poniedziałek, 28 grudnia 2015

#3."What doesn't kill you will make you stronger"

~Emily~
Wyszłam o 15:15.Pięknie przez Alex się spóźniłam.Blondyn wygłupiał się z Brunetem na deskorolkach,które zaraz odstawili do ogrodu.Przywitałam się z nimi ciepłym uśmiechem i pomachałam.Charlie mi odmachał i jednocześnie się przewrócił.Słodki łamaga....
-Nic ci nie jest?-zapytałam krztusząc się śmiechem
-Nie..jeszcze.-zaśmiał się,Leo się nie odzywał,wyglądał na jakiegoś zamyślonego
-A gdzie Alex?-zapytał po chwili
-Była za bardzo zmęczona by z nami iść.-odburknęłam. Czy mi się wydaje czy Leo się w niej zakochał? Ale taka sławna osoba mogła by się zakochać w kimś normalnym? Wątpię...A Alex powinna przemyśleć swoje zachowanie.Zawsze ja muszę ją przywołać do porządku.
-Może do niej pójdę,a wy pójdziecie RAZEM?-śmiesznie zaakcentował słowo RAZEM
-Halo halo nie wyobrażasz sobie za wiele Dervies?!-wybuchłam śmiechem,a Charlie zaraz po mnie
-To my lecimy baj.-powiedział blondyn i się pożegnaliśmy z Leo
Świetnie....Alex będzie pewnie na mnie donosić Leo jaką jestem złą przyjaciółką...kurczę czasem naprawdę nie mam do niej siły mimo tego,że się przyjaźnimy...
~Alex~
Weszłam do łazienki i szybko się ogarnęłam.
Postanowiłam rozpakować walizkę.Wyjęłam kilka koszulek i skaleczyłam się czymś ostrym.W kieszeni mojej ulubionej bluzki był naszyjnik z żyletką,wyjęłam go i przyłożyłam delikatnie żyletkę do skóry przypominając sobie moje idiotyczne życie,odłożyłam ją jednak szybko,gdyż przestraszył mnie dzwonek .Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi,w których stał Leondre.
-Hej.-powiedział
-Cześć,to ty nie z Emi i Charliem?-zapytałam zdziwiona
-Nie miałem ochoty iść.-odpowiedział
-Wejdź proszę.-przesunęłam się by wszedł i zamknęłam za nim drzwi,w domu było strasznie cicho.Pięknie...znowu gdzies wszystkich wywiało.Weszliśmy do mojego i Emi pokoju i usiedliśmy na łóżku.-Więc co cię do mnie sprowadza?-zapytałam i się zaśmiałam jednocześnie
-Myślałem,że będzie ci przyjemniej jak dołączę do ciebie.-uśmiechnął się-Alex ty krwawisz?-chłopak momentalnie złapał moją rękę,gdzie miałam niewielkie zadrapanie przez żyletkę,która była w bluzce.
-Leooo to tylko małe zadrapanie.-powiedziałam spokojnie
-Nie...Alex bardzo krwawisz.-powiedział i zdjął jedną ze swoich bransoletek (tych takich robionych z chust nawet nie wiem jak się nazywają haha) i  zacisnął mi ją na ręce-Teraz będzie lepiej
-Leo ale nie musiałeś....
-Musiałem.-przerwał mi-Masz zamiar tu siedzieć i kłócić się ze mną czy dasz się namówić na park?-zaproponował
-Brzmi bardzo atrakcyjnie-zachichotałam
-No bo to ja.-odpowiedział
~Emily~
Całą drogę rozmawiałam z Charlsem o tym na jaki film pójdziemy,jednak myśl o zachowywaniu Alex w ostatnim czasie cały czas mi błądziła w głowie.Martwiłam się o nią....ale ona nigdy nie umiała tego zrozumieć,zawsze uważała się za niekochaną i niepotrzebną dziewczynę,a ja chciałam jej udowodnić,że  ona jest mi potrzebna jako moja przyjaciółka i siostrzyczka.Chciałam jej opowiedzieć o historii Leo,o tym,że miał podobną sytuację do jej,ale wstrzymałam się wiedząc,że Charlie chciał to utrzymać w tajemnicy zważywszy na to,że Leondre często wracał myślami do przeszłości.
-Za dwa tygodnie trasa...-zaczął mówić niepewnie Lenehan
-Stresujesz się?-zapytałam
-Szczerze? Bardzo...Pierwszy raz dajemy koncert w Polsce i bardzo się tym denerwuję.-naprawdę chciała bym być na jego miejscu,występować,robić to co kocham ,być wzorem dla innych,ale współczuję czasem występów przed tak dużą publicznością
-Dasz radę.-uśmiechnęłam się pocieszająco
-To miło z twojej strony,ale ostatnio po zerwaniu z Chloe mam okropne samopoczucie i czuję się tak jak bym nie dał rady.-jego głos załamał się przy wymówieniu imienia jego byłej dziewczyny,z którą łączyło go aż tyle wspomnień,chciała bym być na miejscu tej dziewczyny...móc się poczuć jak księżniczka mając przy sobie mojego idola
Po dłuższej rozmowy wreszcie dotarliśmy do kina.
-To jaki fi
-To będzie niespodzianka!-powiedział entuzjastycznie Lenehan przerywając mi
-Nie lubię niespodzianek.-zachichotałam
-Powinnaś się cieszyć,a nie mnie obrażać.-oburzył się
-Nie obrażam cię Charlie.-uśmiechnęłam się,a on mnie wziął na plecy i zaczął biec szukając miejsca na sali kinowej.Kochany świrus....
~Alex~
-Leo puść mnie głupku!-krzyczałam jak głupia
-Jak wreszcie się uśmiechniesz!-powiedział i nadal mnie trzymał jak kompletny idiota
-No przecież się uśmiecham!-oburzyłam się
-Taaa...-przewrócił teatralnie oczami
-No Leooo...-westchnęłam
-Dzięki mnie będziesz więcej się śmiała.-zaczął mnie łaskotać na co wybuchłam śmiechem-Wolę cię wesołą niż zamyśloną i smutną,-powiedział,na co odpowiedziałam mu śmiechem
-Dobra puść mnie już....-zachichotałam
-Najpierw coś ci pokażę.-pociągnął mnie za rękę w nie wiadomo,którą stronę
Po ok.15 minutach zatrzymaliśmy się.Złapałam znajomą zadyszkę.Często tak miałam podczas biegania,dlatego nigdy nie byłam pozytywnie nastawiona do biegania.
-Szybciej biec nie mogłeś?-zapytałam,a on przewrócił oczami
-No raczej już nie.-uśmiechnął się-Patrz.-odwrócił mnie bokiem do siebie w stronę pięknej fontanny,która była przepełniona po brzegi wodą.Była cudna.Nawet nie wiedziałam co powiedzieć...Leo był naprawdę cudowny,zazdroszczę jego przyszłej dziewczynie.
-Jest...piękna...-to jedyne słowa jakimi opisałam ją,nie mogłam się napatrzeć
-Wiem.-uśmiechnął się -A teraz wymyśl życzenie i rzuć do niej monetę.-podał mi do ręki monetę i patrzył się głęboko w oczy
-Ty jesteś za bardzo kochany...-westchnęłam i wzięłam od niego monetę
-Nie uważam.-zaprzeczył
-Leo...jak tak możesz-zaśmiałam się
-Ale co?-zapytał z niedowierzeniem
-Jak możesz mi nie wierzyć...-westchnęłam,a on się roześmiał
-Nie strasz mnie  tak księżniczko,okej?-kiwnęłam mu głową no,ale co mu będę obiecywać...
Chwile myślałam nad życzeniem,ale wreszcie domyśliłam się jaka jest moja najważniejsza zachcianka.Zamknęłam oczy i rzuciłam monetę do wody,której plsuknięcie mnie nieco wystraszyło.
-Co sobie zażyczyłaś?-zapytał
-Nie mogę ci powiedzieć,bo się nie spełni..-poczochrałam mu włosy
Zawsze marzyłam by spotkać Bars and Melody,a teraz? Mieszkam na przeciwko Leondre i jestem z nim tak blisko...To piękne uczucie motylków w brzuchu,które próbują wyfrunąć jest cudne...Powtarza się za każdym razem gdy go widzę...Ach....Ale on nigdy nie był mój i nie będzie...To jest sławny piosenkarz,a ja przy nim jestem tylko najzwyklejszą w świecie dziewczyną.Jednak trzeba się cieszyć,że w ogóle chce ze mną spędzić choć trochę swojego cennego czasu.Spędziłam z nim cudowne popołudnie,poranek też był niczego sobie.Po prostu kiedy dzisiaj chciałam się skrzywdzić...on jak by to wyczuł...Leo jest jak aniołek,który pojawia się kiedy ktoś chce sobie zrobić krzywdę.Za to go tak mocno kocham.

"Puszczam złe myśli na wiatr
Tylko przy tobie
Sensu nabiera mój świat
Poczułam to
Gdy tylko na ciebie spojrzałam
Poczułam to
Że się zakochałam
Bez ciebie mój świat w pustce tonie
A ja jestem jak zamknięta
W uczuć kokonie
Chcę zabrać cię do swego domu
I nie oddać już nikomu
Chcę tylko żebyś mnie kochał
I nie oddawał nikomu"


Po udanym popołudniu,a raczej już wieczorze wróciłam z Leo pod dom i się pożegnałam.Brunet był bardzo uczuciowy,ale co się  dziwić...Miał ciężkie życie,zresztą jak ja,ale nie będę mu tego przypominać,nie chcę widzieć smutku na twarzy mojego idola,które wszystkie Bambinos tak kochają.Przytulił mnie i poszedł w stronę swojego mieszkania.
~Emily~
Film był cudowny! Był o przygodach niezdarnego chłopca,który się zakochał.Przez cały film  nawet nie zwróciłam uwagi na Charliego,który ciągle komentował.
-Ciekawe czy nie był byś lepszym raperem od Leo?-zaśmiałam się
-Ja? Nigdy bym go nie przebił,a zwłaszcza w rapie.-uśmiechnął się słodko.Awww...te oczy....i dołeczki...są takie piękne...
-No,ale tak zacięcie komentowałeś ten film,że na pewno przebił byś Devries'a.-puściłam mu oczko
-Nieee.-zaczął się śmiać
Nagle do blondyna zadzwonił telefon.Na wyświetlaczu jego iphona widniał napis Chloe.Chłopak zmieszał się i odrzucił połączenie,udawał,że wszystko jest dobrze,ale przede mną nic nie ukryje.
-Dlaczego to zrobiłeś?-zapytałam z wyrzutem
-Emi...Ja nie chcę teraz z nią o tym ...
-Oddzwoń do niej.-przerwałam mu
-Nie jestem jeszcze...
-Jesteś gotowy,wierzę w ciebie.-uśmiechnęłam się
-Ale..
-Nie ma żadnego ale! Jesteś Lenehan tak? Pokaż,że jesteś silny,nie daj po sobie poznać cierpienia!-krzyknęłam
-Zrobię to jak wrócimy,dobrze?-zapytał mnie smutno,widziałam u niego strach przed tą rozmową,no ale cóż się dziwić...kochał ją...każdy pewnie czuł by się tak samo na jego miejscu
-No okej,ale obiecaj mi,że to zrobisz dobrze?-patrzył mi prosto w oczy
-Okej.-zmusił się na uśmiech
-A teraz mi nie smutaj tu!-zaśmiałam się
-Postaram się.-wziął mnie na plecy i znowu zaczął biec.
-Charlie!!-zaczęłam się śmiać jak głupia-Puść mnie.
-Chcesz żebym znowu smutał?-zapytał
-No nie.-odpowiedziałam
-To cię nie puszczę.-zaśmiał się,a ja tylko się oburzyłam
-Ale jestem strasznie ciężka...-marudziłam
-Nie ładnie tak kłamać.-uśmiechnął się
-Ale ja nie kłamię Charls...-westchnęłam
-No włąśnie widzę.
Dobiegł ze mną do pobliskiego sklepu i zdecydował,że kupi coś do picia.A ja wolałam zostać na dworzu,blondyn popatrzył się chwile na mnie i zdjął swoją bluzę i nałożył na moje ramiona.
-Charlie,ale...
-Nie będzie mi zimno.-odpowiedział i się uśmiechnął,po chwili znikł za drzwiami budynku.Czekałam jakieś 15 minut i mimo ciepłej bluzy Charliego robiło mi się zimno,a sytuacja na dworze nie polepszała się,robiło się zimno i ciemno.Czekałam kolejne 5 minut i nic.Cisza.....którą przerwał dźwięk metalowych drzwi,w których pojawił się Lenehan.
-Co tak długo?-zapytałam zdziwiona
-Była duża kolejka-westchnął i dał mi butelkę wody-Przepraszam
-Za co?-otworzyłam szeroko oczy
-Za to,że musiałaś tak dlugo czekać,chodźmy już bo zamarzniesz-powiedział i kucnął do mnie tyłem-Długo mam czekać?-zapytał,a ja się zaśmiałam,wsiadłam mu na baranda i znowu zaczął biec,kochanyy...nie pozwoli bym zamarzła,a sam drży.Po paru mintach byliśmy u mnie przed domem.Zeszłam z blondyna i zdjęłam jego bluzę,ale on mnie powstrzymał.
-Weź ją...przyda ci się zmarźluchu.-powiedział,na co się zdziwiłam
-Charls...to twoja bluza,a ja nie chcę ci jej odbierać.-powiedziałam niepewnie
-Ale to jest prezent.-powiedział i się uśmiechnął
-To miłe z twojej strony.-powiedziałam i przytuliłam go-Ale muszę już lecieć bo mama mnie okrzyczy,Papa
-Żegnaj.
~Alex~
Gdy dotarłam do domu,byli tylko nasi tatusiowie.Emi nie było słychać,jednak wolałam się upewnić i zajrzałam do pokoju.Był pusty.Czyli jeszcze nie wróciła.Opadłam bezwładnie na łóżku ,ale po chwili wstałam.Wiem to bezsensu.Sama się do siebie uśmiechnęłam i podeszłam do walizki.Wypakowałam z niej piżamę i weszłam do łazienki.Wzięłam gorący prysznic i się osuszyłam.Ubrałam piżamę i nałożyłam krem nawilżający.
Przejrzałam sie w lustrze.Muszę przyznać,że po raz pierwszy widzę siebie uśmiechniętą.Zawsze do lustra podchodziłam ze łzami w oczach i cierpieniem z wspomnień.
Jednak dzisiaj było inaczej....To wszystko dzięki Leo.Ja nie chciałam znowu wyjść,a on przyszedł i sam mnie wyciągnął.On sprawia,że czuję się pewniejsza siebie...że nie boję się już s;pojrzeć w lustro i powiedzieć kocham siebie.Usiadłam na łóżku i wyjęłam moją ulubioną książkę pt."Zakazana Miłość".Nawet nie zauważyłam kiedy znużył mnie sen.
~Emily~
Gdy wróciłam do domu było bardzo ciemno,wszędzie były zgaszone światła.Ledwie uniknęłam wejścia w buty mojego taty.Jak zwykle je gdzieś rzuci bez namysłu,a ja muszę kaleczyć swoje nogi o nie.Nagle w kuchni zapaliło się światło.Weszła do niej moja Mama,a ja zaraz po niej,bo byłam naprawdę głodna po całym dniu pełnym wrażeń.
-Nie za późno wróciłaś?-chrząknęła moja mama
-Mamo...przepraszam...Straciłam poczucie czasu i jakoś tak wyszło.-tłumaczyłam się
-Dobrze...ale obiecaj mi,że to ostatni raz kiedy wracasz tak późno dobrze?-zapytała poprawiając okulary
-Dobrze,obiecuję.-powiedziałam i chwyciłam jabłko wbiegając na górę.-Dobranoc.-krzyknęłam zanim weszłam do pokoju
-Dobranoc.-usłyszałam słodki głos mojej rodzicielki
Weszłam do łazienki i szybko się przebrałam w piżamę.
Związałam włosy w koka i wyszłam.Alex już słodko spała.Miałam jej za złe,że dzisiaj znowu nie chciała wyjść,ale pewnie nawet ja nie obchodziło to,że rani...nawet bardzo....Usiadłam na łóżku i zaczęłam jeść jabłko przyglądając się jej.Po chwili coś mi się przypomniało i wysłałam sms-a do Charlsa.
Emily:
Charlie zadzwoniłeś do niej?
Charlie:
Nie,Emi nie jestem jeszcze gotowy na to....nie mam jeszcze wystarczająco dużo siły...
Emily:
Okej,do niczego cię nie zmuszam,ale wiesz,że to i tak cię nie ominie?
Charlie:
No wiem,przepraszam muszę już lecieć.Dobranoc księżniczko. ;*
Emily:
Dobranoc.
Byłam trochę zła na niego.Miał by sprawę z głowy,ale z drugiej strony...Nie powinnam się wtrącać w jego sprawy.To jego decyzje.Nagle chwilę ciszy przerwał dzwoniący telefon Alex,na którym wyświetliło się imię Derviesa.Dziewczyna nie budziła się,złapałam telefon i odrzuciłam połączenie.Po chwili dziewczyna zaczęła się budzić...
-Co ty wyprawiasz?-zapytała
---------------------------------------------------------
Hej! No i jak rozdział?
Jak myślicie? Czy Alex się domyśli co zrobiła Emily? Czy dziewczyna jej wybaczy? Czy więź Leo i Alex nie przemieni się w coś więcej? Tego dowiecie się w następnym rozdziale.
Całusy Alex ;*
  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz