie za nogę i nie zamierzało puścić.Wszędzie krew......
~Jawa~
-Aaaaa!!!-zaczęłam krzyczeć,cała byłam mokra od potu,nad moim łóżkiem siedziała moja mama i gładziła moje czoło.
-Jak sie czujesz?-zapytała przerażona
-Słabo...-wykasłałam
-Zemdlałaś....-wyszeptała mama-Gdy by nie Charls to nie wiem co by się z tobą dalej działo.-odparła trzymając mnie mocno za rękę
~Następnego dnia~
~Alex~
Gdy wczoraj wróciłam dowiedziałam się co się działo z Emily.Byłam zaniepokojona,ale nie mogę dać po sobie poznać tego,ze jestem słaba.Podniosłam się z łóżka i wygrzebałam ubrania z szafki.Blondynka się przebudziła i usiadła na łóżku.
-Coś ci zrobić na śniadanie?-zapytałam
-Nie,nie trzeba.Dziękuję Misia.-powiedziała uśmiechając się łagodnie-Co ci się stało w twarz?-zapytała wystraszona
-Aaaa...o tym mówisz.-złapałam się za policzek-Wczoraj wywaliłam się na deskorolce,muszę sie od uczyc tej niezdarności.-westchnęłam
-okropnie to wygląda.-wyszeptała zatykając usta ręką
-Okej,chcesz dzisiaj się spotkać z Chloe i Becky?-złapałam telefon i czekałam na odpowiedź dziewczyny
-Nie,chcę odpocząć.Mam nadzieję,że zrozumiesz.-spuściła głowę
-Okej,ale w razie czego dzwoń.-pocieszyłam jej nieco
-A to gdzieś idziesz?-zdziwiła sie nieco
-No tak....umówiłam się z Leo.-poczułam na sobie wzrok przyjaciółki
-Ty i Leo chodzicie ze sobą?-otworzyłam tylko szerzej oczy jak to usłyszałam
-Nie!-krzyknęłam,ale zaraz się uspokoiłam-Przepraszam...
-Za co?-zdziwiła się
-Za to,że krzyknęłam,ostatnio nie panuję nad sobą.-wyszeptałam.Spojrzałam na zegarek.-O kurczę! Gadka gadką,ale spóźnię się.-powiedziałam i zaczęłam szybciej podążać w kierunku toalety-Emily?-zatrzymałam sie na chwilę
-Tak?-spojrzała sie pytająco
-W razie czego dzwoń.-wyjaśniłam i zniknęłam za drzwiami.Spojrzałam sie w lustro.Moja twarz dzisiaj nie pokazywała żadnych emocji.Niczego.Tak jak by wszystko było nad przepaścią mojego życia,chociaż tak naprawdę nic sie nie działo.A mocno zadrapany polik sprawiał wrażenie tak jak by ktoś mnie pobił.Moja niezdarność mnie dobija.Więcej szkód z tego niż pożytku.
Wybiegłam szybko z łazienki i zbiegłam po schodach.Wzięłam deskorolkę i wyszłam na zewnątrz,chłopak już czekał.
-To idziemy?-zapytał
-To po co brałam tą deskorolkę?-zaśmiałam się i odłożyłam deskorolkę na bok
Zaśmiał się i mnie przytulił.Odsunęłam się nieco od niego.Przypomniał mi się wczorajszy dzień.
-Coś zrobiłem nie tak?-zapytał zdziwiony
-Nie....-odpowiedziałam prosto z mostu-Co chciałeś mi pokazać?-zapytałam
~Leondre~
Nie mogłem zrozumieć o co jej chodzi! Przecież cały czas dawałem jej sygnały,że ta księżniczka...że to o nią chodzi!Nie rozumiem co się z nią ostatnio dzieje....robi się przygnębiona,tak jak by coś ją gnębiło.Nie mogę patrzeć na jej smutek.
Przytuliłem ją na powitanie,tak jak zawsze.Odsuneła się ode mnie od niechcenia Znowu spuściła głowę...nie mogę patrzeć na ten smutek...

-Coś zrobiłem nie tak?-zapytałem
-Nie....-odpowiedziała chamsko-Co chciałeś mi pokazać?-spytała po chwili
Zaszkliły mi się oczy.Tak jestem chłopakiem,który czasem sobie nie radzi z problemami! Ciągle odsuwała sie ode mnie.Nie potrafiłem tego znieść.
Złapałem ją za rękę i kazałem zamknąć oczy.Prowadziłem je na znaną jej już "sale taneczną".Czekała tam na nią niespodzianka.To tam chciałem jej wyznać co naprawdę do  niej czuję.
-Długo jeszcze?-zapytała oschle
-Jeszcze troszkę.-powiedziałem,miała takie ciepłe ręce.Wziąłem ją na ręce,a ona zaczęła w końcu...się śmiać i krzyczeć.
-Leoooo...puść mnie głupku!
-Nie,dopóki nie przestaniesz mnie olewać!-zaśmiałem się,a ona otworzyła oczy,bo ją uszczypnąłem.Otworzyła szeroko usta.Postawiłem ją na nogi.
-Leo...jesteś cudowny...-wyszeptała.Ale to nie koniec moja księżniczko.Do sali weszło kilka pracowników pomagających nam przy tworzeniu horeografi do nowego teledysku.Nieśli  zamówione przeze mnie 1000 róż.Ciekawe czy jej się spodoba ten pomysł.
~Alex~
W jednej chwili rzuciłam odsuwanie się od Leo.Był za bardzo cudowny! Aż łzy zaczęły mi lecieć na widok tych róż.Wziął jedną z jednego z dziesięciu koszy i stanął naprzeciwko mnie.
-Będziesz moją księżniczką?-uklęknął,a ja się na dobre rozpłakałam
-Leo,ale to przecież nie o mnie chodziło.-uświadomiłam sobie
-A jak myślisz o kim mówiłem?-zapytał
Rzuciłam mu się w objęcia.
-Tak,będę twoją księżniczką.-wyszeptałam-Przepraszam za ostatnie moje zachowanie,myślałam,że to nie o mnie chodzi i nie chciałam się zbytnio przywiązywać bo to boli.-ledwie złapałam oddech
-Nie szkodzi,ważne,że teraz widzę cię szczęśliwą.-przytulił mnie naprawdę mocno,jeszcze nigdy tak mocno mnie nie trzymał.Tak jak by bał się,że ktoś mnie mu zabierze.To było słodkie,a to co usłyszałam od niego dosłownie kilka sekund temu sprawiło,ze poczułam się jak w śnie.
-Naprawdę nie chciałam się od ciebie odsuwać,ale bałam sie...że będzie bolało...że nie przeżyję tego,że będziesz miał inną dziewczynę przy swoim boku.-wodospad łez nadal nie ustawał,patrzyliśmy sobie głęboko w oczy
-Kocham cię wiesz?-zapytał słodko.Jej serce mi zaraz naprawdę wyskoczy.To co sie dzieje to musi być jakiś sen.Taaa...napewno zaraz się obudze i świetnie...Uszczypnęłam się.-Co ty wyprawiasz?-zaśmiał się
-Sprawdzam czy to nie sen.-puściłam mu porozumiewawcze oczko
-To nie sen księżniczko.Mogę ci to gwarantować.-odparł i się uśmiechnął-Tylko,że bardzo mnie raniłaś...-wyszeptał i spuścił głowę-Myślałem,ze masz mnie gdzieś.-kolejne mylne przekonanie
-To nie myśl już tak.Leo kocham cię,wiesz?-zapytałam śmiejąc sie.Tym razem to on się uszczypnął-Niech zgadnę....kopiujesz moje szczypanie się?-wybuchłam śmiechem
-Tylko troszkę.-powiedział
-Tylko troszkę.-przedrzeźniłam go
Przytuliłam go mocno.
Był cudowny.Mój i tylko mój Anioł Stróż.Czułam sie tak bezpiecznie w jego ramionach...Chciała bym by ta chwila trwała wiecznie.Zaczął mną kołysać i zaczęliśmy tańczyć patrząc sobie głęboko w oczy.Myślałam,że się rozpłynę.Ten dzień....okazał sie być naprawdę wyjątkowy.
~Emily~
Ehhh...! Co za nudy...Mogłam poprosić Alex by zaprosiła do nas tą Becky i Chloe.Przynajmniej miała bym z kim pogadać,a tak to muszę się całkowicie nudzić.Wyjęłam książkę pt. "Zamknięta w sobie" i zaczęłam czytać.Główna bohaterka była samotna.Wszyscy ją unikali.Przypominała mi Alex.Była wyjątkowo strachliwa z tego co pamiętam,a Megan-bohaterka książki,idealnie ją opisywała,jej charakter.Chciała bym by się bardziej otworzyła na świat.Pomogło by to naszemu otoczeniu.Nie musieli byśmy ciągle patrzeć czy nie jest smutna.To patrzenie stawało sie dla mnie przyzwyczajeniem.Usiadłam na łóżku i postanowiłam zejść.Złapałam kule i powoli staczałam sie z nimi po schodach.Gdy byłam na dole chciałam wydać okrzyk zwycięstwa,jednak Courtney siedziała w kuchni i pewnie nabijała by sie ze mnie.To cudowne....już pamiętam prawie wszystko! Cieszy mnie to ,bo wszyscy mówili,że może być ciężko itp.Ale tak nie jest! I to jest najważniejsze!
~Alex~
Kilka minut siedzieliśmy na podłodze i rozmawialismy,teraz się nie bałam.Przypomniałam sobie jak to utaj...otworzyłam się przed nim i powiedziałam o mojej strasznej przeszłości.Było cudownie...aż za bardzo.Bałam się,że zaraz się obudze,a to wszystko to tylko sen.Nagle włączyła się muzyka do "Hopeful".Leo podszedł do jednego kąta sali i wziął z niego mikrofon,który był bezprzewodowy.Zaczął rapować do muzyki patrząc mi się w oczy.
Widać było,że angażuje w to całe swoje serce.Robił to co kocha.Tak jak ja zawsze kochałam słuchać ic muzyki...A teraz? Sam Leondre Devries wyznaje mi co do mnie czuje i rapuje tylko dla mnie.
-To było moje marzenie.-wyszeptałam
-Jakie?-uśmiechnął się na chwile przerywając
-Żebyś rapował tylko dla mnie.-przyblizył się do mnie,a nasze usta złączyły się w pocałunku.Był słodki,a jego rap zabierał mnie na zupełnie inną planetę.
Śpiewał tak pięknie.Jego głos... awww.....Nie mogę opanować zachwytu.
----------------------------------------
Hejka! ;* Tu wasza Alex,tak wiem rozdział krótki w porównaniu do innych,ale po sylwestrze chyba nie można  jakiś wygórowanych oczekiwań mieć.Przepraszam ;* jutro postaram się wstawić dwa rozdziały.
Buśka Alex ;*






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz