Pięknie...znowu nic nie zjadłam...Jak zwykle zresztą,ale i tak to nie pozwala mi nic przełknąć...ta myśl o tym,że ten strach może wrócić....Boję się tego....Wyszłam na dwór i postanowiłam pójść do Lenehana,który okazało się nocował u Leondre.Zapewne przez przygotowania do koncertu.Musieli napisać nową piosenkę i siedzieli pewnie nad nią długo.Ciekawa jestem czy już skończyli.Podeszłam do drzwi i włączyłam dzwonek,po chwili w drzwiach pojawił się Charls,który na przywitanie ciepło się do mnie uśmiechnął.
-Hej Charlie.Masz ochotę pojeździć na deskorolce?-zapytałam cicho
-Przepraszam Alex,jeszcze nie odespałem nocy.-powiedział ziewając-Leo zresztą też ledwie trzyma się na nogach,ale może pojedziemy bliżej wieczoru?-zapytał
-Okej.Leo mi powie...-ugryzłam się w język
-Hmm?-blondyn spojrzał na mnie pytająco
-Nie nic.Miłego spania.-powiedziałam
-To widzimy się później?-zapytał
-Tak,oczywiście.-mruknęłam-Pa.
-Żegnaj.
Nie zwlekając dłużej postanowiłam przejechać się do parku na deskorolce.Pogrążona w myślach wpadłam na Emily.....
-Uważała byś jak jeździsz....-mruknęła
-Emily możemy pogadać?-zapytałam jej niepewnie
-No jasne.-odpowiedziała niechętnie i usiadłyśmy na ławce
-Wiem,że nadal wracam do przeszłości,ale ja się boję,że ona wróci,rozumiesz?-oczy mi się momentalnie zaszkliły
-Wiem...ehh....ja też chciałam cię przeprosić za moje ostatnie zachowanie....Chciałam żebyś wreszcie się nie przejmowała tym co się działo tylko,żebyś żyła teraźniejszością.Martwię się o ciebie.Nie chcę byś zamykała się w sobie i znowu siedziała w kącie.-powiedziała,a ja na dobre już się pobeczałam,przytuliła mnie mocno
-Nie,to moja wina.Powinnam się też postawić w twojej sytuacji.-wyjąkałam
-Dobrze nie wracajmy do tego co było tylko do tego co jest teraz.-uśmiechnęła się do mnie pocieszająco i starła mi łzy-Jak się bawiłaś z Leo?-zapytała,nie spodziewałam się tego pytania...
-Było okej,ale....Nie gniewasz się za wczoraj?-zapytałam przełykając ślinę
-Ja? To ja powinnam tobie zadać to pytanie. -zdziwiła się-Byłam przesadnie...zazdrosna o to,że tak dobrze się z nim dogadujesz.Nie chcioałam tego okazywać,ale...wiesz jaka jestem-uśmiechnęła się-Przepraszam za to,że odrzuciłam połączenia od niego.-spuściła głowę-no i za to,ze tak cię okrzyczałam kiedy on do ciebie tak późno przyszedł...właśnie a co on robił o tej porze?
Kolejne pytanie,które zmieniło mnie w słup soli.Zaczęłam sie śmiać pod nosem.
-Jego zapytaj.-roześmiałam się-Stwierdził,że coś mi jest skoro nie odbierałam telefonów i głupek przyszedł do mnie o 1 nad ranem.-westchnęłam
-To chyba dobrze?-zapytała powstrzymując śmiech
-No właśnie nie....Nie chce by przeze mnie zaniedbywał pracę nad trasą koncertową,a poza tym ja jestem dla niego tylko przyjaciółką...nic dla niego więcej nie znaczę.-zamyśliłam się nieco,a ona mnie uderzyła w ramię
-Przestań tak o sobie mówić,bo znowu się obrażę.-zaśmiała się
-A jak z tobą i Charlsem?-zapytałam,a blondynka zarumieniła się i spuściła wzrok na ziemię
~ Charlie~
Wstałem o 9.Głowa mnie bolała jak nigdy,ale opłacało się nie przespać tej nocy.Piosenka była prawie gotowa,tylko...martwię sie o Leo.Nie spał aż do 8 rano.Nie było z nim dobrze,kilka razy zdarzyło mu się pomylić podczas rapowania.Tylko zastanawiało mnie jedno...gdzie był o pierwszej? Nie było go w mieszkaniu.Chciałem poruszyć z nim o tym temat,ale wiedziałem,ze on teraz potrzebuje odpoczynku,a nawet bardzo...Jak jest niewyspany to zaczyna gadać niepotrzebne głupoty i tak jak by nikogo nie słucha.Zjadłem porządne śniadanie i rozmyślałem o moich relacjach z Emily.Była bardzo miła i spędziłem z nim te dwa dni dość wyjątkowo,jednak nie podobały mi się jej relacje z Alex.Zauważyłem od razu,że się pokłóciły,ale nie okazywały tego tak bardzo jak myślałem.Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do Chloe,odrzuciła połączenie.Może to zły pomysł? Może rozłąka będzie dobrym pomysłem? Pewnie już sobie znalazła kogoś.Nagle moje przemyślenia przerwał dzwonek do drzwi.Rodzice Leo byli dawno w pracy.Podeszłem do framugi drzwi i zastanowiłem się kto to może być,otworzyłem je niepewnie,a zza nich wyjrzała ta słodka twarzyczka sąsiadki mojego kumpla.Uśmiechnąłem się do niej niepewnie.
-Hej Charlie.Masz ochotę pojeździć na deskorolce?-zapytała drżącym głosem,miała na sobie delikatny makijaż,który i tak nie zakrywał dobrze dużych cieni pod oczami
-Przepraszam Alex,jeszcze nie odespałem nocy.-stwierdziłem,że chwila przerwy mi się przyda,ciężko pracowaliśmy z Leo,dobrym pomysłem będzie jak przełożymy to-Leo zresztą też ledwie trzyma się na nogach,ale może pojedziemy bliżej wieczoru?-mam nadzieję ,że przez to nie będzie smutna,Emi mi mówiła o jej problemach i,że czasem potrzebuje pogadać z kimś
-Okej.Leo mi powie...-zacięła się w połowie zdania i spojrzała mi się smutno w oczy
-Hmm?-o co jej mogło chodzic? Czy o to,że wczoraj Leo gdzieś tak zniknął o 1? Może ona miała coś z tym wspólnego
-Nie nic.Miłego spania.-szybko znalazła odpowiedź i uśmiechnęła się do mnie
-To widzimy się później?-zapytałem
-Tak,oczywiście.-szepnęła-Pa.
-Żegnaj.-odpowiedziałem zamykając drzwi,ale w rzeczywistości robiłem to bardzo powoli,bo chciałem zobaczyć ,w którą stronę uda się blondynka
Po niepełnych 5 minutach ruszyłem na górę do naszego pokoju.Leondre już nie spał tylko siedział na łóżku i myślał.
-Stary oszalałeś? Spałeś tylko dwie godziny.-brunet podniósł na mnie głowę i podrapał sie po głowie
-Już się wyspałem.-mruknął
-Przecież to widać...-zaśmiałem się-Spójrz w lustro i się przekonasz kto ma rację.
- Ja wiem lepiej-kłócił się Leondre
-Niech będzie-spojrzałem na niego z po ze łba
-Dużo jeszcze zostało tekstu?-zapytał ziewając
-Nie,niewiele.-przejrzałem kartkę z nutami i tekstem
-To dobrze,dzisiaj ją skończymy.-powiedział radośnie rozciągając sie leniwie jak kot
-Też jestem tego pewien.-2/3 testu było już gotowe została jeszcze jedna zwrotka-A mam takie pytanie...Gdzie byłeś dzisiaj o 1 nad ranem? Albo wczoraj?....
~Emily~
Nie spodziewałam się tego pytania.Zarumieniłam się,a Alex się uśmiechnęła na widok mojej czerwonej buzi.
-Było okej...znaczy...wczoraj musiałam na niego długo czekać przed sklepem,ale dał mi swoją bluzę.-uśmiechnęłam się pod nosem-A potem mnie za to przeprosił,wziął na plecy i szybko wróciliśmy do domu, podarował mi swoją bluzę...-rumieniec nie chciał zejść z moich policzków,przyjaciółka uważnie mi się przyglądała
-Emi czy ty się zakochałaś?-zaśmiała się
-Ja? Nie.-uśmiechnęłam się do niej i spuściłam wzrok-Przecież jestem z Dominikiem,a Charlie pewnie pogodzi się z Chloe i będą razem.-zacisnęłam pięść
-Emi spójrz się na mnie.-szepnęła,podniosłam głowę.Blondynka wpatrywała mi się w oczy.
-Zakochałaś się....-rzekła
-Alex czy gdy bym się zakochała to czy bym mu pomagała Charlsowi pogodzić się z nią?-puściłam porozumiewawcze oczko
-Ale...
-Daj mi skończyć.-przerwałam jej-Dzisiaj spotkałam dwie dziewczyny,przedstawiły się jako Chloe i Becky...Później do Chloe zadzwonił telefon i wyświetliło się zdjęcie Charliego.-wyjąkałam
-Los tak chciał.-Moja drobniutka siostrzyczka złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę budek z goframi-A teraz zjedzmy coś,bo nie zdążyłam zjeść śniadania.
-Ty tylko o jedzeniu....-zamamrotałam
-A ty o spaniu.-słusznie zauważyła
Roześmiałam sie na dobre...No bo z kim się zawsze najlepiej dogadywałam? Zawsze ta mała,drobna blondynka sprawiała,że z błahych powodów uśmiechałam się.
~Alex~
Cieszę się,że pogodziłam się z Emily.Bez niej nudziło mi się i jedynym ratunkiem był Leo lub Charlie,którzy też często nie mieli nic do roboty,jednak teraz tak już nie będzie...Trasa zbliża się wielkimi krokami,a oni nadal nie mają skończonej piosenki...Chciała bym jakoś im pomóc,ale nic nie zdziałam ze swoim brakiem talentu muzycznego.Podbiegłam do budki i zamówiłam gofry z bitą śmietaną i owocami,to były nasze ulubione kombinacje gofrów.Emily uwielbiała kiwi,więc nie mogło się obejść bez owoców,a ja z kolei uwielbiałam bitą śmietanę.Połączenie idealne.Kiedy spożywałyśmy "śniadanie",bo zapewne Emi też nic nie jadła po ostatnich sprzeczkach przypomniało mi się co kazał Leo przekazać Emily,ale ja go odsunęłam od tego pomysłu by oni to zrobili,ale teraz...jest dobrze i ja to jej mogę przekazać.
-Chłopcy chcą byśmy jechali z nimi w trasę.-wydusiłam wreszcie z siebie
-Naprawdę? To cudowne! Alex rozumiesz?Marzenia się spełniają! Pamiętasz jak "modliłyśmy" się byśmy ich spotkały? A teraz...będziemy z nimi w trasie.-zapiszczała radośnie
-Jej...tylko ja zachowuję spokój w takich sytuacjach?-zaśmiałam się
-Najwyraźniej tak.-zachichotała
-Brakowało mi tego...-westchnęłam
-Mi też....kłóciłyśmy się ledwie dwa dni może krócej,żyć bez ciebie się nie da.-szepnęła
-No bo to ja.-powiedziałam zadowolona
-Wiem.-zaśmiała się-Wiesz..gadałam z tymi dziewczynami i chcemy by Chloe się pogodziła z Charlsem,zrobimy tak....
~Kilka godzin później~
Pomyślnie realizowałyśmy swój plan z Emily,miałyśmy kilka minut na ogarnięcie się do spotkania z Chloe.Emi nie traciła czasu i szybko wbiegła do toalety,ja miałam kilka minut by przeszukać moją walizkę w poszukiwaniu odpowiednich ubrań.Po chwili mój telefon zabrzęczał sygnałem wiadomości.Podeszłam do urządzenia i spojrzałam na jedną nieodebraną wiadomość.
Leo:
Hej księżniczko,dasz się namówić na spacer?
Alex:
Brzmi atrakcyjnie,ale może bliżej wieczoru? Teraz trochę nie za bardzo mogę. :/
Leo:
Oki. To nie przeszkadzam widzimy się o 17?
Alex:
Możemy o 16 w parku.
Leo:
Oki,widzimy się później ;*
Nie musiałam długo szukać,znalazłam moją zgubę.Akurat wybiegła Emily i szybko związała włosy w niechlujny warkocz.
Od razu poszłam się ogarnąć.Spojrzałam się w lustro...znowu widzę ten uśmiech na twarzy....Nigdy się z nim nie widziałam....odkąd tu przyjechałam.Tylko żyję chwilą...wszystko mnie tu cieszy...nie mogę uwierzyć w spokój,który panuję.Boję się,że te złe chwilę wrócą,że znowu schowam się w kąt i będę płakać.Nie chcę tego,Emi również,bo wtedy czuje się zaniedbywana,a ona jest wyjątkowo wymagającą osobą.Pomalowałam usta błyszczykiem,ubrałam się i wyszłam,miałam dobrze rozplanowany czas na to WSZYSTKO. Najpierw realizowałyśmy plan Emily,a potem moja sis miała pójść z Becky na babski wieczór,a ja na spacer z Leo.
Dziwne....odkąd go spotkałam czuję dziwne poczucie bezpieczeństwa,które czułam tylko wtedy gdy usypiałam.Przy nim czułam,że nic ani nikt nie może mi zrobić krzywdy.Bardzo się do niego zbliżyłam co mnie zdziwiło.Rozpuściłam włosy i wyszłam z toalety.Na łóżku siedziała zniecierpliwiona Emi.
-Jak można tak długo siedzieć w łazience.-przewróciła oczami
-Nie przypominaj...-roześmiałam się,a jednak mi się przypomniało,gdy pierwszego dnia wyszłam z łazienki i powiedziała to samo pokazując ten sam gest twarzy.Bez żadnego zawahania wyszłyśmy i pobiegłyśmy w odwrotne strony.
~Emily~
Po równych 15 minutach dobiegłam do skate parku,gdzie czekała na mnie Chloe z Becky.Powiadomiłam wczoraj brunetkę o moich zamiarach i prosiłam by nic nie mówiła przyjaciółce.Mam nadzieję,że nie zdradziła jej naszych planów.Usiadłyśmy na ławce i zaczęłyśmy rozmawiać.....
~Alex~
Zadzwoniłam dzwonkiem kilka razy i zniecierpliwiona czekałam na otwarcie drzwi.Po krótkim czasie ich zawiasy zaskrzypiały a naprzeciw mnie pojawiła się znajoma twarz blondyna.
-Cześc Charlie,pamiętasz jak dziś rano obiecałeś mi,ze pojedziesz ze mną do skate parku na wieczór?-zapytałam ledwie łapiąc dech
-Tak,ale nie mieliśmy iść z Leo?-zapytał zdziwiony
-Leo się nie pogniewa.-powiedziałam i pociągnęłam go za rekę biegnąć.
-Ale Alex...
~Charlie~
-Charlie otwórz te drzwi.-zamamrotał Leo,który kończył pisanie piosenki,dobiegłem do znajomej koleżanki imieniem DRZWI i chwyciłem za klamkę.Ujrzałem w nich Alex,która ledwie łapała oddech i szybko zaczęła do mnie mówić.
-Cześc Charlie,pamiętasz jak dziś rano obiecałeś mi,ze pojedziesz ze mną do skate parku na wieczór?-dusiła się powietrzem,a przynajmniej mi się tak wydawało,wyglądała na zmęczoną albo na taką,która bardzo szybko biegła
-Tak,ale nie mieliśmy iść z Leo?-myślałem,że mieliśmy jechać z Leondre,w końcu mówiliśmy też o nim rano
-Leo się nie pogniewa.-westchnęła i złapała mnie za rękę ciągnąc w nie wiadomo,którą stronę
-Ale Alex...-biegła naprawdę szybko,próbowałem jej powiedzieć by zwolniła trochę,ale mi przerwała
-Wyjaśnię ci później.-powiedziała prosto z mostu
Nie miałem pojęcia o co w tym wszystkim chodzi.
~Emily~
W oddali zobaczyłam Alex biegnącą z Charlsem,który miał opaskę na oczach.Śmiesznie to wyglądało,ale nie wnikałam.
-Chloe,chcę ci kogoś przedstawić tylko musisz zamknąć oczy,oki?-zapytałam upewniając się,że wszytko idzie po mojej myśli.
-No dobrze.Miło będzie kogoś poznać,pewnie to jedna z twoich przyjaciółek-zbierało mi się na śmiech,ale ledwie się powstrzymałam,gdy by Lenehan wiedział jak Chloe zmieniła mu płeć to by tak śmiesznie założył rękę na rękę.Szatynka zamknęła oczy.Alex już dobiegła i zdjęła Charliemu opaskę na oczy,ale nakazała nie otwierać oczu.Złapałam ręce Charlsa i Chloe i złączyłam je.
-Jak usłyszycie "Już" to możecie otworzyć oczy.-powiedziała Becky chichocząc
-Dobrze.-odpowiedzieli równocześnie,tak słodko ze soba wyglądali.Omiotła mnie fala zazdrości,ale ja mam Dominika...Szybko odbiegliśmy od nich i Alex w oddali krzyknęła JUŻ. Para otworzyła oczy i osłupiała na swój widok.
~Alex~
Mina Charliego w tej chwili była bezcenna,ale nie mogłam zostać na dłużej i znowu uciekłam żegnając się z dziewczynami.Była 15:55.Może uda mi sie nie spóźnić po raz pierwszy w życiu. Dobiegłam do umówionego miejsca,gdzie czekał już brunet.
-Jak punktualnie.-zauważył,uśmiechając się
-A cześć albo hej nie łaska powiedzieć?-zaśmiałam się
-Nieee,po co?-roześmiał się,a ja tylko przewróciłam teatralnie oczami-No dobrze chodź już...Chcę ci coś pokazać.Tylko tym razem....-wyjął z kieszeni czarną opaskę i nałożył mi na oczy-To ma byc prawdziwa niespodzianka.-Nie widziałam go,ale mogę się założyć,że teraz się tak słodko uśmiechnął jak zawsze.Te jego niespodzianki mi się zaczynały coraz bardziej podobać,Złapał mnie za rękę,była bardzo ciepła.W porównaniu do mojej,która była lodowata.Szliśmy w milczeniu.Słyszałam,ze przechodziliśmy przez zatłoczone miejsca,jednak to mnie nie zniechęcało do odkrycia jego kolejnych zamiarów.Wkrótce zatrzymał się i puścił mą dłoń.Byliśmy w jakimś budynku bo było bardzo ciepło.Zaczął odwiązywać opaskę.
-Gotowa?-zapytał
-Chyba tak...-wyjąkałam
-Nie bój się.-zaśmiał się ,ale zaraz ucichł
-Zawsze tak mam...-zachichotałam
Ręka bruneta wreszcie zabrała przeszkodę w widzeniu świata.Nie mogłam się nadziwić ...byliśmy w dużej sali tanecznej.Była zupełnie pusta...tak jak by Devries ustalił z organizatorami czas tylko dla siebie i znajomych na sali.Chodziłam w kółko i rozglądałam się z otwartą buzią.Chłopak się zaśmiał ,gdy prawie się przewróciłam i wpadłam w jego ramiona.Zarumieniłam się i zrobiło mi się bardzo gorąco.
-Przepraszam..-wyjąkałam skrępowana nieco sytuacją
-Za co?-zapytał zdziwiony
-Za to,że ciągle tak na ciebie wpadam.-wyszeptałam
-Nie przeszkadza mi to.-uśmiechnął się patrząc mi w oczy
-To miejsce jest cudowne.Leooo....jak namówiłeś organizatorów by ci je ustąpili na chwilę samotności?-zapytałam z niedowierzaniem
-Ma się znajomości.-wyszczerzył swoje białe ząbki-Chciałem ci je pokazać,bo to tutaj nagrywany był teledysk do "Hopeful".-jego uśmiech sprawił,że zadrżałam w środku
-Czyli....to nie jest zwykła sala taneczna tylko szkolna sala gimnastyczna?-ta niespodzianka była cudna,nie mogłam uwierzyć,że mój idol...on mi ufa....Motyle w brzuchu jeszcze nigdy mi się tak nie kotłowały jak dzisiaj.Serce zaczęło bić jak oszalałe.Jego oczy przeszywały dreszcz po mojej skórze.Jego dotyk...był taki ciepły.Przy nim czułam się naprawdę bezpiecznie i nabrałam nagłej pewności siebie.Pokiwał mi głową na znak,że się nie mylę.Nawet sposób w jaki kiwał...był taki słodki...Ja chyba śnię....Uszczypnęłam się,a brunet się zaśmiał.
-Co ty wyprawiasz?-zapytał
-Sprawdzam czy to nie sen.-zaśmiałam się
-Gwarantuję ci księżniczko,że to nie sen...-usiadł na podłodze i mnie pociągnął za rękę powodując,że znowu bym się na niego wywaliła,ale złapałam równowagę i usiadłam naprzeciwko niego.
-Robisz to specjalnie?-zapytałam oburzona
-Tylko troszkę.-uśmiechnął się słodko
-Tylko troszkę.-przedrzeźniłam go i przewróciłam oczami-Nie czujesz się czasem słabszy od Charlsa,no bo wiesz on jest starszy i w ogóle.-zapytałam
-Nie...On mi nie pozwala na to.-uśmiechnął się ciepło-Zawsze mi mówił żebym nie zwracał uwagi na wiek,bo to tylko liczba,nic więcej.
-Jesteś słodki .-co ja w ogóle mówię?
-Niby czemu?-zaśmiał się
-No bo starasz się myśleć pozytywnie,ja tak nie umiem.-spuściłam głowę w dół,złapał mój podbródek i podniósł go tak bym patrzyła mu prosto w oczy
-Coś cię gnębi?-zapytał,przypomniała mi się scena z "Stay Strong" jak pocieszają dziewczynę,nie była pewna czy mu zaufać,ale on przecież przerabiał to samo...Bałam się tej rozmowy...
-Tak,to znaczy...nie chcę poruszać tego tematu,bo wiem,że to zaboli i ciebie,a ja nie chcę widzieć twojego smutku...-wyjąkałam
-A ja nie mogę patrzeć jak ciągle spuszczasz głowę i smutasz.-uśmiechnął się niepewnie-Mów śmiało.-ponaglił mnie
-No dobrze,ale ostrzegałam.....często,a właściwie cały czas nie mogę zapomnieć o tym jak pół roku temu byłam gnębiona przez rówieśników...-mina Leo spoważniała-Od dzieciństwa rówieśnicy mnie nie lubili,a z roku na rok zamieniało się to w coraz większe cierpienie,chowałam się wszędzie i płakałam po kątach....
Na samą myśl o tym w mojej głowie pojawiła się scena z przed kilku miesięcy.
Ona bała się wszystkiego,ciągle uciekała od problemów.Każdego dnia wyjmowała żyletkę i krzywdziła się myśląc,że to jej choć trochę pomoże.Rodzice się martwili,w kółko pytali "Czemu jesteś sama?".Nie lubiła odpowiadać na pytania dotyczące jej problemów,wolała siedzieć w kącie i płakać.
-Nie chciałam do tego wracać,ale mimo przeprowadzki cały czas mnie to gnębi....Leo ja się boję,że to wróci.-dałam się ponieść emocją,łzy spływały mi jak z jakiegoś wodospadu.chłopak spuścił głowę,mogłam mu nakłamać przeze mnie znowu wraca do przeszłości.Przysunął się do mnie bliżej i mnie przytulił.Zmęczona wtuliłam się w jego ciepłe ramiona.
-Już dobrze...Nie masz się co martwić...wiem jak się czujesz i pewnie ciężko było ci to powiedzieć.-powiedział i złapał moją rękę,odwinął rękaw,a ja na dobre się rozbeczałam,przetarł delikatnie palcem po nadal widocznych bliznach,które nie miały zamiaru szybko mnie opuszczać.Pocałował je i pokazał swoją rękę,na której były mało widoczne blizny.
-Leo ty...?-oczy zrobiły mi się już czerwone od potopu łez
-Nie wytrzymywałem.-wysilił się na uśmiech-Charlie mi bardzo pomagał.Dzięki niemu teraz nie siedzę w kącie tak jak ty niedawno.A sam sie jeszcze dziwię,że zostały tak długo,minęło już wiele lat,a one i tak mnie nie opuszczają.Myślę,że zostaną ze mną do końca.-westchnął,oczy mu się zaszkliły-Ale pamiętaj księżniczko,żyj teraźniejszością,nie warto wracać do przeszłości.Przytulił mnie ponownie tym razem mocniej,co sprawiło,że poczułam wielkie poczucie bezpieczeństwa.Wstał i wyciągnął do mnie rękę.Po chwili zaczęła skądś grać muzyka i zaczęliśmy tańczyć w milczeniu...Ten dzień był piękny....Wreszcie odważyłam się z kimś o tym pogadać...
~Charlie~
Byłem wściekły na Alex,ale wiedziałem,że teraz rozmowa mnie nie ominie.
-Charlie ja przepra....
Nie dałem jej dokończyć tylko wpiłem się w jej usta.
-Tak bardzo za tobą tęskniłem,przepraszam,że się nie odzywałem,przepraszam,że to przeze mnie się pokłóciliśmy.Kocham cię rozumiesz?-nie wierzę w to co powiedziałem,ale to prawda.Moje serce długo szykowało się by wreszcie jej to powiedzieć.
-Charls,kocham cię.To nie twoja wina,że się pokłóciliśmy.-odpowiedziała swoim zawsze niepewnym głosem,przytuliłem ja mocno
Gadałem z nią jakieś dwie godziny,mieliśmy dużo sobie do powiedzenia.
-Pokażę ci coś,tylko zamknij oczy.-poprosiłem
-Już się boję.-zachichotała i zamknęła oczy
Zaprowadziłem ją w najpiękniejsze miejsce jakie znam w parku,było to miejsce,które przypominało mi łąkę.Była tam wyższa trawa,dużo kwiatków.Zostawiłem ją na chwilę tam.
-Poczekaj,tylko nie otwieraj oczu.-prosiłem
-Dobrze,-odparła
Podszedłem do kupki składającej się z czerwonych róż,zerwałem jedną i podszedłem z powrotem do dziewczyny.
-Już możesz otworzyć.-Chloe się rozejrzała i zaniemówiła ze zdziwienia,wyjąłem zza moich pleców kwiat i wręczyłem jej.Uśmiechnęła się do mnie i powąchała kwiatek.Odłożyła na bok i pocałowała mnie czule.
-----------------------------------------
Hej Misie ;* To na tyle dzisiaj,kolejny rozdział jutro.
Buziaczki Wasza Alex ;*


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz