niedziela, 3 stycznia 2016

#11.Young Stars On Tour.

-Alex wstawaj!-znajomy głos nie dawał mi spokoju
-Która godzina?-ziewnęłam powoli owtierając oczy,nade mną siedziała Emily i próbowała mnie dobudzić.Chłopaków już dawno nie było.

-5:20.O 6 mamy być na lotnisku.-oznajmiła zrzucając mnie z wygodnej kanapy
-Ej!Uważaj,bo gryzę!-zaśmiałam się
-Nie wątpię w to.-powiedziała blondynka
-Tsaaa....-przeciągnęłam się leniwie i chwyciłam naszykowane już wczoraj ubrania.Weszłam do łazienki i szybko ogarnęłam te i tamte sprawy.Uczesałam włosy i zrobiłam kucyka.Nie wyglądałam najgorzej.Mam tylko nadzieję,że Leo się wyspał.Nie chciała bym żeby przeze mnie zaniedbywał siebie i żeby w ogóle myślał o tym cierpieniu.Nie chcę go widzieć smutnego.
Postanowiłam sobie,że dam mu Misia,którego tak długo trzymałam w walizce.Był dla mnie wyjątkowy,od dzieciństwa ściskałam go w dłoni i zawsze mówiłam sobie,że dam go wyjątkowej osobie,która na to zasłuży.Nikomu nie chciałam go dać nawet Emily.Tak,to dobry pomysł.Wyszłam z toalety i chwyciłam telefon,miałam kilka nieodebranych snapów,jeden od mojego Misia.
Jej,ale słodko wyglądał,zresztą jak na każdym zdjęciu.Tylko nie lubię go jak ma przyklapniętą grzywkę,wolę jak ma fajnie uczesaną tak jak zawsze.Postanowiłam,że też mu wyślę snapa,ale zanim to ...pójdę coś zjeść.Zeszłam na dół do kuchni,śniadanie było już naszykowane.Były to naleśniki,zjadłam z trzy i poszłam pomóc Emi znieść walizki.Były strasznie ciężkie,no ale cóż się dziwić.Miałyśmy tam dużo rzeczy.Courtney nie jechała,bo nie miała ochoty.Ja jej czasem nie rozumiem.Zresztą niedługo będziemy pewnie jechać w odwiedziny do Daniego.Już zdążyłam się stęsknić.Ta...rodzinna miłość.....codziennie jego śmiech ze mnie,ze nie zdążam wejść do łazienki przed nim,po prostu mnie rozbawiała.Usiadłam przed lustrem i zrobiłam zdjęcie na snapa.

Musiałam oczywiście postawić na swoim i zdjąć gumkę do włosów,za bardzo mnie bolały cebulki włosów.Poszłam więc i założyłam dopinki,które mnie juz denerwowały i wyprostowałam włosy.
Nawet nie wiem kiedy na zegarku pojawiła się godzina 6.Wyszłam zgodnie z rodzicami i rodzicami mojej przyjaciółki na zewnątrz.Czekaliśmy już tylko na Emily,która nie mogła znaleźć bluzy,którą dostała od Charlsa.Tsa....szkoda tylko,że on nie widzi jak ona cierpi widząc jego i Chloe razem.Gdy się pojawiła wsiedlismy do aut i pojechaliśmy w stronę lotniska.
~Emily~
Nawet nie wiem kiedy zleciało te 30 minut jak pojawiliśmy się na lotnisku.Przywitałam się szybko z chłopakami i Chloe,która trzymała blondyna za rękę.....ugh.....gdy bym mogła nie pomagać im się pogodzić....Nie byli by razem.Jestem tego prawie że pewna.
Alex też widziałam,że już kipiała z zazdrości,bo Leo właśnie przytulał jedną z własnych Bambinos,która według regulaminu trasy miała pojechać by obejrzeć bliżej swoich idoli i z zupełnie innej strony.W sumie nie dziwię się jej,długo ją przytulał i nadal nie puszczał.Dziewczyna była wysoka o szczupłej budowie,znacznie wyższa od Alex,ale na równi z Leondre.
Blondynka jednak podeszła do niego z czymś schowanym za plecami co okazało się być później jej ukochanym misiem ,którego miała od najmłodszych lat.Włożyła go do torby.Chyba chciała go dać Leo,ale pewnie jak zwykle odłożyła to na później.
~Alex~
Gdy zobaczyłam tą fankę w objęciach mojego Aniołka...myślałam,że coś mnie roztrzaska tam od środka.Było ciężko,ale muszę się powstrzymywać od napadów zazdrości.Gdy Leo mnie zauważył natychmiast wyrwał się blondynce i podbiegł do mnie.
-Hej.-ten głos...zawsze sprawiał,że przeszywał mnie dreszcz.Dałam mu misia,brunet się uśmiechnął-To dla mnie?-zapytał zdziwiony
-Jak widzisz.-uśmiechnęłam się,a chłopak mocno mnie przytulił
-Ja też dla ciebie coś mam.-wyszeptał i podszedł na chwile do walizki,przyniósł z niej piękna różę....Pięknie....nie miałam gdzie trzymać tych róż co mi dal,no bo jak zadbać o 1000 róż? I teraz kolejna róża.Ale wziął też czekoladę,więc nie będę narzekać.Kurczę...kochany Misiek.Zawsze pamiętał o mnie.
-Jesteś cudowny wiesz?-zapytałam,a on tylko mnie pocałował delikatnie w usta.Ta fanka poszła do Charliego,no i dobrze....
~Emily~
Nim się spostrzegłam (znowu) byliśmy w samolocie i oczywiście musiałam usnąć.Dotarliśmy do Polski w niecałe 3 godziny i świetnie.Nie chciało mi się długo czekać na przylot.Niestety to mnie musiał spotkać ten "zaszczyt" siedzenia z ich fanką.Ugh....
Okazała się w miarę okej,ale i tak zbytnio nie przekonywała mnie do siebie.
-Nazywam się Holly.Mam 16 lat i dopiero się zdążyłam wprowadzić do Anglii,interesuję się muzyka klasyczną i rapem.Lubię biologie i astronomię,choć niektórym nieodpowiada to połączenie przedmiotów.-zaczeła nawijać.Boszeee...nie mogli wziąć kogoś w miare normalnego?-A ty ...opowiesz mi o sobie?-zapytała przerywając mi moje rozmyślania.
-Jestem Emily.Mam 15 lat.Jestem w Walii około miesiąc,równiez przeprowadziłam się.Interesuje mnie sztuka tańca.-powiedziałam niechętnie,dziewczyna spojrzała na mnie spode łba
-Nie wyglądasz na 15 lat.-zauważyła
-A na ile wyglądam?-zapytałam zdziwiona,no bo wszyscy zawsze mówili,że wyglądam na tyle lat ile mam
-Na 19.-przesadziła,zaśmiała się tylko.Co za podła dziewucha!
-Aha.Ty wyglądasz na niedorobione 5 latek.-burknęłam i założyłam słuchawki na uszy.Zaczęła mi gadać jakies głupoty,ale nie chciałam jej słuchać.
Gdy byliśmy w hotelu,była godzina 10.Pięknie.....miałam dużo czasu dla siebie,pokój dzieliłyśmy w 4...było ciasno,ale musiałyśmy się tak urządzić by każda miała odrobinę miejsca.Z Chloe postanowiłyśmy iść się rozluźnić na rolki.Alex postanowiła do nas dołączyć,a ta Holly czy coś tam.No ta mała wścibska dziewucha....ona poszła z chłopakami na próbę robić zdjęcia do gazety.No i dobrze.
~Chloe~
Dziewczyny nie nastawiają się do Holly pozytywnie.Nie wiem jak by zareagowały gdy by dowiedziały sie,że ona jest moją kuzynką,ale wolę już się ugryźć w język niż im powiedzieć.Widzę jak zacięcie jej unikają i dogryzają.Postanowiłam,że wezmę nas dla rozluźnienia na rolki.To był dobry pomysł,a dziewczyny znały dobrze Wrocław (nie pamietam kolejności trasy YSoT). Alex zaś nie miała rolek to wzięła deskorolkę.Wyglądała na przygnębiona.Martwi sie tak samo jak Leo koncertem,ale stara się nie okazywać tego przed nim i to widać.
-Jak się czujecie z tym,że chłopaki was aż tak lubią?-powiedziałam bez namysłu
-Ja świetnie.....!!!!-Alex zaczęła krzyczeć,bo znowu nie mogła zachamować.Achh...roześmiałam się
-Ja w sumie też dobrze się z tym czuję.-westchnęła Emi
-Emi coś nie tak?-zdziwiło mnie to,ze nie miała w sobie takiego entuzjazmu jak zawsze.Coś nie tak
-Musze się spotkać z moim chłopakiem.-odchrząknęła-Będziesz miała okazję bliżej poznać Alex,wiem,że nie znacie sie jeszcze aż tak dobrze,więc to będzie świetna okazja.-zaproponowała i mnie przytuliła
-Okej.-odwzajemniłam uścisk,przyjaciółka odjechała w inną stronę,dołączyłam tępem do Jackson.
-Nadal nie umiesz hamować?-zażartowałam
-Nie wiem...-roześmiała się-Jakoś tak dzisiaj nie mogę się skupić.-wyszeptała
-Przez Holly?-spytałam,wiedziałam dobrze,że o nią chodzi

-Ciężko mi to powiedzieć,ale....tak.Jestem okropnie zazdrosna o Leo.-spusciła głowę,usiadłyśmy na jednej z pobliskich ławek
-Słuchaj....Holly jest moją kuzynką..
-Że co?-zdziwiła się
-Tak,dobrze słyszysz.Wiem,że może wydawać wam sie nie miła i tak dalej,ale ona w rzeczywistosci jest naprawdę cudowną osobą.-musze im to w końcu uswiadomić
-Cóż...wolę się przekonać po własnych doświadczeniach
-Zobaczysz,jeszcze pewnie bedziecie się przyjaźnic.-wyszeptałam,a dziewczyna się do mnie uśmiechnęła
~Emily~
Mierzyłam wzrokiem każdą napotkaną osobę.Jest! Tak to napewno on! Dominik! Tak sie za nim steskniłam.Ten bad boy,który rozświetlił moje serce.I za to go kocham.Podjechałam do niego na rolkach.Złapał mnie w talii i uniósł.Pocałował delikatnie i nie chciał puscić.
-Hej Słoneczko.-przywitał mnie czule
-Hej Miś.Możesz już mnie puscić.-zachichotałam
-Chce...ale nie chcę.-powiedział mnie mocniej przytulił i postawił.Usiedliśmy na ławce.-Jak w Walii?-zapytał
-Trochę smutno bez ciebie.-wyszeptałam spuszczając głowę.Tak...bardzo mi go brakowało.
-Ja też bardzo teskniłem,ale nie smuć sie już.Nie lubie smutnych osób.-wyjąkał i mnie pocałował w policzek.Po chwili do niego zadzwoniła jakaś dziewczyna.Miał ją zapisaną jako "Mój skarb".Chrząknęłam i spojrzałam na niego oburzona.Odrzucił szybko połączenie i skrepował się.
-Co to ma znaczyć?-zapytałam wściekła
-To tylko...przyjaciółka.-wyszeptał,próbowałam odejść od ławki,ale mnie złapał-Nie kłamie
-Wal sie z tą przyjaciółką.-powiedziałam oczywiście już płacząc i jadąc szybko w strone powrotna.Na początku zaczął mnie gonic jednak odpuscił.Świetnie....czyli jedyna osoba na której miałam teraz wsparcie i na którą mogłam liczyć...zdradziła mnie.Pięknie....
Biegłam zapłakana w strone hotelu,gdy do niego dotarłam.Wbiegłam do wspólnego pokoju i wtuliłam się w poduszke.Skuliłam sie i zaczęłam płakać.
~Holly~
Nawet nie wiem kiedy minęła ta próba.Zrobiłam dużo przydatnych zdjęć do gazety.
Chloe nie dzwoniła...dziwne,zawsze jako dobra kuzynka pytała mnie co robię o tej godzinie.No,ale pewnie jest zbyt zajęta z dziewczynami.Miałam wrażenie,że mnie nie lubiły,a szczególnie Alex.Wyglądała na bardzo zazdrosną o Leo.Nie dziwię sie Leondre był świetnym chłopakiem.Chciała bym być na jej miejscu,ale cóż....taki mój los.Małej kujonki i dziennikarki.
-Idziemy?-zapytał Leo
-Okej,a gdzie Charlie?-zapytałam zdziwiona widokiem tylko bruneta
-Zostanie jeszcze na trochę by omówić z menagerem sprawę z teledyskiem.-odpowiedział szybko
-Oki to chodźmy.-powiedziałam niepewnie.Wyszliśmy z budynku i skierowaliśmy się w drogę powrotną czyli do Hotelu Summer Apple.Droga była dość długa,ale przy dobrej rozmowie liczę na jej szybkie przejście.
-Leo?-musiałam go zapytać no musiałam
-Hmm?-spojrzał na mnie badawczo
-Od kiedy jesteś z Alex?-zapytałam,a chłopak sie uśmiechnął
-Od tygodnia.-powiedział szybko
-Słodko ze sobą wyglądacie.-mówiłam prawdę,stanowili świetna parę
-Miło.-odpowiedział bez zastanowienia.Nawet nie zauważyłam kiedy ten czas minał i byliśmy pod naszym pokojem.
-Wiesz...zazdroszczę jej.-posmutniałam
-Czemu?-zapytał zdziwiony po raz kolejn y dzisiejszego dnia
-No,bo ona ma takiego cudownego chłopaka.-odparłam
-Nie martw się o to Ksieżniczko.-przytulił mnie mocno i dał buziaka w policzek.Devries potrafił z Bambinos zrobić Ksieżniczki.Jest wspaniały,ale ....w tym momencie widziała to Alex.Rzuciła bezwładnie deskorolkę na podłogę.Oczy jej sie zaszkliły.Leo spojrzał sie w jej strone i podbiegł do niej
~Alex~
Emi sie nie myliła Chloe była cudowną osobą.Dobrze się z nią dogadywałam.Po godzinie wygłupów wróciłyśmy do hotelu.Weszłyśmy do windy,no tak...nie lubiłam nigdy wind.Miałam zawsze klaustrofobię ale powstrzymywałam sie od krzyczenia.
-Wszystko w porządku?-zapytała po chwili szatynka
-Tak,tylko mały przypadek klaustrofobii.-wyjąkałam
-Nie martw się,zaraz wychodzimy z niej.-uspokoiła mnie trochę.
Nie myliła się,winda sie nagle zatrzymała i wyszłyśmy.Byłyśmyw holu gdzie były nasze pokoje.Osłupiałam....zobaczyłam Leo,który pocałował Holly w policzek.Miliony łez zebrało mi sie w oku.Deskorolka wypadła mi z ręki na podłogę.Zrobiłam przy tym niezły huk.Leo nagle spojrzał się na mnie zdziwiony i chciał podejść,ale uciekłam mu do pokoju i zamknęłam drzwi na klucz.To jakiś koszmar.Emily też nie była w najlepszym nastroju.Siedziała na łóżku i gapiła się w sufit.
-Wszystko w porządku?-zapytałam zcierając łzy
-Nie,zerwałam z Dominikiem.-wyszeptała zaciskając mocniej poduszke
-Jak to?-kolejna wiadomosć,która sprawia,że coś mi związuje gardło
-Wyobraź sobie,że mnie zdradził.-westchneła nie zabierając wzroku od sufitu
-Jej....przepraszam,że nie przyszłam.Czemu nie dzwoniłaś?-zapytała i ją mocno przytuliłam
Świetnie Leo zaczął się dobijac do drzwi.Czyli tylko ja jestem nienormalna.
-Alex prosze otwórz.-siedział jakieś 20 minut i nie zamierzał pójść dalej od naszego pokoju
-Pokłóciłaś się z Leo?-zapytała zdziwiona
-Można tak powiedziec.-wysiliłam się na uśmiech.Zaraz usłyszałam głos Charliego i niestety musiałam otworzyć.Oczywiście pierwszy wepchał sie Leondre.
-Alex co jest?-zaczął zadawać z miliony pytań,a ja tylko się rozpłakałam-Alex prosze powiedz coś do mnie.-przygryzłam wargę
-Idź lepiej do Holly.-wyszeptałam
-Alex! Holly to tylko fanka!-próbował mi to uświadomić
-Przepraszam.....za moja chora zazdrość.Jeszcze nie moge się przyzwyczaić do tego,ze masz tyle fanek.-spuściłam głowę
-Pamiętaj ja kocham tylko ciebie.-przytulił mnie mocno
-Przepraszam.-powiedziałam ostatni raz
Charlie chciał pomówić o czymś z Emi,więc postanowiłam wyjść z Leo do ich pokoju,w którym nikogo nie było.Nadal byłam na niego zła,ale na siebie również.Strasznie zżerała mnie zazdrość.
~Emily~
Charls mi pokazał świetne miejsca w Polsce,które odwiedzimy w ciągu tych paru dni.Zapowiadało się świetnie.Dziwiło mnie,że wolał siedzieć ze mną niż z Chloe.Na koniec sam z siebie mnie przytulił i powiedział słodko "Dobranoc Księżniczko".Czułam motyle w brzuchu.To było juz potwierdzone.Nic nie czułam do Dominika,ale nie wiem czemu płakałam przez tą zdradę.Może po prostu bałam się samotności?
Dzisiaj,a dokładniej za pół godziny był koncert.Chłopaki już dawno byli nad próbą kontrolną.Postanowiłam się przebrać,dziewczyny już dawno to zrobiły.Gdy ubrałam wybrany zestaw,była godzina akurat by iść na koncert.
Dziewczyny również świetnie wyglądały.Niestety Alex była strasznie przygnębiona.Bała sie stracić Leo...biedulka...
A Chloe z Holly postawiły zaś na kolory nie pasujace do ich stylu.Kompletnie według mnie te ubrania nie pasowały do ich stylu i charakteru.

Ale okej,załóżmy,że są okej.Lel nawet nie wiem co myśle.Hah.Gdy byłyśmy na miejscu,koncert powoli się zaczynał.Miałyśmy szczęście.Byłyśmy w pierwszym rzędzie.Wszystkie Bambinos zaczęły śpiewać "Hopeful".Po chwili jasne światła wycelowały w chłopaków.Zaczęli śpiewać.Charlie cały czas się na mnie patrzył.Obejrzałam się za siebie i sprawdziłam po bokach.Obok mnie stała Holly i Alex,a Chloe gdzies dalej.Dziwne...Przecież on powinien teraz patrzeć się na szatynkę.
~Alex~
Miała się zacząć ich nowa piosenka.To była ta niespodzianka od Leo.Szczerze? Bałam się choć to była tylko piosenka.
Była cudowna.Wiediałam,ze Leo napisał ją zupełnie sam.Był cudowny! Choć zaczynam wątpić w jego czułość....Chłopak śpiewając to cały czas się na mnie patrzył i praktycznie cały czas podchodził w moja strone.Bambinos były nieco oburzone,bo ciągle wybierał swoja prawą strone,gdzie stałam ja.Nie podchodził zbytnio do fanek z drugiej strony.Gdy zaspiewał "You're my shining star" wraz z Charlie,choć to była jego zwrotka uśmiechnał sie w moją stronę i przesłał mi serduszko ,takie jakie robi zawsze do fanek trzymając mikrofon.
Potem zaczęło się kilka innych piosenek i....kolejna nowa piosenka....Leo musiał dużo pracować.
Tytuł tej piosenki wynosił "143".Leo zaczął rapować.Znowu sie na mnie patrzył ehhhh......te jego oczy zawsze sprawiały,ze mu wybaczę mimo tego,ze go tak krótko znam.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz