piątek, 22 stycznia 2016

#16."Każdy się czegoś boi"


~Leo~
~Kilka godzin temu~
Wszyscy dobrze się bawili.Jedynie Alex....nie wyglądała na zadowoloną z wolnego wieczoru.Wiem,że teraz.Tak,właśnie w tej chwili nie okazuję jej żadnej czułości.Wtuliła się w moje ramię i usnęła.Przeglądałem co chwila telefon.Polskie Bambinos były wspaniałe.Stworzyły kolejną akcję.Tym razem przeciw przemocy w szkołach.Zastanawiam się czy udzielić się ku temu wydarzeniu,ale mój Polski był naprawdę kiepski.Hmmm....mam kolejne postanowienie.Tak.Nauczę się więcej Polskiego.Znam tylko kilka pojedynczych słów.Przydałoby nauczyć się więcej.Alex i Emi są Polkami,może mi pomogą?Zapytam je jutro o to.Moje niesłyszalne przemyślenia przerwało drżenie telefonu.Włączyłem wiadomości:
Nieznany:
Witaj Leoś ;) Jak minęły ci wakacje? Lepiej ciesz się każdą spokojną chwilą,bo w szkole jej nie zaznasz.Dopilnuję cię do tego byś rzucił swoją nędzną karierę i byś znowu wracał z siniakami do domu.Do zobaczenia wkrótce :) 
Matt
Nie wierzę w to co przeczytałem.Matt wrócił...był w zawieszeniu przez jakiś rok,w tym czasie rozwinąłem swój talent muzyczny i jest tak jak jest.Czyli jednym słowem mam wspaniałe życie.Kochającą dziewczynę,najlepszych fanów,przyjaciół,którzy mnie nie zostawią (chyba),kochających rodziców.Jest cudownie...ale przed tym był Matt...i banda jego umięśnionych i twardych jak skała kolegów.Codziennie bili mnie,wyzywali i zabierali pieniądze.Bolało...A myśl o tym,że powróci do mojego życia i znowu go zniszczy strasznie przygnębiała.Boję się,że będzie gnębił też moich przyjaciół.Nie chcę by przeze mnie ich życie tak się zrujnowało przez jednego człowieka tak jak moje.
~Alex~

Kiedy się obudziłam znowu go nie było przy mnie.Właściwie tylko ja spałam.Ziewnęłam cicho i przeciągnęłam się leniwie.Wstałam na nogi.Świetnie...usnęłam na podłodze.Nigdy mi się to nie zdarzyło,ale to co wczoraj mi opowiedział Leo całkowicie pogrążyło mnie w okropnym zmęczeniu.Martwię się o niego...znowu nie mógł usnąć.Ten tydzień muszę go odciągnąć myślami od tego wszystkiego.Niech spędzi te wakacje najlepiej jak się da,w końcu znając go będzie wracał do złych wspomnień,gdy tylko wrócimy do szkoły.Okryłam się jego bluzą,czy on mi czyta w myślach?Przewidział,że jak wstanę to nadal będzie mi zimno.Kochany...Tylko,gdy by nie smutał ciągle ach....
~Emily~
Cały dzień spędziłam świetnie w towarzystwie mojego chłopaka.Tak.Lubiłam mówić "Mój Chłopak".Właściwie kochałam to robić.Charlie był jak książe z bajki.Tylko najgorsze w tym wszystkim jest to,że będę musiała porozmawiać o tym z Chloe.Zdążyła już pewnie obrazić się na mnie....Coż...nie zawsze wszystko idzie po własnej myśli.Pogrążona w myślach robiłam tosty dla wszystkich.Charls wyszedł z Leondre na zewnątrz,bo chcieli o czymś porozmawiać,a Alex jeszcze spała.A ja? A ja robię te głupie tosty i ziewam nad nimi.Co prawda przespałam 8 godzin może i więcej,ale nadal odczuwałam silną potrzebę snu.Nagle ktoś mnie złapał od tyłu.Podskoczyłam w miejscu i szybko odwróciłam się.Chłopak natychmiast złączył nasze wargi.
~Półtora tygodnia później~
~Alex~

Dzisiaj pierwszy dzień w szkole...no nie licząc wczorajszej akademi,na której Leo był już bardzo spięty,ale na szczęście nie spotkał oprawców.Martwię się o niego.Jedynie podczas sobotniego spaceru w parku.Wtedy wydawał się być spokojny.Był tym Leo co robił to co kochał-rapował.Nie robił tego już dla ucieczki od problemów tylko dla przyjemności i chciała bym żeby tak zostało.Jego teksty podobały mi się coraz bardziej.W każdym był jakiś przekaz.Nie wiedziałam,że w moim życiu spotkam kiedyś kogoś tak wrażliwego i to płci przeciwnej.Osoby tak otwartej i związanej w więzi.Ubrałam się najszybciej jak potrafiłam,nie chciałam się spóźnić już w pierwszy dzień szkoły.Uczesałam włosy i zrobiłam delikatny makijaż.Emi była już dawno  ogarnięta.Zazdroszczę jej takiego wczesnego wstawania.Trzeba mieć do tego głowę.Zeszłam do kuchni i zasiadłam do stołu,wszyscy już zajadali ciepłą zupę mleczną.Dołączyłam do nich.Miałam równe pięć minut.bo dokończyć spożywanie posiłku.Pani Karen (mama Charlsa) już pewnie czekała na nas przed domem w aucie.
~Emi~
Założyłam moje nowe buty,które specjalnie kupiłam sobie w środę na zakupach z moją mamą.Bardzo mi się spodobały,co mnie zdziwiło,bo miałam dość kapryśne nastawienie do sportowych butów.Ale tym razem było inaczej.Założyłam kurtkę i plecak.Zaraz z kuchni wybiegła Miśka i zrobiła dokładnie to samo co ja tylko,że nałożyła torbę na ramię.Wyszłyśmy zgodnie z mieszkania.Pani Karen już czekała na nas z chłopakami.Wsiadłyśmy do srebrnego auta i przywitałyśmy się ze swoimi Księciami.Brooke i Tilly (siostra Charlsa i s iostra Leo) miały za dobrze.Zaczynały lekcje dopiero za godzinę.Farciary.Nie znałam Tilly,jedynie z opowiadań Leondre.To było smutne,że przez rozwód rodziców rodzeństwo było rozdzielone i mogło jedynie porozmawiać przez kamerkę.Zaś Brooke znałam bardzo dobrze,za każdym razem,gdy przychodziłam do blondyna witała mnie wesołymi okrzykami.Była strasznie słodka.Zresztą jak jej brat.
~Alex~
Na całe szczęście nie spóźniłam się do szkoły.Mieliśmy z Leo jeszcze 20 minut do pierwszej lekcji.Usiedliśmy na ławce.Brunet założył kaptur,nałożył słuchawki na uszy i złapał mnie za rękę.Spinał się...i to bardzo.Co chwila kątek oka zerkał na wyświetlacz telefonu.Nie podobało mi się to.Tak cholernie martwię się o niego .Nim się spostrzegłam podbiegła do nas grupka dziewczyn,które wychwalały Leo za napisanie z Charlsem "143" i "Shining Star".Chłopak rozchmurzył się nieco i zdjął kaptur.Przywitał się z każdą z dziewczyn.Gdy skończyły go chwalić spojrzały się na mnie.Zaczęły mierzyć mnie wzrokiem od stóp do głów.
-A to...kto to jest?-zapytała niska piegowata brunetka,włosy miała związane w luźnego koka.
Miała na sobie strój na w-f.Widać,że była jedną ze sportsmenek.
-To jest Alex.Moja dziewczyna.-Leo uśmiechnął się sam do siebie.Złapał mnie mocniej za rękę.Jeśli to pomaga mu zachować pewność siebie to niech ściska mi tą dłoń do końca świata i niech jej nie puszcza.
-Jej jakie masz śliczne włosy.-zaczęły komentować.Nie ukrywam...Poczułam się niezręcznie w tej sytuacji...
~Emily~
Pierwsza lekcja okazała się być matematyką.Pięknie...Nie na widziłam tego przedmiotu.Moja nowa klasa wydawała się być w porządku,ale bez Charlsa trudno było mi się zakolegować z kim kolwiek.Chloe mierzyła mnie wzrokiem z ostatniej ławki.To było okropne uczucie czuć sie obserwowaną.Moja klasa była dziwnie zresztą tak jak zawsze pogrupowana na plastiki,dziwaki,sportsmenów,muzyko znawców i imprezowiczów.Szczerze?Nie zapowiadało się ciekawie.Wcale mi się to nie podobało.Usiadłam do ławki z jednym z plastików.Mogłam tego się spodziewać...przeszywała mnie wzrokiem sprawiając,że nie mogłam się skupić na lekcji.Gdy usłyszałam dzwonek odetchnęłam z ulgą.To był jakiś koszmar....Wychodząc z klasy ktoś mnie zaczepił.Odwróciłam się .Była to mojego wzrostu dziewczyna o kasztanowatych włosach i zielonych oczach.Uśmiechnęła się niepewnie.

-Hej.Jestem Zoey.A ty jesteś?-zachwiała sie nieco na nogach.Nie dziwię się,bo była strasznie chuda jak anorektyczka,a na buzi była jak słodka,mała dziewczynka.Wlosy miała spięte w krótki koński ogon.
-Emily-szybko wyciągnęłam rękę w jej stronę.-ale dla przyjaciół Emi.-uśmiechnęłam się łagodnie
-Możemy się zaprzy...
-No pewnie.-przerwałam jej szybko i pociągnęłam w stronę stołówki.Byłam bardzo głodna i...stęskniłam się za Charlsem.Niby godzina,ale i tak się stęskniłam.
~Alex~
Pierwszą mieliśmy biologię.Nudziłam się jak nigdy,ale mimo tych 45 minut lekcja upłynęła bardzo szybko.Szłam w stronę stołówki,Leo rozglądał się się w każdą stronę,obok nas szła jego paczka,z którą mnie zdążył już zapoznać.Była w niej nijaka Rose-brunetka nosząca dwa wysoki sięgające jej do  bioder.Miała zielone oczy i okulary w czerwonych oprawkach,była wzrostu Leo.

Julie-miała włosy w kolorze mysiego blondu,były krótkie,proste i rozpuszczone.Bardzo mi się spodobały jej błękitne oczy-były jak u aniołka.Była dość wysoka i szczupła.

Abby-czyli krótko mówiąc szalona optymistka o długich,kręconych,blond włosach.Była średniego wzrostu.Wszyscy mówili na nią Pistacja.Na początku nie wiedziałam o co chodzi,ale jak zobaczyłam ile je pistacji to już wiedziałam.To było coś takiego jak moja miłość do truskawek.Kochałam je jeść i tyle.
Will-brunet o zielonych oczach.Wysoki i elegancko wystrojony.Miał prostą opadającą na czoło grzywkę.Był bardzo miły i widać było,że był chłopakiem traktującym każdego z szacunkiem.


Sebastian-średniego wzrostu blondyn o brązowych oczach z grzywką postawioną na żel.Miał identyczny styl jak Leondre,ale jedno go odróżniało.Było to jego podejście do życia.Był osobą,która paliła i był kimś w rodzaju Bad Boy'a.Miał kolczyk w brwi i w wardze.Nie liczył się z żadnym zdaniem,nie należał do osób wrażliwych.Prędzej do pewnych siebie.

Bardzo ich polubiłam,ale najbardziej przekonały mnie do siebie Rose i Abby.Były szczere i mówiły otwarcie to co myślą.Spodobało mi się to.Gdy weszliśmy do stołówki była masa wygłodniałych uczniów,każdy wyglądał zupełnie inaczej.Przy jednym ze stolików zobaczyłam Emi i jakąś bardzo chudą szatynkę.Pomachałam jej,blondynka natychmiast odmachała.Usiedliśmy przy ostatnim stoliku.Zaczęliśmy rozmaiwać o meczu piłki nożnej dzisiejszego dnia,w którym mieli brać udział Leondre i Sebastian.Will niestety miał w tym czasie kółko teatralne z Julie.Pasowali do siebie.Ona taka skromna kochająca sztukę,a on taki elegancki popierający jej pasję.Czułam na sobie czyiś wzrok.Zignorowałam to nieprzyjemne uczucie i wysiliłam się na uśmiech.
-Ja chyba pójdę do łazienki,zaraz wracam.-zawiadomiłam ekipę.Rose przyglądała mi się zdziwiona.
-Trafisz? Bo jak coś to..-zaczął brunet
-Tak,nie martw się o to.-odpowiedziałam dając mu buziaka w policzek
Skierowałam się do wyjścia,gdy ktoś mnie złapał za nadgarstek.Automatycznie odwróciłam się spodziewając się,że to był mój chłopak.Jednak myliłam się,bo był to nieco wyższy od niego brunet o zielonych oczach.
-Znamy się ?-zapytałam wystraszona nieco sytuacją
-Nie,Ale możemy się poznać.-uśmiechnął się szarmancko-Jestem Matt.-wyciągnął do mnie rękę.To imię....to było imię jednego z oprawców Leo.Bałam się tego imienia jak ognia.
-A ja...
-Alex.Tak wiem.-przerwał mi,cofnęłam się wystraszona do tyłu
-Miło było,ale...musze już iść.-głos mi się załamał,odwróciłam się na pięcie i szłam spięta tak jak nigdy.
~Emily~
-To może opowiesz mi coś o sobie?-zapytała z nadzieją w głosie
-Jasne.-próbowałam wzmocnić jej pewność siebie uśmiechem,bo kasztano-włosa nie wyglądała na zbyt pewną siebie.-No to tak...przeprowadziłam się z Polski do Walii i to już będzie moje stałe miejsce zamieszkania.Mieszkam z moimi rodzicami oraz Alex i jej rodzicami.Alex to moja najlepsza przyjaciółka,znamy się z nią od pieluch.-uśmiechnęłam się do siebie-Podczas tych wakacji poznałam też Leondre i...-nagle blondynka przerwała mi
-Devries'a?-zapytała zdziwiona na co pokiwałam głową
-Jej dziewczyno...musisz być cudowną osobą!Leo nikomu nie ufa.Jest wrażliwy....i taaki słodki.-zaczęła skomleć tak jak częśto robiły to polskie Bambinos
-Nie myślałam o nim w ten sposób.-uśmiechnęłam się delikatnie.-poznałam też Charlsa.-zarumieniłam się momentalnie
-O bosze?! Chodzisz z nim?!-jeszcze nigdy nie widziałam tak ekscytującej się odoby
-Czytasz mi w myślach?-zachichotałam
-Raczej nie.-odparła
-Poznałam też Chloe i Becky,no i w sumie na razie tyle.-spuściłam wzrok
-Słabo trafiłaś.-dziewczyna spoważniała-Becky jest w miarę jak jest sama z tobą,ale Chloe....-zacięła się i sprawnie próbowała dobrać słowa-jest mściwą osobą,należy do tych laleczek,które mają na buzi kilo tapety.Uwiodła chyba każdego chłopaka z liceum.-zerknęła kątem oka na szatynkę,która siedziała nieco dalej z jakimś chłopakiem i Becky.
-Jej...szybka jest.-odchrząknęłam niepewnie
-Wile osób nabrało się na jej szczerość i prawdziwość.-kontynuuowała-Ale dobra ,nie obgadujmy innych i chodźmy już na w-f,a po lekcjach pójdziemy na mecz-pociągnęła mnie w stronę wyjścia
~Kilka godzin później~
Wyszłyśmy na boisko szkolne i usiadłyśmy na trybunach.Obok mnie zaraz pojawił się Charls i pocałował mnie czule w usta.Dwa rzędy przed nami siedziała Alex z jakąś brunetką ,blondynką i Mattem z mojej grupy....ale jak to możliwe,że ona już go poznała? Jest w zupełnie innej grupie.To źle wróży....Matt ciągle skłócał wszystkich i straszył młodszych uczniów.Chłopak uporczywie coś jej mówił.Wyglądała na przestraszoną.Jeśli ją straszy tak jak każdego ucznia...to mnie popamięta.
Starałam się nie zwracać na to uwagi,bo chłopak w końcu odpuścił i wrócił do swoich kolegów.Mecz się zaczął.Chłopaki z naszej szkoły świetnie grali w przeciwieństwie do szkoły z Brighing House (nazwa zmyślona).Leo kilka razy dał się wykiwać.Widać było,że nie mógł się skupić na grze
-To nie podobne do niego.-odezwał się blondyn
-Do Leo? Też mi się wydaje,że coś jest nie tak.-powiedziałam z przekonaniem przyglądając się grze
-Boi się.-wyszeptał.Spojrzałam na chłopaka mrużąc oczy.
-Nie rozumiem.-powiedziałam przygryzając wargę
-Niedawno przed końcem wakacji do Leo napisał jeden z oprawców,którym okazał sie być Matt Thomson..-przerwałam mu
-Matt?-zapytałam by się upewnić-Nie nawidzę go.Straszy wszystkich i gnębi.-dodałam szybko
-Wiem o tym,kiedyś ja nie umiałem mu się sprzeciwić,ale teraz jest dobrze.-uśmiechnął się niepewnie
-Dobrze,wracając do Leo...
-Napisał,ze zniszczy mu ponownie życie i Leo od tamtej wiadomości nie może się skupić na niczym.-westchnął ciężko.Nagle dało się usłyszeć burzliwe krzyki Thomsona.
-Co za chała! Devries nauczył byś się grać!-krzyczał
Wszyscy zwrócili na niego swój wzrok.Sędziowie również.
-I co się patrzycie?! Nie powiecie chyba,że nie mam racji?-warknął groźnie
Leondre słysząc obelgi na swój temat biegnąc z piłką przewrócił się kiwając się z jakimś chłopakiem.Złapał się mocno za nogę i długo nie wstawał.Gra została wstrzymana.Jeden z sędzi podbiegł do niego,a potem zebrał się niezły okrąg.Biedny...pewnie strach dał za wygraną.
~Leo~
Żyję chwilą.Tak cholernie boję się zrobić jakiegokolwiek błędu.Kilka razy prawie wywaliłem się grając,ale starałem się nie dać się strachu.Odwaga musi mi pomóc.Chociaż ten jeden cholerny raz! Sebastian podał mi piłkę,biegłem równo widząc przed sobą ją.Podbiegł do mnie jakiś chłopak i zacząłem go kiwac próbując pozbyć się go z drogi do bramki.Nagle usłyszałem ten przeszywający moją głowę głos Matta.Co prawda był słabo słyszalny,ale na tyle głośny bym usłyszał.Spanikowałem wewnętrznie i poniosłem się strachu.Nie panowałem nad emocjami i krzywo stanąłem wybijając piłkę tam gdzie nie trzeba.Przewróciłem się sycząc z bólu.Kotka bolała jak nigdy.Sędzia podbiegł,a potem....pamiętam tylko to,że widziałem Alex nad sobą,która panikowała jak nigdy.
--------------------------------------------
Hej Kochani! ;* 
Podobał wam się rozdział? Co prawda jest to takie wprowadzenie do życia szkolnego bohaterów,ale może wam się spodobać ta akcja i rutyna związana z szkolnymi problemami Leo i zbliżającymi się też innych bohaterów.Piszcie komentarze,one dużo dla mnie znaczą.Naprawdę :)
Komentarz=motywacja
Buśka Alex ;*
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz