-Nic,tylko chciałam sprawdzić czy to nie mój telefon,bo gdzies go zgubiłam....-szybko znalazłam jakąś wymówkę
-No właśnie widzę.-burknęła blondynka wskazując na mój telefon,który leżał na łóżku
Nie odezwałam się do niej więcej i położyłam się spać.Nawet nie wiedziałam kiedy zatonęłam w śnie.
~Alex~
Nie poznaję własnej przyjaciółki.Najpierw mnie ochrzania za to,że się czegoś boję,a teraz mi sprawdza telefon.Na szczęście już zasnęła.Złapałam telefon i kliknęłam boczny przycisk,który go uruchamiał.Miałam 5 nieodebranych połączeń od Leo.Świetnie,czyli Emily jest zazdrosna.Dlatego cały czas krzywo patrzy na to,że Leo chce ze mną przebywać.Zawsze w zespole podobał jej się Leondre,ale nie sądziłam,że aż tak.Boję się dalszego ciągu zdarzeń.Wybrałam numer do bruneta i już miałam kliknąć zieloną słuchawkę,gdy zaniepokoiło mnie pukanie dochodzące ze strony tarasu...Emi spała...Pięknie....Bałam się otworzyć tarasu,jednak ktoś musiał to zrobić.Otworzyłam drzwi z białą ramą i pukanie ucichło.Stanęłam przy barierce i rozejrzałam się.Nikogo nie było,popatrzyłam się chwilę w niebo i miałam już wracać z powrotem do ciepłego pomieszczenia,gdy....znowu to pukanie.Automatycznie się odwróciłam.
-Witaj księżniczko.-brunet się do mnie uśmiechnął
-Aaaa!!-zaczęłam krzyczeć
-Ciii...obudzisz Emily.-uciszył mnie
-Leo oszalałeś?! Wystraszyłeś mnie!-wyszeptałam najciszej jak umiałam w tej chwili
-Chciałem tylko sprawdzić czy u ciebie wszystko okej.-ponownie się uśmiechnął-Nie odbierałaś moich telefonów.
-Wytłumaczę ci jutro.Myślałam,że już śpisz....-patrzył mi się w oczy
-Wytłumacz teraz.Mam całą noc.-zaśmiał się-Ja? O tej porze? Nigdy. O tej porze śpi tylko Charls.-powiedział
-Idź się wyśpij.Za dwa tygodnie macie trasę,nie możesz dać po sobie znać,że nie lubisz spać.-uśmiechnęłam się
-Ej. Tego nie powiedziałem.-zaśmiał się-Nie mam zamiaru cię zostawić dopóki nie dowiem się czemu nie oddzwoniłaś.
-Ale jesteś uparty...wracaj mi natychmiast do domu i idź spać.-to brzmiało bardziej jak rozkaz niż prośba,głupek wszedł do mojego domu i stanął w oczekiwaniu spoglądając na mnie.-Jesteś uparty jak osioł....
-Nie lepszy od ciebie.-powiedział-Chodź już ,bo zmarzniesz.-pociągnął mnie za rękę
Weszliśmy do pokoju,chłopak zamknął taras,a ja go pociągnęłam w stronę pokoju goscinnego.Nie chciałam budzić Emi,mimo tego,że się z nią pokłóciłam i teraz było mi obojętne czy mnie znienawidzi czy nie.Po prostu brakowało mi do niej sił.Zapaliłam światło i zamknęłam za chłopakiem drzwi.
-Proszę rozgość się.-wskazałam na kanapę,brunet usiadł i patrzył na mnie wyczekująco.Usiadłam koło niego i zaczęłam tłumaczyć mu,że to wszystko przez moją kłótnię z Emi.Leondre nie odzywał się tylko słuchał w ciszy.Wyglądał na zamyślonego.
-Może pogadaj z nią?-zaproponował
-Leooo,Emily ma trudny charakter.Zawsze kończy się na tym,że ja muszę ją przepraszać...-wyjąkałam
-Ale może to załagodzi sprawę?-uśmiechnął się pocieszająco
-Wątpie,no,ale dobrze nie chcę cię obarczać moimi problemami.....
-Wcale mi to nie przeszkadza...Lubię słuchać.-spuścił wzrok na ziemię,czyżby znowu wracał wspomnieniami do przeszłości? Nie lubię widzieć go smutnego,bo ja jestem smutna dwa razy bardziej niż on.
-A teraz co do twoich nocnych odwiedzin....Oszalałeś?! Jest 1 nad ranem,a ty urzadzasz sobie spacerki po mieście!-chłopak wydawał się być zadowolony z jego nocnej trasy
-Chciałem sprawdzić czy wszystko okej,przecież wiesz,że dla mnie Bambinos są najważniejsze.-puścił mi oczko
-Rozumiem,ale bez przesady,potrzebujesz snu tak samo jak każdy!-źle się z tym czułam,że krzyczałam na niego,ale nie chciałam by coś mu się stało....miała bym ogromne wyrzuty,gdy by coś mu się stało.-A ponadto bardzo mnie wystraszyłeś!
-Przepraszam księżniczko,już nie będę....chyba....-zaśmiał się
-Chyba?-oburzyłam się
-Tylko troszkę.-uśmiechnął się
-Tylko troszkę...-przedrzeźniłam go
-Ejj!-zaśmiałam się
-No co?-zapytałam
-Za dwa tygodnie trasa i ja z Charlsem zastanawialiśmy się....czy ty Emily nie chciały byście może jechać z nami?-patrzył mi w oczy.Dobra Alex nie schrzań tego! Zachowaj się jak człowiek i nie eksploduj z napadu emocji i wrażeń.Spokój....Spokój.....
Nagle do pokoju wparowała Emily i osłupiała na widok Leondre.
-Alex co on tu robi? Jest prawie 2 nad ranem!-okrzyczała mnie,jak zwykle z resztą
-To moja sprawa...-burknęłam
-Dobrze ja nie mam zamiaru nic z tym robić,ale jak się dowiedzą twoi rodzice to ja nie zamierzam się za ciebie tłumaczyć...-zamknęła za sobą drzwi i poszła
-Co do pytania.....ja z przyjemnością,a Emi...lepiej osobiście jej to zaproponujcie.-westchnęłam
-Nie smutaj.-uniósł mój podbródek tak bym patrzyła mu się prosto w oczy.-Będzie dobrze...
~Emily~
Przebudziłam się w środku nocy,leżałam bezwładnie 15 minut próbując ponownie usnąć,jednak to nie przyniosło oczekiwanego rezultatu.Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju,mimo ciemności wydawało mi się,że Alex nie ma na swoim posłaniu.Zadrżałam z zimna.Balkon był nie domknięty.Podeszłam do drzwi z białą ramą i domknęłam je.Zapaliłam lampkę nocną.Moje przeczucia sprawdziły się.Mojej przyjaciółki nie było tam gdzie powinna być.Opuściłam szybko pokój i czekałam w milczeniu.Po chwili usłyszałam cichy głos Alex i jakiegoś chłopaka.Dźwięki dochodziły z pokoju gościnnego.Podeszłam do nich i przystawiłam ucho.
-Za dwa tygodnie trasa i ja z Charlsem zastanawialiśmy się....czy ty Emily nie chciały byście może jechać z nami?-po tym jednym zdaniu momentalnie mi się skojarzyło,że Leondre wydzwaniał do Alex przed 12.Uderzyłam się ręką w czoło i otworzyłam drzwi.Dziewczyna i chłopak skierowali wzrok na mnie.Leo miał poczochrane włosy i wyglądał na bardzo zmęczonego,a Alex ledwie otwierała oczy.Bardzo mnie zdenerwował widok Dervies'a o tej porze.Przecież jest 2 nad ranem,znaczy prawie...Ale to nie zmienia szczegółów tego,że on tu być nie powinien.
-Alex co on tu robi? Jest prawie 2 nad ranem!-zdenerwowana ochrzaniłam ją,blondynka jednak opanowała swój drżący ze zmęczenia głos
-To moja sprawa...-odpowiedziała niechętnie,Leo spuścił wzrok na podłogę
-Dobrze ja nie mam zamiaru nic z tym robić,ale jak się dowiedzą twoi rodzice to ja nie zamierzam się za ciebie tłumaczyć...-odpowiedziałam i zamknęłam za sobą drzwi,pięknie...po prostu pięknie.....wcale mi się nie spodobał pomysł tej przeprowadzki....od samego przyjazdu zaczynam się kłócić z moją przyjaciółką.Cóż....jak mnie nie przeprosi to jej zmęczone oczy nie załagodzą naszej kłótni.Weszłam do kuchni i podeszłam do jednej z szafek szukając swojego ulubionego kubka.Zrobiłam kakao i ponownie udałam się w stronę swojego pokoju.Blondynka juz była na miejscu,a taras był szczelnie zamknięty.Wzięłam swój laptop i wyszłam na zewnątrz.Usiadłam na białej świeżo oszlifowanej ławce i włączyłam wideo czat.Dominik o tej porze zawsze był...potrafił dla mnie całą noc nie zmrużyć oka.Zaczęłam z nim rozmawiać o ostatnich dniach.
~Rankiem~
~Alex~
Po odwiedzinach Leo spałam jak zabita.Wstając nie wiele mnie zdziwiła godzina na zegarku,która wskazywała dziesiątą za piętnaście minut.Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po śnieżno białym pomieszczeniu.Emi już dawno nie było w nim.Przeciągnęłam się leniwie,wyjęłam ubrania,które zdążyłam już wpakować do szafy i ruszyłam w stronę łazienki.Siedziałam w niej chyba z godzinę.Strasznie mi się chciało spać,mimo tego,że spałam wystarczająco by nie chodzić jak zombie.Gorący prysznic nieco poprawił moje zmęczenie widniejące na twarzy,postanowiłam dzisiaj się pomalować by nie było widać oznak,że w nocy nie spałam.Nie chciałam mieć kolejnej kary od moich rodziców.
Wysuszyłam włosy i związałam w kucyka.Zeszłam chwiejnie po schodach na dół.W kuchni siedział mój Tata i Courtney spożywając śniadanie.
Courtney jak zwykle objadała się płatkami owsianymi na mleku,a mój rodziciel jadł kanapki z jakąś wędliną i serem.Kręciłam się przez chwilę w miejscu i próbowałam się zdecydować,jednak na nic nie miałam ochoty.Nawet nie odczuwałam uczucia głodu.Nic nie wzięłam i usiadłam przy stole.
-Nie widziałaś gdzieś Emi?-zapytała Cysia podhodząc do zlewu i zaczynając zmywać naczynia.
-Nie,a to nie siedzi w salonie?-zapytałam zdziwiona
-No właśnie nie,a zapomniała mi oddać mojej MP4.-szatynka nie przerywała czynności,choć jej dłonie już robiły się zmokłe jak kura w deszczu.
-No to jej nie widziałam...
~Emily~
Uwielbiałam czuć zmęczenie.Mój oddech uspokajął się stopniowo mimo tego,że przyśpieszyłam bieg.W końcu się zatrzymałam i usiadłam na pobliskiej ławce,na której siedziały dwie dziewczyny.
-Szybko biegasz.-powiedziała wyższa ode mnie brunetka
-Dziękuję...-próbowałam uspokoić oddech
-Jestem Chloe,a to Becky.-wyciągnęła do mnie rękę druga dziewczyna,która była mniej więcej mojego wzrostu i była szatynką.Chloe....hmmm...to imię mi kogoś przypomina tylko nie pamiętam kogo
Miała bardzo ładne włosy,szkoda,że ja nie mam takich.....ehhhh...
-Miło mi,jestem Emily.-uścisnęłam dłoń i uśmiechnęłam się
-Jesteś Polką?-zapytała brunetka
-Tak,niedawno się tutaj przeprowadziłam z rodzicami i rodziną przyjaciółki.
-Jej...chciała bym mieszkać z Chloe-zachichotała słodko Becky-Ale niestety mieszkamy obok siebie.-zaśmiała się,a ja zaraz po niej z szatynką
-To ma swoje minusy i plusy.-usmiechnęłam się-jeśli chcesz mieć łazienkę do własnej dyspozycji to nie będziesz jej miała miejąc współlokatorkę.-westchnęłam przypominając sobie jak Alex wepchnęła mi się ostatnio do łazienki
-Ja z Becky nigdy się nie kłócimy,a o toaletę...nawet bym nie zwróciła na to uwagi.-Chloe puściła mi oczko
-Też bym tak chciała...ale nie umiem.-zachichotałam
-Każdy ma inną cierpliwość.-brunetka wybuchnęła śmiechem
Po chwili rozbrzmiała piosenka
,a na wyświetlaczu Chloe wyświetliło się imię i zdjęcie Charlsa.Już wiem skąd znam Chloe.....Natychmiast odrzuciła połączenie,a po jej policzku spłynęła łza.
-Czemu nie odebrałaś?-spojrzałam się zdziwiona
-Nie chcę o tym mówić...to osoba,którą bardzo kochałam....Niestety wyprowadził się gdzieś i nie mam pojęcia gdzie,przeciez on może być wszędzie...-wybuchła płaczem,a Becky spojrzała na mnie smutno
-Jej...współczuję,ale może chcesz o tym pogadać? Spotkajmy się o 15 na Yellow Street przed skate parkiem okej?-zapytałam,wiem co...a raczej kto poprawi jej dzisiaj nastrój....-uśmiechnęłam się sama do siebie
--------------------------------------------
Hej Misie! ;*
I jak opowiadanie? Może być? Zostawiajcie komentarze pod postami.
Buziaczki Alex ;*





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz