~Alex~
Do niedawna wszystko dałam znieść.Ciągłe wyzwiska,żarty z mojego stylu ubierania się czy układania włosów,żarty z mojej dobrej nauki.Nie potrafiłam zrozumieć co zrobiłam? Czym zawiniłam? Za każdym razem uderzały mnie wyrzuty niesprawiedliwości.Chciałam wszystkim wynagrodzić to ,że skuliłam się w kąt i nigdzie nie wychodziłam,spędziłam z nimi najlepsze chwile mojego życia....jednak......To nie przyniosło żadnego skutku.Stałam się pośmiewiskiem klasy.Wszyscy mi wmawiali,że jestem niepotrzebną szmatą,której nikt nie chce.....Bołało.... Ale miarka się przebrała,nie wytrzymałam i w końcu powiedziałam rodzicom,choć to nie wyraziło na ich twarzach zdziwienia jedynie niepotrzebny smutek.Założę się,że już od początku wiedzieli patrząc na to,że tylko Emily mnie odwiedza i boje się wychodzić na dwór.
"-Czas to skończyć..."-słowa mamy wtedy wywarły na mnie wielkie wrażenie,jednak wiedziałam,że siedzenie na dywaniku u dyrektora i spowiadanie się za moich kolegów i koleżanek z klasy nic nie da,tylko jeszcze większe schanbienie.W najgorszych chwilach jedno dawało mi wytchnienie....była to muzyka m.in. muzyka zespołu Bars and Melody.Kochałam te ciche nuty,które przekazywały dużo motywacji do dalszych działań w dążeniu do celu.Po dwóch godzinach spędzonych na czytaniu opowiadań o nich,czytaniu polskich asków na ich temat i przede wszystkim słuchaniu ich muzyki chciało mi się żyć,ale koszmar zaczynał się ponownie każdego dnia w szkole.
Wróciłam jak zwykle z moich przemyśleń na Ziemię i zbiegłam po schodach usiadłam w salonie na kanapie i włączyłam wyświetlacz telefonu.Wpadłam w porę,zaczynał się wywiad Bars and Melody.Chwyciłam pilot i naciśnęłam czerwony przycisk,uśmiechnęłam się sama do siebie i wysłałam sms-a do Emily.
Alex:
Długo jeszcze Misia?
Emily:
Już stoję przy twoich drzwiach małpko. :)
Uśmiechnęłam się do telefonu,dzwonek do drzwi było słychać w całym domu.Rzeczywiście była już pod drzwiami.Szybko zerwałam się z siedliska i podbiegłam do drzwi krzycząc na cały głos Ja otworzę! Nikt mi nie przeszkodził a nawet Courtney nie przerwała swoim piskliwym głosem ,że to jej kolej otwierania drzwi.Śmieszyło mnie to,ale nigdy nie zwątpiłam w nią,w końcu to u nas rodzinne.Daniel zaś nigdy nie miał ochoty nawet zaglądać do drzwi.Otworzyłam drewniane "wrota" i zobaczyłam w nich znajomą wysoką blondynkę i jej bialutkie ząbki.
-To oglądamy?-zaśmiała się radośnie
-No to nie?-puściłam jej oczko i się zaśmiałam
Wbiegłyśmy ze śmiechem do salonu.Moja mama oczywiście musiała wejść w nieoczekiwanym momencie,wtedy kiedy Emily mnie biła po głowie poduszką. Zaczęła się śmiać,a ja tylko zaczęłam ogarniać przyjaciółkę,by się uspokoiła.
-Widzę,że Emily ma dziś wyjątkowo dobry nastrój.-brunetka zatkała usta by nie roześmiać się na dobre
-Ośmielę się nie zgodzić ,proszę Pani.-zachichotała swoim słodkim głosikiem
-Dziewczynki,wiem,że teraz będzie wywiad waszego ulubionego zespołu,ale chciała bym coś z wami omówić.Usiądźmy dobrze?-wskazała na miejsce na kanapie.Posłusznie usiadłyśmy i czekałyśmy w milczeniu.-Nie wiem jak na to zareagujecie,ale...Alex Tata znalazł dobrą pracę w Walii...
-Przeprowadzamy się?-myślałam,że zaraz nie wytrzymam ze strachu
-Tak,ale nie martw się.-pogodny uśmiech mojej rodzicielki mnie uspokoił na trochę.-Emily się przeprowadza z nami.Jej mama już się na to zgodziła ,bo jej rodzice również dostali tam pracę.-strach w jednej sekundzie zamienił się falą szczęścia
-Jej...Mamo! Nareszcie będę mogła spokojnie żyć! Z dala od problemów!-radośnie wykrzyknęłam
-Właśnie to rozważyłam z Tatą wybierając pracę.-wtuliłam się w Mamę pełną emocji.Emily siedziała w milczeniu i wyglądała na wyraźnie zamyśloną.
-Emily wszystko w porządku?-zapytałam
-No nie.....-westchnęła ciężko-chodzi o Dominika.....Po roku sprzeczki wreszcie jesteśmy razem,a teraz....to nie przetrwa.-po jej policzku spłynęła łza
-Nie martw się proszę.Damy radę.-uśmiechnęłam się do niej pocieszająco i przytuliłam ją mocno
-To ja wam nie przeszkadzam dziewczynki....Macie czas na spakowanie się do wieczoru,bo jutro o 6 trzeba wstać.-odezwała się Mama
-A pytała się Pani czy mogę nocować dzisiaj u Alex?-zapytała blondynka z nadzieją
-Tak,Emily.-uśmiechnęła się pogodnie do nas.
Większość tego dnia pełnego wrażeń minęła w oczekiwaniu na kolejny dzień.Emily siedziała chyba trzy godziny w parku z Dominikiem ,a ja spędziłam ten czas na pakowaniu się.Wieczorem jak zwykle kłóciłam się z Emily o to kto wejdzie pierwszy do toalety.Bycie niską w tej chwili się opłacało bo bez problemu wślizgnęłam się za Emily do łazienki.Przyjaciółka tylko krzyczała,że jestem nieznośna,a ja za drzwiami cicho chichotałam.Wzięłam szybki prysznic i założyłam piżamę.
Gdy wyszłam z łazienki Emilu już czekała z niecierpliwością i teatralnie przewróciła oczami,a ja tylko się zaśmiałam.
-Jak można siedzieć tak długo w łazience?-zapytała z wyrzutami
-Bywa...Siostrzyczko-zaśmiałam się,a ona mnie tylko przytuliła
-Świrus-rzuciła na pożegnanie i zamknęła za sobą drzwi od łazienki.
~Kolejny dzień~
Rano wstałyśmy w bardzo szybkim czasie.Zaczęłyśmy się przepychać biegnąc w kierunku łazienki.Jednak z kuchni nagle wyskoczył Daniel i był przed nami.
-Daniel.....jak tak możesz...-zaśmiałam się
-Bywa Mała.-wybuchnął śmiechem i pokazał nam języka
-Ej miałeś na mnie tak nie mówić?-to brzmiało bardziej jak pytanie niż pretensje
-NAWZAJEM-te jego powiedzenie za każym razem mnie rozwalało,jeszcze nigdy chyba nie było dnia bym się z tego głośno nie śmiała.
Gdy nareszcie ogarnęłyśmy się i zjadłyśmy obfite śniadanie stwierdziłam,że nawet dobrze wyglądam.
Ale Emily wyglądała znacznie lepiej.Zawsze jej zazdrościłam dobrego gustu w ubiorze i ogólnie wszystkiego.Dla mnie ona zawsze była ideałem płci żeńskiej.
Po niedługim czasie znalazłyśmy się na lotnisku.Cały lot był nieznośny.Nie na widziłam lotów,zawsze były bardzo męczące.Praktycznie zawsze się to kończyło tak,że nie przespałam nawet 15 minut,co mój Tata uważał za dziwne,a ja zawsze go uspokojałam,że to z tej ekscytacji,że gdzieś lecę.
Daniel nie leciał z nami,bo już drążył temat z rodzicami o własnym pokoju w bloku od dłuższego czasu.Rodzice niestety mu ulegli,bo w sumie musi kiedyś się nauczyć bycia dorosłym itp.Jak dobrze,że mam jeszcze 15 lat....Nie wyobrażam sb w wieku 18 lat opuszczać moich rodziców,ale cóż kiedyś to musi nastąpić.Courtney też nie ma tego w zamiarach,mimo tego,że jest starsza ode mnie i Emily o rok to nadal zachowuje się jak 15 latka.Zawsze była ceniona za najbardziej "udaną" w rodzinie,była bardzo ładna-bardzo o siebie dbała ,jej sylwetka sama za siebie mówiła.W porównaniu z nią zawsze czułam się gorsza i zawsze mnie tak traktowano.Ona była szkolną gwiazdą i nikt nie wyobrażał sobie,że taka cicha myszka jak ja może być siostrą szkolnej księżniczki? Jeśli tak ją mogę nazwać.
~Kilka godzin później~
~Emily~
Miałam wyrzuty,że zostawiam mojego Domcia samego,ale obiecałam dzwonić przez kamerkę,więc nie może być aż tak źle.Po spokojnym locie moi i rodzice Alex zamówili taksówkę.Dotarłyśmy na miejsce do dużego piętrowego białego domu.W środku był o wiele piękniejszy niż na zewnątrz.Wystroje pokoi zabierały dech w piersi.Alex cieszyła się jak małe dziecko,jak zwykle zresztą.Ja tylko biłam ją poduszkami,również jak zwykle. Od tego zwykle aż mi się kołowało w głowie. Ten wyjazd jednak dobrze zrobi Alex,widać,że nie dawała już sobie z tym wszystkim rady.Często wychodziła i późno wracała,a czas ten spędzała siedząc pod swoim ulubionym drzewem w Polsce i rozmyślała o wielu sprawach,których i tak chcąc nie chcąc nie mogła poprawić.
-Jej,ale tu pięknie!-emocje blondynki nadal nie zgaszały
-Nie jesteś śpiąca?-zapytałam ją
-Ty tylko o spaniu!-oburzyła się,a ja wybuchłam śmiechem
-To może poszukamy jakiegoś skate parku?-zaproponowałam
-Okej.-przyjaciółka ciepło się do mnie uśmiechnęła i wyjęła z jednej z walizek deskorolkę,na której zawsze jeździła.Ja równiez wyjęłam swoją z osobnej walizki Courtney,do której ją wpakowałam z powodu braku miejsca w mojej.
-Ciekawe czy bardzo mnie opieprzy....-wymknęło mi się z moich przemyśleń
-Tak...od razu cię zakopie w ogródku.-wypaliła Alex,a ja wybuchłam znowu swoim śmiechem-Założę się,że nawet nie zauważyła....-wtrąciła po chwili
-Dobra nie marnujmy czas na gadanie o twojej sis i zbierajmy się bo dzień się marnuje!-krzyknęłam,a moja Alex tylko się oburzyła
-Ja się do niej nie przyznaję...
-To ładne rzeczy się dzieją.-wyjąkałam i potem powtórnie się zaśmiałam
~Alex~
Wreszcie gdy ogarnęłam się i byłam gotowa do skate parku:
wpadłam na Emily,która biegała z perfumami po całym domu.Ach ta Emily...ona zawsze coś wymyśli.
Wyszłyśmy w tym samym momencie z domu i wskoczyłyśmy na deski.Bo kilku minutach zbędnego szukania nareszcie dotarłyśmy do skate parku,który okazał się pół kilometra dalej od naszego nowego miejsca zamieszkania.Ja jak zwykle za bardzo się rozpędziłam i wpadłam na kogoś.Myślałam,że się zabiję za to.Jak zwykle ja jestem tą ciamajdą co wszystkich powala z nóg.
-Przepraszam....nie zauważyłam cię...-próbowałam wybrnąć z sytuacji,choć sama trzymałam się za głowę i próbowałam podnieść.No tak...Emily oczywiście poszła juz gdzieś pewnie poznać kogoś,a ja zaliczam same wpadki.
Odwrócił się do mnie średniego wzrostu brunet,a jego oczy zalśniły niecodzienną bryzą codzienności.Moje usta otwarły się szeroko,a on tylko pomógł mi się podnieść.
-Jej...ja naprawdę przepraszam...Ja....nie mogę uwierzyć,że ciebie spotkałam.-momentalnie pojawił mi się banan na twarzy mimo mojego skrępowania całą tą sytuacją.
-Bambinos?-zapytał,eh pewnie mnie nie zrozumiał bo nadaje po Polsku,postanowiłam ponownie przeprosić tylko tym razem zaczęłam się z nim porozumiewać po Angielsku.
-Tak,kocham waszą muzykę!-krzyknęłam podekscytowana
Leondre rozłożył szeroko ręce,a ja się mocno w niego wtuliłam.
-Bardzo mnie to cieszy.-uśmiechnął się szeroko
-Nie dziwię się.-wtrąciłam się
-A tak to może przedstawię się odobiście-uśmiechnął się szeroko-Jestem Leondre Devries,ale mów mi Leo. A ty jak masz na imię?-te jego oczy....achhhh...myślałam,że się rozpłynę w nich
-Ja....? -zapytałam zdziwiona
-Widzisz tu kogoś innego?-zaśmiał się
-Nie.-wybuchnęłam śmiechem-Jestem Alexandra Jackson,ale mów mi Alex.-przedrzeźniłam go
-Co tu robisz sama?-jego głos był taki słodki...Alex! Ogarnij dupę! To twój idol i masz się zachować! Nie skompromituj się przed nim!Oczywiście musiałam stanąć ponownie na deskę i się wywalić,ale mój upadek zaasekurował brunet.Szybko się otrząsnęłam i znowu zaczęłam się śmiać.
-Widzę,że lubisz na mnie wpadać...-zaśmiał się
-Tak bardzo....-patrzył mi się prosto w oczy co było mega słodkie,oj słodzisz Dervies słodzisz...i jak tu nie kochać takiego chłopaka? Ale zaraz...Alex! Co ty znowu odwalasz!-No to odpowiem na twoje na twoje pytanie,moja przyjaciółka oczywiście gdzieś poszła,więc niby nie jestem sama,a tak to miałam nadzieję pojeździć z nią .-wskazałam na rampę
-To chyba mamy podobne sytuacje.-znowu wyszczerzył swoje białe ząbki-Ja też zgubiłem gdzieś Charlsa...
-Jej,a zapoznasz mnie z nim?-zapytałam z nadzieją
-No jasne księżniczko.-przytulił mnie-A teraz może poszukamy jego?
-No jasne-uśmiechnęłam się
Niestety nie znaleźliśmy blondyna,ale za to Emily,która bardzo krzyczała z radości jak zobaczyła Leo i zaczęła robić sobie z nim zdjęcia.Wariatka....Spędziłam miło pół dnia z Leondre i okazało się,ze mieszka naprzeciwko nas.Nie mogę nadal uwierzyć,że spotkałam gwiazdę...Jej to jest mój najpiękniejszy dzień w życiu!








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz