środa, 30 grudnia 2015

#7.Zahipnotyzowana w blasku szpitalnego światła

~Emily~
Obudziłam się w blasku jasnego światła.Obraz w oczach nadal miałam rozmazany,nade mną siedziała jakaś kobieta trzymając mnie za rękę.Wyglądała na uspokojoną,gdy zobaczyła,że się budzę.
-Emily,Słoneczko,słyszysz mnie?-pytała kobieta
Ponownie nastała ciemność,która sprawiła,że usłyszałam tylko jakiś głośny nie do zniesienia pisk,który stopniowo cichnął w moich uszach.
~Leondre~
Przez prawie całą noc nie zmrużyłem oka.Pilnowałem by się nie obudziła,by znowu się nie martwiła.Wiem,że nie powinienem się tak poświęcać,bo i tak nawet przed przyjazdem dziewczyn do Walii miałem problemy ze snem.Lekarz kazał mi chodzić spać bardzo wcześnie tak by mój sen ponownie się uregulował.Za dużo miałem na głowie,tworzenie tekstu do nowej piosenki i usypianie Matildy zajmowało dużo czasu,a odkąd przyjechały dziewczyny,ciągle spędzam czas na poznawaniu bliżej Alex.Cieszę się,że mogę z kimś omówić wiele spraw,dawno nie spotkałem osoby,która by mnie tak dobrze rozumiała jak ona.Nie spałem "prawie" całą noc dlatego,że usnąłem na dwie godziny.Alex nie łatwo dawała się namówić do snu.Bardzo się martwiła i prawie godzinę wydzwaniała do Emily.Była bardzo zmęczona,wszystkim nam był potrzebny odpoczynek w tej chwili.
~Alex~
Usnęłam bardzo późno.Leo przeze mnie nie mógł zmrużyć oka.Mam wyrzuty sumienia,że przeze mnie zaniedbuje sen.Przecież jest KIMŚ dla świata.Gdy by nagle zasłabł na którymś z koncertów to nie mógł by długo występować,a przecież wiem jak kontakt z Bambinos jest dla niego ważny.Obudziłam się wczesnym rankiem,Charlie i Chleo byli już na nogach.Leo leżał prawie obok mnie,wyglądał tak słodko kiedy spał.Przykryłam go kocem i poszłam się przebrać.Poranna toaleta dobrze zrobi na moje zmartwienia.
 Ochłonęłam nieco.Zrobiłam delikatny makijaż.Przeczesałam włosy i spojrzałam tak jak zawsze w lustro.Nie widziałam już uśmiechu na mojej twarzy z nie wiadomo jakich przyczyn.Wyszłam mało nie zabijając się o swoje nogi.Świetnie pokrako....wywal się jeszcze na schodach.Telefon w mojej kieszeni zaniepokoił mnie.Podskoczyłam jak bym zobaczyła ducha.Wyjęłam go z kieszeni czarnych spodenek.Wyszłam na zewnątrz i usiadłam na huśtawce.W słuchawce usłyszałam przestraszony głos mamy Emily.
-Halo?! Alex....Emily miała wypadek,twoja mama zaraz po ciebie przyjedzie.Lekarze nie mogą jej obudzić!-
depresja kobiety przerażała,sama zaczęłam się trząść,a oczy zaszkliły się.-Szykuj się za 15 minut będzie i od razu pojedziecie do szpitala.-łzy zaczęły mi lecieć po policzkach jak nigdy
-Do...brze.-głos mi się załamał na chwilę,pożegnałam się Panią Beatą i wbiegłam do mieszkania ścierając potok łez,jednak oczy mi się zrobiły już czerwone.
-Alex,co się stało?-zapytała Szatynka,gdy mnie zobaczyła,wzrok blondyna skierował się na mnie
-Bo Emily ona....miała wypadek.-głos mi się całkowicie załamał,popadałam w jakąś depresję.Chloe przytuliła mnie mocno,zaraz do niej dołączył Charls.Lenehanowi zaszkliły się oczy.
~Emily~
Znowu te rażące światło,którego moje oczy już zdążyły znienawidzić.Usiadłam i rozejrzałam sie po pomieszczeniu.To była jedna z sal szpitalnych.Po chwili weszła jakaś pielęgniarka.
-O dzień dobry,widzę,że już się obudziłaś.-rzuciła wesoło
-Dzień dobry,owszem.Co się stało?-zapytałam,a mój głos zadrżał
-Miała Pani wypadek,uderzyła głową o chodnik oraz ma Pani zdarte kolana i nogi.-szatynka posmutniała
nieco
Odsunęłam z moich nóg śnieżno białą kołdrę.Kolana miałam w bandażach,a skórę nóg w większości czerwoną i zadrapaną.Głowę również miałam w bandażu.Gdy dotknęłam jej tył mocno złapałam się za nią.Bardzo bolało.Do sali wbiegła kolejna kobieta.Tym razem była to brunetka w okularach,nie miała na sobie szpitalnego ubioru.
-Córciu,jak sie czujesz?! Wszystko w porządku?!-zaczęła krzyczeć histeryczka,kto to w ogóle był i jakim prawem miała mnie nazwać swoją córką?
-Kim Pani jest?-zapytałam chamsko
-Emily...-brunetka zatkała sobie usta ręką,a jej oczy zaszkliły się
-Proszę Pani przykro mi ....Pani córka ma amnezję....-pielęgniarka posmutniała
-Ale jak to....
-Jedynym sposobem na wyleczenie jest powolne przypominanie osobie chorej kim jest i kim są osoby znajdujące się w jej kręgu.-tłumaczyła szatynka
Ta kobieta siedziała przy mnie jakieś pół godziny i ciągle próbowała mnie złapać za ręce i złapać kontakt wzrokowy.Nie chciałam z nią rozmawiać,przerażała mnie.Wyglądała na jakąś histeryczkę.Ufff...ulżyło mi kiedy w drzwiach ponownie pojawiła się pielęgniarka i wyprosiła tą kobietę.Mogłam trochę wreszcie posiedzieć w ciszy.
~Dwie godziny później~
Znowu? Znowu ktoś wszedł do sali.Tym razem były to dwie osoby mniej więcej mojego wzrostu i jedna niska.Jedna z nich była niską,bardzo bladą blondynką o brązowych oczach,miała bardzo ładne włosy,druga dziewczyna była szatynką z ombre,które przykuło moją uwagę.Ostatnią osobą ,która przykuła uwagę...był to przystojny,wysoki blondyn o błękitnych oczach,miał łagodną posturę i bardzo ładne dołeczki.Blondynka podbiegła do mnie szybko i złapała mnie za rekę płacząc.
-Emily?! Jak się czujesz?!-zaczęła wypytywac o dokładnie to samo co ta kobieta co była niedawno
-Zostaw mnie.-burknęłam
~Alex~
-Zostaw mnie.-powiedziała chamsko,przed chwilą mi wytłumaczono,że zachorowała przez ten wypadek na amnezję.Słysząc jej odpowiedź tylko popłakałam się gorzej,siedziałam przy niej długo z parą i próbowaliśmy jej przemówić do rozsądku kim jest i kim my jesteśmy,ale ciągle opierała się.Nie chciała rozmowy.Jedynie normalnie odzywała się do pielęgniarki,która przyniosła jej jakieś mało pożywcze szpitalne jedzenie. Niestety czas odwiedzin się skończył i pielęgniarka nas wyprosiła.Nie miałam siły.Moje zmartwienia wczorajszej nocy sprawdziły sie,a skutek tego wypadku był okropny.Emily po wypisaniu ze szpitala miała chodzić o kulach ze względu na kolana i nogi.My musieliśmy jej przypominać kim jesteśmy,a przede wszystkim kim ona jest.Potrzebowała naszej pomocy,a przede wszystkim wspomnień,które nas z nią łączyły.Po powrocie ze szpitala to samo musieliśmy opowiadać Leondre,znaczy ja nie musiałam.Ja miałam czas żeby odpocząć,żeby się odstresować,żeby przemyśleć to wszystko.Wszyscy dobrze wiedzieli,ze dla mnie to ciężkie.Usnęłam ze zmęczenia.
~Charlie~
Wiadomość o tym wszystkim przeraziła mnie.Oczy mi się zaszkliły.Znałem ja tak krótko,a już płakałem na złe wieści o niej.Po prostu miałem jakąś mocną więź z nią.Przypomniało mi się jak jej wręczyłem bluzę.Jej oczy wtedy błyszczały tak słodko.Wyglądała na zadowoloną i szczęśliwą.A teraz? Nie wierzę w to co się dzieje.Alex najgorzej to wszystko przeżywała .Leo najmniej z nas wszystkich ,bo gadał z nią w samotności tylko wczoraj,a nasza trójka już zdążyła się z nią związać.
Nie miałem pojęcia jak jej to wszystko przypomnę jak wróci.Musiałem coś wymyślić.Chloe przytuliła mnie mocno,a ja ją odepchnąłem.Wiem,że sprawiłem jej przykrość,ale też musiałem dojść do siebie,przemyśleć to i szukać sposobu na zwalczenie amnezji Emily.
~Trzy dni później~
~Alex~
Odkąd się dowiedziałam o chorobie mojej przyjaciółki.Nie wychodziłam do chłopaków,te kilka dni było dla mnie ciężkie,ale dzisiaj to wszystko przemyślałam.Usiadłam na łóżku jak zwykle wyciągając się leniwie.Weszłam do łazienki z kupką ubrań i przejrzałam się we własnym odbiciu.Miałam nadal czerwone i podpuchnięte oczy.Muszę przestać o tym myśleć.Puszczają ją dopiero za dwa dni.Muszę myśleć pozytywnie.Przemyłam twarz zimną wodą.Wyczesałam włosy i ubrałam wybraną garderobę.
Wyprostowałam włosy tak,że zrobiły się bardziej "przylizane" do siebie,zawsze miałam napuszoną szopke,a dzisiaj postanowiłam zrobić różnice.Miałam nadal tak samo krótkie włosy,jeśli się nie mylę gdzieś miałam doczepki,w której z szafek.Używałam ich ,gdy moje włosy były od razu po ścięciu.Przypięłam je do włosów i od razu sprawiały wrażenie dłuższych.Wyglądałam w miarę normalnie,zastanowiłam się czy pomalować się,ale stwierdziłam,że znowu zacznę dusić moją skórę i nawilżyłam tylko ją kremem oraz pomalowałam rzęsy.Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze i wyszłam z toalety.Rzuciłam na łóżko moją piżamę i zeszłam na dół do kuchni.Moja mama akurat szykowała się do pracy.To chore żeby pracować w wakacje,ale okej czego się nie zrobi dla rodziny i jej wydatków. Mama od razu zmierzyła mnie wzrokiem.
-Wyglądasz o wiele lepiej niż w tej twojej szopie na głowie.-wysiliła się na śmiech,choć było wyraźnie słychać,że jest sztuczny.
-Wiem,ale nie mogę sobie niszczyć włosów codziennie.-wysiliłam się na uśmiech i usiadłam przy stole.Przypomina mi się ,że już od dwóch nic nic nie jadłam.Nie wiem jak to robię,ale za każdym razem,gdy zejdę do kuchni,a moja rodzina spożywa śniadanie,ja nie czuję głodu,ani trochę.Musiałam w końcu coś zjeść,bo mój organizm musi w tym wieku się rozwijać,a w ten sposób zmienię się tylko w anorektyczkę czy coś tam.Postanowiłam zjeść jakiś jogurt.Otworzyłam lodówkę i zmierzałam wzrokiem jej pułki,gdy moją uwagę przykuła moja ręka ,na której była zawiązana bransoletka (z chusty) Leo,którą mi zawiązał na niej kiedy krwawiła.Wyjęłam jakiś jogurt i odkleiłam od niego zabezpieczającą folijkę,chwyciłam łyżeczkę i zaczęłam jeść.Odwiązałam chustę z ręki,która miała ślad kolejnej blizny,zawiązałam ją z powrotem i starałam sie myśleć pozytywnie.Po chwili wyszłam na dwór odświeżyć się,stwierdziłam,że to mi się przyda,trzy dni zaniedbywałam chłopaków,a zwłaszcza unikałam Leondre.Nie chciałam o tym mówić,a on nalegał by poruszyć ten temat,bo wiedział,ze nic mi nie zrobi tak dobrze jak rozmowa.O wilku mowa...brunet jeździł na deskorolce po drodze.Usiadłam na chodniku i przyglądałam się mu.Gdy mnie zauważył prawie się przewrócił,ale złapał równowagę w odpowiednim momencie i podbiegł do mnie.Wstałam i przytulił mnie mocno.Jego ciepło sprawiło,że poczułam się znacznie lepiej.
~Emily~
Kolejny dzień czekałam aż przyjdzie do mnie ta sama pielęgniarka.Ciągle przychodziły jakieś inne,a ja chciałam porozmawiać właśnie z tą.Właśnie myślałam o tym jaką miłą kobietą okazała sie być dla mnie,gdy pojawiła się nagle w drzwiach.Uśmiechnęła się do mnie ciepło i podeszła bliżej.
-Mam dobre wieści.-powiedziała wesoło-Wypisujemy cię.
-Co to znaczy?-zapytałam przerażona
-Że wracasz do domu.-uśmiechnęła się łagodnie
-Tu jest mój dom.Nie chcę innego.-zdziwiłam się odpowiedzią szatynki,myślałam,żę nie pozwoli mi stąd pójść,a ona mnie nad zwyczajniej w świecie próbuje wygonić z miejsca w którym zdążyłam się już oswoić.
Szatynka tłumaczyła mi,że się mylę.Znowu ta paplanina co u tej histeryczki.Po wyjściu pielęgniarki usnęłam zmęczona,jednak nie spałam byt długo ,bo przyszła ta brunetka i próbowała mnie zabrać i gdzieś zawieśc.Krzyczałam i upierałam się,że chce zostać.Nie chciałam z nią jechać gdzie kolwiek.Bałam się jej.Jednak z przymusu musiałam się na to zgodzić.Lekarz Thomson,który codziennie mnie badał dał jej kule i wyszłyśmy z budynku.Było zimno i robiło się ciemno.Bałam się gdziekolwiek mnie zabierze ta kobieta.
Wsiedliśmy do auta i znowu zamulił mnie sen.Obudziłam się w ciszy i spokoju,leżałam na czyimś łóżku,którego w życiu nie widziałam i byłam w bardzo ładnym pokoju.Złapałam kule obok łóżka i podeszłam do obrazu,który był na szafce nocnej obok drugiego łóżka ,które było naprzeciw mojego.Byłam na nim ja? Tak to ja...i ta blondynka....Nagle w mojej głowie pojawił się obraz :

-Emily chodź ,bo się spóźnimy.-krzyczała wesoło blondynka
-Czekaj tylko uczeszę włosy.-odparłam
Wybiegłyśmy z mieszkania na zewnątrz,kilka dziewczyn już na nas czekało i zaczęło śpiewać "100 lat". Uśmiechnęłam się sama do siebie.Alex nigdy nie zapominała.Po udanej imprezie urodzinowej zrobiłyśmy sobie zdjęcie,a moja Misia oprawiła je w ramkę i skopiowała,miałyśmy dwa identyczne fotografie i ramki.Postawiłyśmy obrazy w swoich pokojach i każdego dnia wysyłałyśmy sobie zdjęcie czy nadal się nie stłukły.

Złapałam się za głowę i aż jęknęłam z bólu,usiadłam z powrotem na łóżku i zaczęłam ponownie rozglądać się po pomieszczeniu,w krótce odważyłam się i wyszłam przy pomocy kul z pokoju.Rozglądałam się wszędzie.To mieszkanie było piękne,w ciepłych kolorach co sprawiało,że już się tak nie bałam.Schody...Najgorsze co mogło mnie spotkać,zeszłam po nich ostrożnie.Stanęłam krzywo nogą...zasyczałam z bólu i znowu stanęłam w bezruchu czekając na uspokojenie się bólu.Po niecałych 4 minutach wróciła z powrotem do schodzenia.Gdy mi się udało miałam ochotę skakać z radości,ale wiem,ze to nie pomogło by moim nogą.Weszłam do pomieszczenia,gdzie oznajmiła mi brunetka,że to Kuchnia.
-Wyspałaś sie?-zapytała na wstępie
-Tak.-odpowiedziałam krótko-Ma Pani bardzo ładny dom...-wyszeptałam
Kobieta zaśmiała się i spojrzała ponownie na mnie.
-Córciu to jest nasz dom.-złapała mnie za ręce i przykucnęła przy mnie-A ja jestem twoją mamą.

-Mamo,mamo kupisz mi tego misia??? Proszeeee...-krzyczałam podekscytowana
-Emily,ale masz w domu takiego samego.-odpowiedziała moja Mama
-Nie,Mamo....proszeee....-męczyłam ją dopóki nie otrzymam wymarzonej zabawki
-No dobrze.-uśmiechnęła się pogodnie i podeszła do lady wybierając mojego upragnionego misia.

Ten ból w głowie znowu....Złapałam się ponownie dzisiejszego dnia,ale syknęłam tylko z wiekszego bólu.
~Alex~
Bardzo go potrzebowałam,tego jego ciepłej czułości.Był naprawdę dla mnie jak brat,po prostu już zaliczałam go do przyjaciół,których z płci męskiej miałam tak niewiele i większość nie ufała mi aż tak.Był dla mnie Aniołem Stróżem.
-Wszystko w  porzą...?
-Nie mówmy o tym,proszę.-przerwałam mu,a on tylko skinął głową na znak,że mnie rozumie.Usiedliśmy obydwoje na chodniku i zaczęliśmy rozmawiać o ostatnich wydarzeniach.
-A tak ponad to....ślicznie wyglądasz.-uśmiechnął się do mnie słodko
-Nieeee.....nie podlizuj się.To mi nie poprawi bardziej nastroju.-zaśmiałam się
-Ale to prawda.-ten jego uśmiech...Ech.....serce mi zaraz wyskoczy ze swojego miejsca przez niego....a od tych motyli już słabo mi się robiło....Zarumieniłam się,co musiał zauważył ,bo spojrzał na ziemię o czymś najwyraźniej myślać.
-Ej co jest?-zapytałam zaniepokojona
-Nie nic...wszystko jest w porządku.-odparł choć wiedział,że mnie nie oszuka.Nadal nie odważył się spojrzeć mi w oczy tylko błądził gdzieś.
-Nie okłamiesz mnie.Widzę,że coś się dzieje.-skłaniałam go do mówienia,jednak Devries nie chciał się zgodzić.Boi się mi zaufać czy co? Najpierw mi wszystko mówił ,a teraz nagle zamknął się w sobie.
-Powiem ci później,ale teraz nie zwracaj na to uwagi,okej?-powiedział wreszcie odważając się spojrzeć mi w oczy
-Ale..
-Nie,Alex.Teraz nie chcę cie gnębić moimi problemami.Skupmy się na tym co jest teraz dobre,a nie na tym co złe.-uśmiechnął sie
-Dobrze,ale obiecaj mi,że mi powiesz co cię gnębi i, Leo?-zapytałam
-Hmmm?-spojrzał pytająco na mnie
 -Pamiętaj,że zawsze możesz na mnie liczyć.-powiedziałam,a on mnie przytulił
-Dziękuję.-odparł
-A teraz przepraszam Misiek,ale muszę sie przespać.Padam z nóg.-ziewnęłam
-No mi też się przyda,ostatnio mało śpię.-mruknął
-Jak to?-zapytałam zdziwiona
-Mam problemy ze snem,ale odkąd się pojawiłaś...nie mogę zmrużyć oka.-jego oczy lśniły w blasku wschodzących gwiazd,zarumieniłam się i zrobiło mi się bardzo gorąco.
-Musisz spać...-ocknęłam się nieco z mojej mani gorąca i złapałam oddech-Nie możesz się tak zaniedbywać.-w tej chwili przypomniały mi się słowa Emily,kiedy mi kazała iść wreszcie spać
-Dobrze,postaram sie.-uśmiechnął się i wstał,wyciągnął do mnie rękę
Złapałam jego dłoń i również wstałam.Zachwiałam się,bo pociągnął mnie mocniej niż sądziłam,ale udało mi się utrzymać równowagę.
-Robisz to specjalnie.-oburzyłam się
-Nieee.-westchnął uśmiechając sie.
Moje ciało znowu przeszedł znajomy dreszcz.Znowu napad gorąca i bitwa motylków o miejsce w moim brzuchu....
-Leo...-zaśmiałam się
-No dobra tylko troszke.-uśmiechnął się ponownie
-Tylko troszkę.-przedrzeźniłam go jak zawszę i zaczęliśmy się śmiać
-Dobranoc.-;powiedział i mnie mocno przytulił
-Kolorowych.-powiedziałam i ruszyłamw swoją stronę.Weszłam do mieszkania.W kuchni było słychać głos Emily...Czyżby....?
Wbiegłam bardzo szybko do pomieszczenia.Nie myliłam się.Blondynka stanęła o kulach.Stanełam jak słup soli.
-Emily...pamiętasz mnie?-zapytałam niepewnie
Dziewczyna złapała sie za głowę i popatrzyła chwilę na mnie.
-Alex?-zapytała niepewnie,a z moich oczu poleciało miliony łez
--------------------------------------
Hej Misie ;*
Kolejny rozdział dla was ;* Dziękuję za wszelkie wsparcie ze strony moich przyjaciółek <3 Kocham was Lale <3 Mam nadzieję,że rozdział się spodobał.Jeśli tak dajcie po sobie znać w postaci komentarzy.
Buźka Alex ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz