sobota, 2 stycznia 2016

#10."You're my shining star"


~Alex~
Leo był naprawdę cudowny.Nawet nie zwróciłam uwagi kiedy minął kolejny tydzień.Emily już odzyskała pamięc i mogła chodzić bez kul.Rozmawiałam z Charlie wczoraj przez telefon i twierdził,że było bardzo ciężko z odzyskaniem wspomnień z nim.Leo zaś twierdził,że łatwo poszło.No cóż może....zapomniała jegoz tych wszystkich osób najbardziej,choć dziwię się sama temu co teraz wymyślam.Usiadłam na łóżku nie wyrywając się z przemyśleń.Emily już dawno wstała i poszła biegać.Musiała jakoś rehabilitować swoje nogi po tym ciągłym bezruchu.Heh...jak tak myślę to zrobiłam się bardziej leniwa niż ona,a zawsze było na odwrót.Ostatnio nic mi się nie chciało...oprócz przebywania z Leo.Tak,muszę przyznać.Jest cudowny! Ale nadal nie powiedziałam mamie....właściwie nie miałam nawet czasu by to zrobić.Muszę to dzisiaj naprawić.
Podeszłam do szafy leniwie rozciągając się.Jak zwykle zresztą,wygrzebałam ubrania.W sumie mam już pomysł jak spędzić ten dzień wolny z mamą.Przejrzałam uważnie moją szafę.Zakupy...to chyba bedzie dobry pomysł...brakowało mi tej rozmowy z mamą,a odkąd rodzice mają tutaj pracę kompletnie mnie olewają.Tak jak by mnie już nie kochali,tylko ciągle myślą o tym czy dobrze zarobią w danym miesiącu.Weszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic,osuszyłam się.Hmmm...a może by znowu założyć dopinki? Nosiłam je tylko jeden dzień.Bez namysłu wyprostowałam włosy i doczepiłam sztuczne włosy.No nieźle....przynajmniej nie wyglądam jak chłopczyca.
W lustrze widziałam znajomy uśmiech.Nareszcie....czułam się swobodnie.Nie bałam się,że ktoś mnie skrzywdzi.A ja myślałam,że nic nie znaczę dla Leo....moje własne przekonania mnie zmyliły.To było piękne ,móc go codziennie przytulić i nie puszczać.
Jutro trasa.....będę znowu musiała dzielić się moim całym światem z Bambinos.Bolało...nie chciałam szczerze tego widzieć,ale gdy by nie Bambinos to by się tak nie cieszył z każdego koncertu.Wyszłam z łazienki pakując piżamę i resztę rzeczy do walizki.To mi mogło zająć trochę czasu.Chwyciłam  telefon i z ciekawości weszłam na facebooka,którego unikałam jak ogień.Buzia szeroko mi się otworzyła.Miałam tam chyba z milion powiadomień,zaproszeń i wiadomości,wyłączyłam go i usiadłam ponownie na łóżku patrząc na stertę ubrań czekających na zapakowanie.Po chwili przyszedł sms od Leo.Nie zdziwiło mnie to,bo pisał  codziennie.
Leo:
Hej kochanie,spakowana już?
Alex:
Jeszcze nie.... za dużo tego jest.
Leo:
Pomóc ci?
Alex:
Nie,poradzę sobie.A ty już spakowany?
Leo:
Tak,tylko,że mam zaraz spotkanie z menagerem.Denerwuję się.
Alex:
Leo nie martw się....To normalna trasa koncertowa.Dasz radę.Wszystkie Bambinos w ciebie wierzą.
Leo:
Ty zawsze wiesz jak mnie pocieszyć :) Dobra ja już lecę,napiszę później Księżniczko pa.
Alex:
Pa ;*
Ehhh...Szczerze? Nie zazdroszczę im.Przed koncertem mają straszne zamieszanie.Ciekawe czy skończyli ten teledysk.Zapytam Leo jak wróci.Ciekawa jestem jak to wszystko będzie wyglądać,Leo nie chciał mi pokazać.No tak...w końcu ma to być dla wszystkich niespodzianka.
Zbiegłam szybko po schodach.Moja Mama siedziała w salonie i piła kawę z Mamą Emily i jej tatą.
-Hej Mamo.Dzień dobry.-przywitałam się
-Witaj Alex.-pierwsza odezwała się brunetka
-Cześć Córciu,jak się spało?-zapytała biorąc łyczka czarnego jak świat napoju
-A dzisiaj tak średnio,nie mogłam za bardzo usnąć.-ziewnęłam odruchowo
-Przepraszam,ale zostawię was same.Muszę pojechać po Emily do parku,właśnie wysłała mi sms-a.-zawiadomiła Pani Beti (tak czasem mówiliśmy na nią w skrócie)
Miałam teraz dużo czasu by powiedzieć Mamie,że chodzę z Leo.Bałam się jej reakcji.Nigdy nie lubiła gdy jakich chłopak sie ze mną zadawał.Choć w rzeczywistości było ich niewiele.
-Mamo muszę ci o czymś powiedzieć...-rodzicielka spojrzała na mnie zdziwiona i odstawiła kubek na stół
-Słucham?
~Emily~

W rzeczywistości to pretekst przebiegnięcia się był tylko po to by spotkać się z Becky i Courtney.


Brakowało mi zabawy z nimi,choć najtrudniej mi było zapamiętać je i Charlsa,ale ...dałam radę i wywalczyłam z chorobą...to najważniejsze.Dużo się zmieniło od tych dwóch tygodni lub trzech.Nawet nie liczyłam,ale odkąd przyjechaliśmy wszystko się zmieniło.Alex już się tak niczego nie bała.To wszystko dzięki Leo.Dzięki niemu zapamięta teraz dobrą stronę życia.
-Emily ?-Becky spojrzała na mnie pytająco
-Tak?-uśmiechnęłam się łagodnie
-Gadałam o tym z Chloe i Charlsem i uzgodnili,że Chloe pojedzie z wami.-powiedziała radośnie
-Jej naprawdę?-nie dowierzałam,będziemy się świetnie bawić tylko muszę opanować swoją już chorobliwą zazdrość-To cudownie!-wybuchłam entuzjazmem,ale zaraz spuściłam głowę-Becky? A ty nie jedziesz?-zapytałam zamyślona
-Nie,nie lubię wyjazdów.Boję się samolotu.-zachichotała
-Szkoda...-westchnęłam
-Ale nie przejmuj się mną,będziemy rozmawiać na wideo czacie.-przytuliła mnie
-No okej.-zaśmiałam się
-Ej laski.Idziemy do fryzjera ?- Chloe zapytała patrząc na swoje wyniszczone końcówki włosów.
-No w sumie dawno nie byłam,a mi też przydało by się zafarbować włosy.-tak to smutna pradwda,musze ciągle farbować włosy bo w rzeczywistości ich naturalny kolor był okropny! Taki jak by go nazwać...sraczkowaty...zgniła zieleń...coś w tym designie.Nie mówię,ze były zielone tylko takie hmmm...może miały taki brzydki blond.Tak bym się wyraziła.
-Mi też by się przydało.-dołączyła do rozmowy brunetka
-No to co idziemy?-złapałyśmy się jak głupie za ręce i szłyśmy w stronę pobliskiego salonu fryzjerskiego śpiewając "Hopeful".Tak, wszystkie uwielbiałyśmy z piosenek chłopaków najbardziej ten utwór.On był taki słodki i płynął prosto z serca.Jakieś Bambinos słysząc ,że śpiewamy ich "hymn" dołączyły tworząc nie małe zamieszanie w parku.Doszły do nas i zaczęły coś gadać po angielsku.Tak...tu się ujawnia mój nie najlepszy angielski.Mimo tego,że potrafiłam sie dogadać z chłopakami i dziewczynami po angielsku to tego co teraz powiedziały nie zrozumiałam.Jedyne co mi się z tej paplaniny udało zrozumieć to "Thank you very much".Przynajmniej zrozumiałam coś,powinnam być dumna z mojego nieudolnego języka.Dotarłyśmy w upragnione miejsce.Chloe weszła pierwsza i przywitała się z fryzjerką,która okazała się być hiszpanką.Chloe świetnie mówiła po hiszpańsku,ja jedynie w tym języku umiałam policzyć do 10.Hah...
Jednak udało mi się jakoś z nią dogadać.
Włosy wyglądały tak dobrze,że w pewnym momencie nie poznałam się.Dziewczyny mają świetną fryzjerkę.
Becky tylko obcięła końcówki,a Chloe i ożywiła farbę na swoich włosach i podcięła końcówki.

Pochodziłyśmy jeszcze chwilę po dzielnicy i stwierdziłam,że jestem już długo na tym "bieganiu".Wyjęłam telefon i napisałam do mojej rodzicielki by mnie odebrała.
~Alex~
-Mamo no bo...ja i Leo...my ...
-Jesteście razem.-uśmiechnęła się pogodnie
-Tak,skąd wiedziałaś?-zapytałam zdziwiona
-Widać,ze przychodzi do ciebie codziennie i ciągle gdzieś z nim wychodzisz.-zarumieniłam się i spuściłam głowę w zamyśleniu
-Nie przeszka...
-Nie,słodko ze sobą wyglądacie.-przerwała mi
-Jej...tak się bałam tej rozmowy.-odetchnęłam z ulgą
-Nie miałaś czego.Przecież pozwolę ci spotykać się z tym chłopakiem,wydaje się być sympatyczny.-wyjaśniła
-Dziękuję!-krzyknęłam wesoło i przytuliłam mocno rodzicielkę
-Nie musisz słoneczko dziękować.-odwzajemniła uścisk
-A tak myślałam....może wybrały byśmy się na zakupy? Dawno nie spędziłyśmy razem czasu...-westchnełam
-To naprawdę świetny pomysł! Pójdę tylko dokończę pakować walizkę taty i już jedziemy!-odpowiedziała z entuzjazmem
-Pomóc ci?-zapytałam
-No oczywiście,każda para rąk się przyda.-uśmiechnęła się łagodnie
Weszłyśmy na górę do sypialni rodziców,był tam gorszy chaos niż u mnie i Emi.....Wyglądało to tak jak by tu przeszło tornado 5 letnich dzieci.Zaczęłam sprzątać pokój,a mama układać wszystko do walizki.Szczerze? Nie zajęło nam to dużo czasu,pewnie dlatego,ze dużo rozmawiałyśmy i się śmiałyśmy.Tak samo zebranie się i dojazd do galerii handlowej.Może kupię coś Leo.Od trzech dni jest bardzo zestresowany koncertem.Tak to dobry pomysł...Może mu kupię jedną z tych śmiesznych koszulek z napisami.
-Mamo,pomożesz mi wybrać jakąś koszulkę dla Leo?-zapytałam
-No jasne,skarbie,może ta?-wskazała na bluzę w damskim kolorze,zaśmiałam się na samą myśl jego w tej bluzie
-Ten kolor chyba nie jest w jego stylu.-zauważyłam powstrzymując się od śmiechu-A poza tym mamo....to jest bluza dla dziewczyny,a Leoś pragnę zauważyć nie interesuje się chłopcami.-roześmiałam się na dobre
-Ojej nie spojrzałam na napis.-zasmiała się moja rodzicielka.Nagle zobaczyłam bardzo ładne bluzy w głębi sklepu.Podeszlam do nich.
Były świetne.Idealne dla nas.Bez zastanowienia podeszłam do lady i je kupiłam.Leo będzie zachwycony.A jak to będzie słodko wyglądać!
~Emily~
Długo nie musiałam czekać,podjechało czerwone auto,a w nim no kto inny jak nie moja mama? W sumie to dobrze,że po nią zadzwoniłam.Od fryzjera do domu było naprawdę daleko.
-Oooo...widzę,że sobie kolorek poprawiłaś.-rzuciła rodzicielka na wstępie
-No tak myślałam,że to przyda sie moim włosom.Wyglądały na takie nieżywe...-szczerze to nie były takie złe,ale ten kolor jest o wiele lepszy.
Z nowu zaczęła się gadka szmatka tak jak zwykle.Czyli moja spowiedź przed Mamą.Nie lubiłam,gdy wypytywała o wszystko,ale cóż bywa....Matczyna nadopiekuńczość to podstawa.
Gdy wróciłyśmy do domu natychmiast wbiegłam do pokoju i chwyciłam telefon.Miałam jedno nieodebrane połączenie i sms-a od Charlsa.
Charlie:
Hej Emi,chcesz zobaczyć nasz nowy teledysk?
Emily:
Z przyjemnością już do ciebie jadę.
Charlie:
Nie ma takiej potrzeby,jestem u Leo.
Emily:
To zaraz będę,minutka ;*
Charlie:
To czekam na ciebie. ;)
Postanowiłam się przebrać w końcu musiałam biegać jak głupia za Becky,która zabrała mi torebkę i spociłam się.Weszłam do łazienki i oblałam buzię zimną wodą,przetarłam ją ręcznikiem i się przebrałam.
Świetnie spędziłam pół godziny w łazience. Zaśmiałam się sama do siebie.Jak ja to robię.Charlie pewnie już się niecierpliwi.Wyszłam na zewnątrz.
-Mamo ja idę do Leo.-zawiadomiłam stojąc w drzwiach
-Okej skarbie tylko staraj się nie wrócić o 5 nad ranem.-odkrzyknęła
Ale skąd ona wiedziała? Kurczę Moja mama jest jakimś szpiegiem.Aż sama w to nie wierzę.
-Postaram się.-tylko krzyknęłam i zamknęłam za sobą drzwi.Przebiegłam na drugą stronę ulicy i podeszłam do drzwi.Włączyłam dzwonek i czekałam na któregoś z chłopców.Okazał się być to Leondre.Usmiechnął się do mnie na przywitanie.
-Charlie twoja druga dziewczyna przyszła.-krzyknął w odwrotną stronę.Ja go chyba zatłukę! Jak Alex z nim wytrzymuje!?
-Leo ty świrze!-krzyknęłam,a on zaczął się śmiać
-Ooo jesteś.-w drzwiach zaraz obok bruneta pokazał się Lenehan
-No jakoś przeszłam przez tą ulicę i się tu dostałam.-zakpiłam przewracając oczami
-Wow nauczyłaś się przechodzić przez drogę.Szacuneczek....-spojrzałam z wyrzutami na Devriesa
-Jak cię zaraz...-nie wytrzymałam i zaczęłam go gonić po każdym z pokoi.Niestety był szybszy,a ja tylko stanęłam i próbowałam złapać oddech.-Jeszcze cię dopadnę...-wyjakałam tylko
-Jestem od ciebie sprytniejszy.-pokazał mi język-i szybszy.-dodał
-Chciał byś.-znowu zaczęłam go gonić
-Dobra Leoo,nie zdradzaj już Alex.-Charls mnie złapał na ręce i zaczął biec jak głupek.Nie ja tu zeświruję....Tak to jest kiedy jest jedna dziewczyna i dwa chłopaki,którym się nudzi
-Charlieee!-zaczęłam krzyczeć śmiejąc się
-Słucham?-udawał głupiego
-Miałeś mi pokazać wasz teledysk
-No jasne.-zawrócił nie puszczając mnie
-Ale możesz mnie puścić.-zakpiłam
-Chciał byś.-wyszeptał i mnie postawił.Byliśmy w salonie.Leo przyniósł laptopa i włączył Youtube.Wszedł na ich wspólny profil i włączył najnowszy filmik,który był teledyskiem.
Tekst był świetny.Po prostu oniemiałam.Leondre ma talent do pisania,a teledysk był jeszcze lepszy.Gdy usłyszałam "Kocham cie My Polish Queen".Tak...Leo wtedy myślał o Alex i specjalnie dla niej powiedział po Polsku Kocham Cię co prawda nie znał więcej w języku Polskim,ale zasłodzi publiczność tym.Charlie zaś miał naprawdę świetny pomysł na uporządkowanie wszystkiego między innymi akustyki,obrazu i świetnego pomysłu wykorzystania ich wideo z koncertów do tych teledysków.Byli cudowni.Dlatego to moi idoli.
-I co o nim myślisz?-zapytał blondyn
-Jest świetny!-krzyknęłam radośnie-Alex już go widziała?
-Nie,pokażę jej dopiero na scenie.-uśmiechnął się Leo
-Hah..niech będzie.Nie odpowiadam za skutki jej niecierpliwości.-odchrząknęłam
-Da radę.-odpwiedział spokojnie Leondre
~Alex~
Wróciłam do domu bardzo późno,jednak miałam jeszcze czas bu pójść i dać prezent Leo.Ku mojemu zdziwieniu chłopak jeździł przed mieszkaniem na deskorolce.Cóż trochę późno na takie zabawy,ale...nie wnikam.Jak to mu daje szczęście to to jest jak najbardziej prawidłowe w moim przypadku.
-Hej Księżniczko.-szybko zszedł z deskorolki i mi dał buziaka w policzek po czym mocno przytulił.Był za bardzo kochany.....Za plecami miałam niespodziankę,swoją bluzę miałam już na sobie.-Co tam trzymasz?-zapytał po chwili
-Niespodziankę.-uśmiechnęłam się
-Oooo...-próbował mi zabrać prezent,ale tym razem ja postawiłam  na swoim i nie pozwoliłam mu go zabrać.
-Zamknij oczy.-wyszeptałam
Chłopak posłuchał mojej prośby i złapał mnie za jedną rękę.
-Możesz otworzyć.-powiedziałam i do tej ręki,którą mnie trzymał wsunełam mu bluzę.Brunet otworzył oczy i się szeroko uśmiechnął
-Jesteś naprawdę cudowna.-powiedział i mnie uniósł do góry przytulając.
-Po prostu myślałam o tobie wybierając prezent.-uśmiechnęłam się-Wiem,że ostatnio jesteś zestresowany trasą.Skarbie wiedz,że będę cię wspierać.-powiedziałam
-Kocham Cie.-powiedział w języku Polskim
-Ja ciebie bardziej.-nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku.
-Robimy maraton filmowy?-zaproponował
-Okej,ale tym razem u nas.-uśmiechnęłam się
-To ja idę Księżniczko po Charlsa i zaraz jesteśmy u was.-cmoknął mnie czoło i poszedł w swoją stronę
Weszłam szybko do mieszkania.Na dworze było zimno,chociaż dziwi mnie to.W końcu są wakacje,ale co można się spodziewać? Wszystkiego można.Wbiegłam do pokoju,wszystko było spakowane.Walizki czekały na zabranie.
-Emi złóż to łóżko.Chłopaki zaraz do nas przyjdą i robimy maraton filmowy.-powiedziałam szybko
-Naprawdę? Świetnie!Już składam łóżko.-powiedziała i rzuciła książkę w kąt
-To ja idę po chipsy.-oznajmiłam i zbiegłam do kuchni.Ach...ile ja się dzisiaj nabiegam...Wyjęłam jakąś miskę z szafki.Moja mama i tata obserwowali mnie.
-A no tak...chłopaki do nas przychodzą na maraton filmowy.-powiedziałam uśmiechając się do rodziców
-Dobrze,tylko idźcie w miarę wcześnie spać.Jutro rano musimy jechać na lotnisko.-uśmiechnęła się rodzicielka
-Oki.-powiedziałam i wsypałam do miski smakołyki,wbiegłam (znowu) na górę i połóżyłam ją na stoliku.Emily poszła się przebrać ....znowu....ale wyglądała świetnie i to najważniejsze!
Po chwili rozbrzmiał dzwonek do drzwi,zbiegłam (tak dokładnie,znowu) na dół i otworzyłam drzwi szeroko. Chłopaki uśmiechali się tylko jak głupki.Usmiechnęłam się starając nie paść ze śmiechu.Ale....Leo założył bluzę ,którą mu kupiłam...tak słodko w niej wyglądał...achhh....
-To ja może was zostawię.-zaproponował Charls i pobiegł na górę.
-Charlie jak mogłeś?!-wykrzyknęłam
-Jestem aż taki zły?-zapytał oburzony brunet
-Nie,jesteś za bardzo kochany.-przytuliłam go,Leo zaczął mną kołysać
-Masz śliczną bluzę.-uśmiechnęłam się
-Bo od wyjątkowej osoby.-pocałował mnie w usta
~Emily~
Robiłam ostatnie poprawki w układaniu poduszek na kanapie.Po chwili ktoś mnie przytulił od tyłu.
-Leo ty głupku.-zaśmiałam się,ale gdy się odwróciłam skamieniałam.To był ON.....Znany mi wysoki blondyn.....
-Od dzisiaj mnie nazywasz Leo?-zakpił
-Nie,przepraszam myślałam,że to on.-przytuliłam go
-On ma kogo przytulać.-puścił mi porozumiewawcze oczko
-Ty przecież też masz.Czemu nie wziąłeś ze sobą Chloe.-w tej chwili ugryzłam się w wargę
-Wolę żeby to był taki wieczór tylko naszej czwórki.-powiedział
-Czy ty się z nią pokłóciłeś?-zapytałam przerażona,Charls spoważniał
-Zmieniła się....ma trudny charakter.-wyszeptał spuszczając głowę
-Może to ma coś wspólnego z  tą długą rozłąką?-zaproponowałam,po chwili do pokoju wszedł Leo z Alex w ramionach,która krzyczała "Leooo,puść mnie!".Zaśmiałam się na sam widok ich,ale musze przyznać wyglądali ze sobą słodko.Lenehan włączył laptop i zaczął szukać jakiegoś filmu.A ja z parą zaczęliśmy bitwę na poduszki.

Aż przypomniała mi się scena z pewnego filmu.Hah...Charls wybrał jakiś w miarę ogarnięty film.Zaczęliśmy go oglądać.Był niezły,musze przyznać Charlie miał dobry gust.To oglądanie trwało chyba wieczność,bo Alex już usnęła na ramieniu Leondre,a ja siedziałam nie wiadomo w jakiej pozycji i mi było nie wygodnie,nie mogłam zmrużyć oka.
-Jak chcesz to się o mnie oprzyj.-zaproponował blondyn
-Mogę?-zapytałam zdziwiona
-To,że mam dziewczynę nie oznacza,że nie mogę kochać mojej przyjaciółki.-powiedział,jej te słowa w jego ustach brzmiały tak cudownie...Rozpływam się.
-Dziękuję.-wyszeptałam i oparłam się o chłopaka.Nawet nie wiem kiedy zatonęłam w śnie.
~Leo~
Nawet nie wiem kiedy Alex usnęła,ale wyglądała słodko jak śpi.Przebudziłem się gdzieś koło 2 nad ranem.Ehh...te moje problemy ze snem.Nie chcę martwić Alex,ale robią się coraz gorsze.Budzę się po kilka razy w nocy i nie mogę usnąć.To chore.Charlie i Emi spali jak zabici,chciał bym teraz go nagrać.Chrapał...nigdy go na tym nie przyłapałem,a jednak...Ta miłość do Emi źle na niego działa.Zaśmiałem się sam do siebie.
-Leo nie śpisz?-zapytała zaspana blondynka
-Nie przejmuj się mną,śpij Księżniczko.-pocałowałem ją w czoło
-Nie umiem się tobą nie przejmować.-usiadła i przetarła oczy-Która godzina?-zapytała swoim słodkim głosem
-2 nad ranem.
-Co ty masz,że budzisz się zawsze o tej godzinie?-zapytała,znam powód,ale nie chcę jej bardziej martwić
-Jutro ci powiem,a teraz nie przejmuj się.-przytuliłem ją mocno
-No powiedz,proszę.Chcę wiedzieć na czym stoję.-wyszeptała
-No dobrze,a więc....jak byłem gnębiony to zazwyczaj ci uczniowie co mnie gnębili dzwonili o 2 nad ranem,czasem o 1.Nie mogłem zmrużyć oka,boję się,że oni mnie kiedyś znajdą i coś zrobią albo tobie.
~Alex~
Leo po tych słowach przytulił mnie mocniej.Jej....nie wiem już co zrobić by nie wracał wspomnieniami do tego wszystkiego.
-Leo,nikt cię już nie skrzywdzi rozumiesz?-wyszeptałam gładząc jego policzek-A o mnie się nie martw.-wyszeptałam
-Nie umiem.-powiedział
-Zrób to dla mnie.-brunet pocałował mnie czule w usta
-Postaram się.Mam dla ciebie niespodziankę.-powiedział wymuszając uśmiech
-Jaką?-zapytałam zdziwiona
-Jutro się dowiesz.-wyszeptał i mnie ponownie pocałował
-Dobrze,ale...Leo?
-Tak?-zapytał
-Proszę nie wracaj już do przeszłości Aniołku.-wyszeptałam ,a oczy mi się zaszkliły
-Postaram się.-odparł
-Proszę,zrób to dla mnie.-przytuliłam go,a on gładził swoją ręką moje plecy
-Dobrze.-odpowiedział
-A teraz prosze idź spać.-moje błagalne spojrzenie w tej chwili musiało wyglądać śmiesznie,ale nie chciałam by był niewyspany.
-Oki.-powiedział i położył się ponownie przyciągając mnie do siebie-Ale nie zostaw mnie nigdy samego Księżniczko.-pocałował mnie czule
-Nie zostawię......






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz