piątek, 15 stycznia 2016

#15."Gdy się potkniesz,wstawaj i wracaj znowu do biegu!"

~Alex~
Minął tydzień odkąd wróciliśmy z trasy chłopaków.Emily nadal źle to wszystko odbierała.Czemu ona jest tak uparta? Zawsze miała ciężki charakter,ale bez przesady.Charls biegnie na każde jej zawołanie,a ona to zwyczajnie olewa.Jest godzina 14:45.Jak na tą godzinę to zawsze z Leo siedziałam w parku,ale tym razem siedzieliśmy u niego.Chłopak brzdąkał coś na gitarze,a ja przeglądałam telefon.Zastanawiałam się czy nie zadzwonić do Dominika.Tak...uważam,że to wszystko przez niego.Emi źle to odebrała i dlatego nie odsunęła blondyna kiedy ją pocałował.Czy tylko ja mam taką zrytą psychikę? Zaśmiałam się do siebie.Brunet podniósł na mnie wzrok i przestał grać.

-Co cię tak śmieszy?-zapytał unosząc jedną brew.
-Ty głuptasku.-zaśmiałam się ponownie,a chłopak przewrócił oczami.Zamyśliłam się przez chwilę.-Niedługo szkoła....-westchnęłam.tak dokładnie.Rozpoczęcie było za półtora tygodnia.
-Będziemy w tej samej klasie.-powiedział entuzjastycznie-Nic ci nie grozi.-dodał
-No tak,ale z tego co czytałam o waszej szkole to będziemy różnie pogrupowani.-mruknęłam
-Naprawdę? Boisz się o to?Będziemy cały czas razem,tylko możliwie nie na w-f lub Biologii.-tłumaczył-Nam się fartnęło,bo będziemy w pierwszej grupie,a Emily z Chloe i Becky w trzeciej grupie,a Charls w innej klasie.
-Hmmm...nie zrozum mnie źle Leo,ale bez Emily czuję się bezbronna.-wyjąkałam
-W mojej paczce są trzy dziewczyny,na pewno je polubisz.-uśmiechnął się delikatnie
-Hmmm...skoro tak mówisz to musi tak być.-odwzajemniłam uśmiech i włączyłam blokadę od mojego telefonu,wybrałam numer Emci i kliknęłam zieloną słuchawkę.
-Hallo?-usłyszałam ledwie słyszalny głos,który musiał należeć do mojej Miśki
-Emily nie możesz tak siedzieć w domu przez całe wakacje! Idziemy z tobą i Charlsem na polanę,czy tego chcesz czy nie.-powiedziałam pełna pozytywnej energi.Leoś znowu zaczął coś brzdąkać,a ja go uderzyłam w nogę.
-Ejjj!!-krzyknął,a ja sie zaśmiałam
-Widzę,że Leo już ma jakieś wąty,że rozmawiasz z kimś poza nim.-głos w słuchawce rozchmurzył się
-Nieee,przeszkadza mi w rozmowie.-zadrwiłam-Zaraz wyjdziemy do was.-powiedziałam i się rozłączyłam.Charls był powiadomiony wcześniej i zapewne już jeździł po drodze na deskorolce.Pociągnęłam Leo za rękę,a on prawie się wywalił.Moja kochana niezdara.Heh...
~Emily~
Wcale nie podobał mi się pomysł,długo unikałam Charlsa i nie chciałam go spotkać.Nie wybaczyłam sobie,że zniszczyłam ich związek.To wszystko moja wina.Byłam i nadal jestem głupia.Przeczesałam reką włosy i wyszłam z budynku.Usiadłam na chodniku.Blondyn jeździł sobie na deskorolce.Postanowiłam mu nie przerywać rozrywki i wgapiałam się w niego jak w obrazek.Wiem to trochę nie na miejscu,ale...nie mogłam oderwać od niego wzroku.Po chwili z mieszkania na przeciwko wybiegł Leo,a za nim Alex,która była cała potargana.Chłopak śmiał się,a dziewczyna tylko go ganiała.Tak...żyje w świecie wariatów.Zaśmiałam sie pod nosem..Alex ucieszyła się na mój widok.
Kto by się nie ucieszył? Nie wychodziłam w końcu z domu przez kilka dni.W końcu przestała gonić Devriesa i chciała podejść do mnie,ale chłopak przucił ją przez ramię i sam doszedł do mnie.
-Nie za bardzo dzisiaj wariujecie?-zapytałam uśmiechając się do chłopaka
-Emmm..raczej nie.-brunet wybuchł śmiechem
-Leooo puść mnie głupku!!-blondynka próbowała się wyrwać Leo z rąk,ale widać było,że nie miała w porównaniu do niego zadnych szans.
-Czekaj zastanowię się...nie.-powiedział nadal się śmiejąc
Wyglądali tak słodko,byli razem tak szczęśliwi.Chciała bym żeby ze mną i Charlsem tak było,ale to ja mu wszystko popsułam.O wilku mowa...właśnie podjęchał do nas na desce.Złapał ją i uśmiechnął się na powitanie.Świetnie? Nie...nie wyraziła bym tego w ten sposób.
-Heja wszystkim.-powiedział nie spuszczając wzroku ze mnie.
Wszyscy odpowiedzieli mu łącznie ze mną.Nie lubię jak ktoś mnie mierzy wzrokiem,ale czułam,że on właśnie to robi....Jechałam powoli na deskorolce.Leo prowadził,obok mnie jechała ledwie utrzymująca równowagę Alex,a obok bruneta ON.
~Alex~
Hmmmm....nie podobają mi się relacje między Charlsem i Emi,ale z Leosiem wykombinowaliśmy genialny plan.Nareszcie ruszył główką. Mój Misiaczek....awww...nie wierzę,że to wszystko tak się potoczyło.Ale my z Leo zajmiemy się tym,zostawimy ich specjalnie samych.Dokładnie to nie wiem gdzie jest ta spokojna polana,o której mówił Charls,ale zaraz się przekonamy.Szliśmy po nierównej piaskowej drodze,bo raczej ciężko by było poruszać się po niej na deskorolkach.

-Już jesteśmy.-powiedzieli chórem chłopcy,stanęliśmy na niewielkim pagórku.Wokół nas rozlegał się piękny krajobraz.W oddali były rysy jakiegoś miasteczka,którego nigdy nie widziałam na oczy.Uśmiechnęłam się i już miałam coś powiedzieć,gdy Leo i Charlie zepchnęli mnie i Emi z pagórka.Sturlałyśmy się z niego krzycząc jak głupie.Emi tak się zdenerwowała,że próbowała wejść z powrotem na pagórek i pokazać im jak się spycha,jednak nie udało jej się i wywaliła się na tyłek.Wszyscy wybuchli śmiechem.Świetnie się bawiliśmy w owej dolinie,było tam spokojnie.Żadnych fanek,ludzi,a przede wszystkim wścibskich dziennikarzy.Usiedliśmy pod jednym z drzew i gadaliśmy o wielu sprawach.
-Hmmm...Alex..musze ci coś koniecznie pokazać.-brunet mrugnął do mnie porozumiewawczo okiem i pociągnął za rękę.Czyli wprowadzamy nasz plan.Poszliśmy w nie wiadomo,którą stronę,ale później okazało się że poszliśmy do niewielkiego lasku w ich pobliżu.Spacerowaliśmy w niezręcznej ciszy.Próbowałam ją przerwac,ale Leo zatkał mi buzię.Oburzyłam się,co on znowu wymyśla?!
-Ciii,słyszysz?-zapytał mnie uśmiechając się słodko
Rzeczywiście...w oddali było słychać śmiech naszych blondasów.Aż sama się zaśmiałam na widok ganiającej się pary.
-Gorsi niż małe dzieci.-westchnęłam
-I kto to mówi?-zapytał chłopak uśmiechając się głupawo
-Też cię kocham.-powiedziałam i stanęłam na palcach by go pocałować,gdy chciałam się odsunąć chłopak uniósł mnie w talii i złączył nasze wargi.
~Emily~
Świetnie! Po prostu genialnie! Zostawili nas i to w dodatku samych.....ehh....nie mam siły.Co ja mam do niego powiedzieć? Co ja mam zrobić? Brzuch mnie ściskał od tego myślenia.Pięknie....
-Czemu się nie odzywasz?-blondyn uniósł jedną brew,wyglądało to przekomicznie
Przypomniała mi się scena z "Hopeful".Zaśmiałam się sama do siebie.


-I jeszcze się ze mnie śmiejesz...-mruknął
-Nie,Charls... to nie tak....-powiedziałam przygryzając wargę
-Emi,chciałem z tobą o czymś porozmawiać...-zaczął.Dobrze...teraz mnie przeraża.
-A więc...?-spojrzałam na niego pytająco
-Zerwałem z Chloe.-zaczął
-Co zrobiłeś?-nie dowierzałam w to co słyszę,to było jakieś chore....Przecież niedawno obydwoje chcieli do siebie wrócić,a teraz?
-Wiem,że postąpiłem w tym wypadku nie najlepiej,ale....uwierz zrobiłem to dla nas.-uśmiechnął się
-Chwila,chwila....jakich nas?-zapytałam jeszcze bardziej zdziwiona
-Emi...-wstał i pomógł mi również wykonać tą samą czynność.Gdy również podniosłam się na nogi złapał mnie za ręce i patrzył się głęboko w oczy.-Ja....zakochałem się w tobie....na początku nie dostrzegałem tego,ale teraz jestem tego pewien.-pogładził mój policzek
-Charls....-jedna...dwie...trzy...nie wiem ile ale spłynęło ich bardzo dużo.To były łzy szczęścia.Jestem tego prawie,że pewna.-Ja też coś do ciebie czuję,ale ....boję się,że mnie zranisz...tak jak inni.-spuściłam wzrok.Otworzyłam się przed nim,straciłam szansę na normalną przyjaźń.Znowu wszystko pieprze....
Podniósł mój podbródek i przybliżył się znacznie.Już miał przybliżyć swoje wargi do moich.Zamknęłam oczy,ale po chwili je otworzyłam.Chłopak patrzył się na mnie wyczekująco,tak jak by czekał na pozwolenie.
-Możemy spróbować od nowa.-wyszeptałam i wreszcie mnie pocałował.Gdy oderwaliśmy się od siebie nadal gładził mój policzek.
-Dziękuję.-powiedział-Kocham Cię.
Te słowa były piękne....jeszcze nigdy nie myślałam,że moje serce wyskoczy,ale chyba do tego zmierzało,bo tętno nie zmniejszało się ani trochę.Czułam to....to rozrywające uczucie.
Usiedliśmy ponownie na pagórku i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.Charlie nie zamierzał puścić mojej ręki.Był taki słodki...ach....Nagle wpadłam na genialny pomysł,zepchnęłam chłopaka z pagórka i zaczęłam się śmiać jak głupia skacząc jak pajacyk z pudełka.
-Osz ty!-krzyknął i zaczął mnie ganiać,musiało to śmiesznie wyglądać bo w dodatku jeszcze wywaliłam się kilka razy.#NIEZDARNOŚĆ.
~Alex~
Brunet złapał mnie za rękę,chodziliśmy przy jedynym zbiorniku wodnym w tym lasku i gadaliśmy.Spojrzałam na godzinę.Była 18.No to nieźle....trzeba się zbierać,bo już wieczór.Ruszyłam w odwrotną stronę,chłopak chyba zrozumiał o co mi chodzi,bo zrobił dokładnie to samo.Rozglądaliśmy sie za naszymi Blondasami,ale nigdzie nie mogłam ich wypatrzeć.
-Gdzie oni są?-zapytałam zmieszana trochę
-Buu!-głos Blondyna sprawił,że podskoczyłam jak nigdy.Wrzasnęłam i wywaliłam się...ehhh...ta moja niezdarność już mnie wkurza.Chłopaki z Emi oczywiście śmiali się jak nigdy.Jak zwykle to ja jestem pośmiewiskiem.To nie fair.
-Dobra,dobra koniec tych śmiechów,bo mama mnie zabije!-krzyknęłam próbując się podnieść
-Za śmianie się?-zadrwił Leo
-Nie,za spóźnianie się.-mruknęłam-O mój bosz....ale mnie nogi bolą.-wyjąkałam ledwie podnosząc się z trawy.Nogi ledwie stały,tak jak by zapomniały jak utrzymać równowagę.
-Wskakuj.-mój Miś nachylił się do mnie tyłem
-Ale jestem ciężka...-zaczęłam marudzić jak zwykle.Kurczę zawsze byłam taką głupawą marudą i niezdarą,a Emi w porównaniu do mnie zawsze była idealna....
-Wcale nie,przesadzasz...znowu-dodał po chwili
-Ejjj!-krzyknęłam,tym razem nic mnie nie uratowało,bo chłopak oderwał mnie z ziemi i niósł na ręcach.Pięknie....czuję się jak księżniczka.Ale taka marudząca księżniczka.
Całą drogę śpiewaliśmy piosenki chłopaków.Tak najbardziej to chyba "143" i "What Do You Mean" lubiłam te piosenki.Tak najbardziej to chyba "My Shining Star",bo przypominało mi się to,gdy pierwszy raz Leoś zarapował kawałek "Kocham Cię my polish queen" i patrzył się na mnie...było cudownie i ...nadal jest.Jest za spokojnie.Boję sie,że coś może sie między nami popsuć.Tak cholernie się tego boję.
Emi trzymali się z Charlsem całą drogę za rękę,czyli nasz plan wypalił? Tak! Jestem tego prawie ,że pewna.
Wyglądali ze sobą tak słodko...awww....Wróciliśmy o 18:50 na naszą dzielnicę.Zastanawiałam się co powiedzieć,bo nastała wreszcie ta niezręczna sytuacja,w której milczałam i nie wiedziałam co powiedzieć do mojego Księcia z Bajki.
-Robimy maraton filmowy?-wtrąciła się moja Blondynka
-Jestem za.-powiedzieli chłopcy równocześnie,zmarszczyłam czoło i się zaśmiałam
-Chyba nie mam innego wyboru?-zapytałam sarkastycznie
-Nie!-cała trójka krzyknęła chórem,znowu się wywaliłam
Roześmiałam się na dobre.
-Okej,ale pójdziemy się przebrać.-zadecydowałam patrzac na Emi,która pokiwała odpowiadająco głową,że zgadza się ze mną
-To czekamy na was u Leo.-powiedział Charls i przytulił mnie a potem Emi.Brunet podszedł do mnie i pocałował delikatnie w czoło.Wtuliłam się mocno w niego.Dzisiaj większość dnia był jakiś nieobecny.Porozmawiam z nim o tym później.
~Pół godziny później~

Nareszcie się ogarnęłam.Znaczy...10 minut temu.Emi nadal siedzi w łazience.Bosze...ile można siedzieć w łazience?Biedni chłopcy...pewnie się niecierpliwią już.Uśmiechnęłam się sama do siebie gdy utworzyła mi się w głowie scenka jak Leo siedzi na kanapie,a Charls sprawdza co chwilę telefon czy nie ma żadnych powiadomień od Emci.Moją niecodzienną głupawkę przerwało skrzypienie drzwi.Wreszcie..

.blondynka rzuciła niepotrzebne ubrania na łóżko i chwyciła torebkę.
-Idziemy?-zapytała śmiejąc się
Spojrzałam na nią spode łba.
-Dłużej w tej łazience siedzieć nie mogłaś?-zapytałam po chwili
-No nie.-przewróciła teatralnie oczami i pociągnęła mnie na dół.Zbiegłyśmy po schodach prawie wywalając się przy ostatnim stopniu.Znowu mnie dopadała znana głupawka.
-Mamo idziemy do Leo.-zawiadomiłam głośno
-Dobrze,nocujecie u nich?-zapytała troskliwie
-Planujemy.-uśmiechnęłam się,Emi właśnie uniosła jedną brew...zboczuch już myśli o planach tej nocy...ehhh...
-Dobrze,to miłej zabawy.-powiedziała moja rodzicielka
-Dobranoc.-powiedziałam i wyszłyśmy nie czekając na odpowiedź mojej Mamy.Po 5 minutach bicia się o to kto będzie pierwszy stanęłyśmy pod drzwiami i czekałyśmy na chłopaków.
~15 minut później~
Co mogliśmy oglądać jak nie horror? No co?! Kurczę trochę mnie to irytowało,bo chłopaki robią nam to jak zwykle na złość.Emi i Charls byli wtuleni w siebie.Leo ciągle grzebał w telefonie....hmmm....to mnie też irytuje....nie podoba mi się to.Ciągle szpera w telefonie i nie ma czasu spojrzeć na mnie.Odłożył wreszcie swojego IPhone'a.No nareszcie...jednak nic mu się nie stanie jak zobaczy jak ja się czułam.Założyłam słuchawki na uszy i puściłam jedną z ich piosenek.Wsłuchiwałam się w każde słowo,jak zawsze zresztą słuchając muzyki.

Nawet nie wiem kiedy.Usnęłam.Gdy się obudziłam było już ciemno.Leosia nie było koło mnie.Blondynki spały wtulone w siebie.Gdzie on mógł być?Rozejrzałam się po pokoju.Siedział przy oknie i ślepo wpatrywał się w niebo za szybą.
-Leo?-zapytałam niepewnie.Chłopak spojrzał się na mnie zdziwiony.
-Już nie śpisz?-zapytał
-Nie.A ty...czemu nie śpisz?-dziwię się,ale głos mi się załamał...
-Nie mogę usnąć.Przepraszam.-wyszeptał
-Za co?-uniosłam brew
-Za to,że wcześniej siedziałem w telefonie,ale napisała do mnie pewna osoba....która jest związana z moja przeszłością.-oczy mu się zaszkliły,to musiał być jeden z oprawców.Jestem tego w stu procentach pewna.Biedny Leo.Nie lubię go widywać smutnego...Usiadłam koło niego i wtuliłam się.Był ciepły.
~Emily~
~Kilka godzin wcześniej~
Cały wieczór układał się pomyślnie,no poza tym horrorem.Myślałam,że się tam zesram ze strachu,ale Charls mnie mocno przytulał jak zatykałam sobie oczy rękoma.To było miłe...poczuć się w jego objęciach.Obróciłam się na chwilę.Alex usypiała,a Leondre siedział zamyślony wpatrując się jak głupek w podłogę.Dziwne...może się pokłócili? Zastanawia mnie to.Cóż...pogadam o tym z Miśką rano.Film wkrótce się skończył Charlie położył się na łóżku i przesunął klepiąc w miejsce obok siebie.Uśmiechnęłam się sama do siebie i położyłam się obok niego.Blondyn oplótł mnie swoim ramieniem i przybliżył bardzo do siebie.Czułam każdy jego oddech.Złączył nasze wargi....to sen....nie wierzę w szczęśliwe związki....
-----------------------------------------------
Hej Misie ;* Kolejny rozdzialik.Pamiętajcie aby dać po sobie znać w postaci komentarzy.
Komentarz=motywacja
Dziękuję wam Kochani! Na blogu wybiło równe 1000 wyświetleń! <3
Pozdrawiam Alex ;*


2 komentarze: