poniedziałek, 4 stycznia 2016

#12."Zaufaj Mi!"


Bez Zaufania nic nie idzie w parze,wszystko się niszczy.Zostaje duży ślad wszelkich rozczarowań.Łatwo stracić do kogoś zaufanie,trudniej zadbać o to by je po prostu zatrzymać.

~Charlie~
Koncert odbył się pomyślnie.Polskie fanki bardzo motywowały.Nie wiem czemu....ale nie mogłem odwrócić wzroku od Emily.Wyglądała cudownie! Miała piękną sukienkę i ładnego koka.Blondynka zauważyła kilka razy jak się na nią patrzę,krępowała się nieco.Wiedziałem,że nie powinienem patrzeć w jej stronę,ale coś mnie do niej ciągnęło,choć nie powinno.Męczyła mnie ta myśl chyba z dwie godziny.Postanowiłem odpocząć po koncercie,położyłem się razem z ta myślą.Leo już dawno spał.Był bardzo zmęczony.Ale widziałem,że coś mu nie pozwala usnąć.
-Leo?-chciałem się upewnić,że śpi
-Hmm?-otworzył oczy
-Myślałem,że śpisz.-westchnąłem,martwię się o jego problemy ze snem
-Nie mogę usnąć.....z myślą,że moja Księżniczka mi nie ufa....-westchnął ciężko i usiadł na łóżku-Boli mnie to....
-Myślę...,że ona potrzebuje na to czasu.Jesteście ze sobą dopiero tydzień,a wiesz jak miała ciężko.-zauważyłem
-Chyba masz rację...-spuścił wzrok
-Oczywiście,że mam.A teraz śpij!-zażądziłem
-Postaram się Mamooo...-zaśmiał sie
-Dobra,a teraz bez żartów i spać.-powiedziałem stanowczo.Brunet położył się z powrotem.A ja? Nawet nie wiem kiedy usnąłem.Byłem za bardzo zmęczony.
~Leondre~
Jak zwykle nie mogłem usnąć,a świadomość tego,że ona mi nie ufa...nie pozwalała mi normalnie funkcjonować.Postanowiłem wyjść na zewnątrz i posiedzieć trochę  w milczeniu,przemyśleć to.Charls już spał.Nie będę go budzić.Jest tak samo zmęczony jak ja.
Weszłem do windy i kliknąłem odpowiednie przyciski.Nie musiałem długo czekać,winda po kilku sekundach zatrzymała się,wyszedłem na zewnątrz.Było zimno,ale to mi nie przeszkadzało.Ktoś siedział na ławce.Rozpoznałem te włosy odrazu.
-Alex?-zapytałem by się upewnić co do moich przekonań
-Leo? Co ty tu robisz?-spytała zdziwiona
-Nie mogłem usnąć....
-Leo musisz spać!-zmartwiła się,no tak...nie chciałem jej tym obarczać...
-Nie mogę z myślą o tym,że moja Ksieżniczka mi nie ufa.-usiadłem koło niej
-Leo ufam ci! Tylko...miałam chwilę zwątpienia...to się zdarza.-wyszeptała
Zarapowałem jej fragment "143".Patrzyła na mnie uważnie.
-Seeing your smile lights up my day,
No matter if I'm in sunshine or rain.
We can't thank you enough for what you did,
You changed our lives it's what you did.
I was hopeful when I became Bars
Heart shattered and became 30.000 stars.

To się tyczy ciebie.Rozświetlasz każdą noc i dzień bez względu czy jest on deszczowy czy nie.-uśmiechnąłem się
-Przepraszam.-powiedziała smutno
-Za co?-zapytałem zdziwiony
-Za to,że zwątpiłam w ciebie.Przepraszam.-spuściła głowę.
~Alex~
Spuściłam głowę.Brunet uniósł mój podbródek tak jak zawsze bym patrzyła mu w oczy.Zaczął rapować zupełnie inną piosenkę tym razem "I.L.Y"
-I met this girl called Alex, I took her for a smoothie,
She looked me in the eyes, I fell over.
I think I found a love, this angel from above,
And she’s the only girl I’ll need because I’m in love.


Co oznaczało : Spotkałem dziewczynę zwaną Alex, zabrałem ją na smoothie*
Spojrzała prosto w moje oczy, a ja wymiękłem
Myślę, że znalazłem miłość, anioła z góry
I ona jest jedynym czego potrzebuję, ponieważ jestem zakochany


W piosence było Susie,a nie Alex.Był kochany,aż za bardzo.
-Dziękuję.-wyszeptałam i go mocno przytuliłam
-Za co?-zapytał wyraźnie zdziwiony
-Za to,że rapujesz tylko dla mnie.Dobrze wiesz,że to kocham.-wyszeptałam i się wtuliłam w jego ciepłe ramiona
-Mogę tak rapować całą noc tylko dla ciebie.-powiedział i mnie delikatnie pocałował
-Dziękuję,ale musisz oszczędzać głos.Jutro lecimy do Poznania.-zauważyłam
-Wiem,ale chcę ci to uświadomić,że dla ciebie mógł bym poświęcić swój głos,rzucić karierę.Tylko dla ciebie.-powiedział
-Nie Leo....oszalałeś? Nie jestem tego warta,a poza tym...wiem ile dla ciebie znaczą Bambinos.-uśmiechnęłam sie delikatnie
-Ale to ty jesteś dla mnie teraz najważniejsza.-ach.....zaraz serce mi wyskoczy-Kocham cię wiesz?-zapytał trzymając mnie za rękę
-Wiem,ale ja i tak cię kocham bardziej.-pocałowałam go
-Ale zaufaj mi dobrze? Bez zaufania nie ma podstaw do związku.-słusznie zauważył,miał rację.Powinnam sie bardziej przekonać.
-Dobrze,obiecuję.-powiedziałam powstrzymując moją zamarzającą rękę od machania na rozgrzanie.Hah....
-Drżysz?-ehh...czy on musi być aż tak spostrzegawczy
-Nie,Leooo to tylko tak z emocji.-szybko znalazłam jakąś wymówkę
-Nie,to z zimna.-zaprzeczył mi i zdjął swoją bluzę nakładając na moje ramiona
-Leo,zamarzniesz.-wyjąkałam
-Nie,Alex...ty sprawiasz,że mi jest ciepło.-wyszeptał patrząc mi się w oczy.Był taki słodki.....
-Ale i tak sie nie godzę na to byś został bez bluzy na dworze.Jest bardzo zimno.Idziemy do hotelu.-zarządziłam i pociągnęłam go za rękę w kierunku wejścia
-Ty zawsze jesteś taka przywódcza?-zakpił
-Nic na to nie poradzę.-westchnęłam
Weszliśmy do windy.Chłopak przytulił mnie bardzo mocno i nie chciał puścić.
-Leoooo,ale miażdżąc mnie nic nie zdziałasz.-zachichotałam
-Trudno.Za bardzo cię kocham.-wyszeptał całując mnie w policzek-Z każdym dniem robisz się coraz drobniejsza-znowu słusznie zauważył,ta jego spostrzegawczość.....-Jesz w ogóle coś?-zamyślił się
-Nie...znaczy nie mam czasu na jedzenie.Jest tyle rzeczy,które chcę zrobic.Ale nie przejmuj się proszę tym,nie chcę byś przeze mnie zawalał noce.-zaszkliły mi się oczy.Wyszliśmy z windy.
-Alex,proszę...zacznij jeść.Jak to zrobisz,to będę spał.-powiedział przejęty tym wszystkim
-Czy to jest szantaż?-zaśmiałam sie
-Tak.Nie chcę byś nic nie jadła.-powiedział i mnie pocałował w czoło 
~Chloe~
Obudziłam się o 9.Wszyscy byli już na nogach tylko...jak zwykle ja się guzdrałam i leniuchowałam w nieskończoność.Weszłam do łazienki.Wziełam gorąco prysznic,osuszyłam się i zrobiłam loki lokówką na moich bardzo zniszczonych włosach.Zrobiłam lekki makijaż i posmarowałam usta pomadką ochronną.Myślę,że mogę już się pokazać Charlsowi.
Wyszłam z pokoju mało nie zabijając się o dywan i o buty Emi,które były porozrzucane na wszystkie strony.Jej...jak można trzymać aż tyle par butów?No cóż to pewnie tylko mnie to dziwi.Złapałam równowagę i w końcu wyszłam.Na korytarzu było kilka nieznajomych mi osób,zapewne jakaś wycieczka czy coś w tym stylu.Albo może jakieś vipy.Nie wiem nie znam się na tych i tamtych sprawach,ale myślałam,że jest niewiele osób w hotelu,a tu okazuje się ich większa ilośc.Zajrzałam do pokoju chłopaków.Leo spał.Śmiesznie to wyglądało....połowa jego ciała była na łóżku,a połowana podłodze.Ledwie powstrzymałam śmiech.Charlie był w łazience.Usiadłam na jego łóżku i czekałam aż wyjdzie z pomieszczenia.Gdy wreszcie wyszedł zza drzwi wyglądał świetnie.Zresztą tak jak zawsze.
-Nie za wczesna godzina dla ciebie?-zapytał dając mi całusa w usta
-Nie,aż tak długo śpię?-zakpiłam
-Raz jak u mnie byłaś,spałaś do 12.-zaśmiał się
-Nic na to nie poradzę.Byłam wtedy bardzo zmęczona.-skłamałam,co poradzę? Lubię spać.
-Ta twoja wiarygodność mnie przeraża.-zakpił
-Ojej.-zatkałam sobie usta i się zaśmiałam,blondyn przysunął mnie do siebie i zbliżył się znacznie.Nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku.Nie lubiłam jak się obrażał,a ostatnio przytrafiło nam się kilka okazji do kłótni.Jednak po wczorajszym występie znowu widzę tego pełnego entuzjazmu chłopaka.Lubiłam go takiego.Dawał mi szansę bym uczyniła dla niego ten dzień jednym z najpiękniejszych.Lubiłam spędzać z nim czas.Oderwaliśmy się od siebie i próbowaliśmy złapać oddech.Po chwili usłyszeliśmy huk i automatycznie i obróciliśmy się w stronę łóżka Leo.Brunet już leżał cały na podłodze i powoli się budził.Nadal wyglądał na zmęczonego.Co on robił w nocy,że się nigdy nie wysypiał? Blondyn zaczął się z niego głośno śmiać,ale okazał swoją bratnią trosklwość i podszedł do niego pomóc wstać z twardej podłogi.
~Holly~
Wstałyśmy z Alex o 6 i postanowiłyśmy pójść do Starbucks'a,a potem zjeść coś na śniadanie na mieście.Obydwie postanowiłyśmy się bliżej poznać.



Na całe szczęście kawiarnię mieliśmy tuż pod nosem,więc nie musieliśmy nie wiadomo gdzie iść.Weszłyśmy do windy.Alex wyraźnie się bała,bo trzymała się zamieszczonej w windzie barierki i zamykała oczy jak by się modliła.
-Alex czy ty masz klaustrofobię?-zapytałam zdziwiona
-Tak,właśnie z nią walczę.-zakpiła
-Czemu nie powiedziałaś? Mogłyśmy pójść po schodach.-no w sumie...nie chciało by nas się ,bo mieliśmy pokoje na ostatnim piętrze,ale to i tak nie zmienia faktu,że taka aktywność fizyczna dobrze by nam zrobiła.
-Chciało by  ci się?-zapytała zdziwiona
-No...nie.-odpowiedziałam zawstydzona swoim nie myśleniem
Nagle winda zatrzymała się na chwilę.Nie zatrzymała się na żadnym piętrze.Alex zaczęła panikowac,a ja ją uspokojałam.Na szczęście to trwało tylko 30 sekund.Pewnie jakaś mała usterka.Gdy wyszłyśmy z małego dusznego pomieszczenia blondynka skakała tak jak by zawsze nie miała okazji by to zrobić.Wyszłyśmy z budynku i rozglądałyśmy sie za Starbucks'em,tak jak według instrukcji chłopaków kawiarnia stała po lewej stronie budynku hotelowego.Wszystko się zgadzało.Weszłyśmy do ładnie przystrojonej "restauracyjki" i podeszłyśmy do lady.Uzgodniłyśmy,że ja wezmę Green Tea i Croissant'a,a Alex Raspberry Blended Juice Drink i Bajgiel z szynką i mozzarellą.Dziewczyna jadła niechętnie,zjadła połowę Bajgiel'a i stwierdziła,że już jest najedzona.
-Strasznie mało jesz.-zauwazyłam
-Wiem,nie wiem skąd ,ale tak mam.Wcześniej kilka dni nic potrafiłam nie zjeść.-Otworzyłam szeroko usta
-Bosze....To ja jestem ciągle głodna.-powiedziałam zawstydzona swoją "żarłocznością",w sumie to nie powinnam się tym wstydzić,bo jestem w wieku dorastania i teraz jedzenie dla mojego organizmu było najwazniejsze.
-Heh...Niektórzy tak mają.-zaśmiała się 
-Wiesz ja chyba jeszcze coś zamówię.-uśmiechnęłam się i chwyciłam Menu
Nie namyślałam się długo,miałam ochotę na coś słodkiego.Podeszłam do lady i zamówiłam kawałek Szarlotki.Siedziałyśmy jeszcze z 15 minut w Starbucks'ie i weszłyśmy do hotelu.
-Alex?-spojrzałam na nią pytająco
-Tak?-zapytała 
-Przepraszam za to co było wczoraj,wiem,że byłas zazdrosna.Przepraszam.-powiedziałam smutno,blondynka zmieszała się
-Nic się nie stało,wszystko okej.-powiedziała krótko
-Na pewno?-zapytałam 
-Tak,na pewno.-wysiliła się na uśmiech 
Winda.....No cóż to tylko ruchome pudło ,do którego trzeba wejść.Mam nadzieję,że znowu się nie zatrzyma.
~Alex~
Bałam się tej windy jak diabli! Ale Holly okazywała mi wsparcie.Dziwię się swojemu charakterowi,ale...polubiłam ją.Tak,musze to przyznać.Gdy winda ruszyła,złapałam się ponownie barierki,bałam się tak bardzo,że w jednej sekundzie zamknęłam oczy,a w głowie zaczeło mi się kręcić.Nagle zatrzymała się.
-Już wysiadamy?-zapytałam,ale nie usłyszałam żeby drzwi się otworzyły
Czekałyśmy jakieś  15 minut i nic się nie działo.Zaczęłam wpadać w panikę.Telefon zostawiłam w pokoju,bo stwierdziłam,że mi się nie przyda.Zaczęłam krzyczeć jak głupia i biegac po windzie.
-Alex spokojnie,zaraz napewno ruszy.-uspokojała mnie dziewczyna
-Ale co jak nie ruszy?-panika pochłaniała mnie całą
~Emily~
Zbliżała już się godzina,na którą byliśmy umówieni na lotnisku.Wszyscy chodzili w kółko i dzwonili do Holly i Alex.Gdzie one były? Od rana nigdzie ich nikt nie widział,a telefon mojej sis leżał na szafce nocnej.Martwiłam się o nią.Chloe chodziła ciągle z telefonem przy uchu.W końcu zaczęła z kimś rozmawiac i najwyraźniej musiała być to Holly.
-Gdzie jesteście?-zaczęła krzyczeć przerażona,wszyscy zwrócili na nią uwagę.Jeszcze nie widziałam tak zdenerwowanej szatynki.-O Bosze....-wbiegła do budynku i stanęła przy windzie klikając  przyciski,wszyscy oczywiście pobiegli za nią.
-Gdzie one są?-zapyta mama Leo
-W windzie...zatrzymała się.-zaczeła histeryzować
Charlie ją wziął na ręce i próbował uspokoić,Leo wyglądał na przestraszonego.To były jakieś jaja.Winda od tak sama się raczej nie psuje.
-Musimy je wydostać! Alex ma klaustrofobię!-powiedziałam wystraszona
-Dzwonię po straż pożarną.-zawiadomiła P.Agatha (mama Alex)
-Ale wy dzieciaki.-moja rodzicielka spojrzała na zegarek-wy musicie już jechać na lotnisko.
Spojrzałam na mamę przerażona.Przeciez one nie zdążą na lot.
-Mamo przecież one nie zdążą na lot.-głos mi zadrżał.Leo w ogóle się nie odzywał tylko siedział w zamyśleniu.
-Niestety....-westchnęła,ale jest drugi lot jutro rano.-powiedziała również zamyślając się-Wy już jedźcie z Panią Karen (mamą Charlsa) i Panią Victorią (mamą Leo),my będziemy tu czekać na straż pożarną.-postanowiła moja rodzicielka
Zgodnie z jej postanowieniem wyszliśmy i skierowaliśmy się do dużego siedmioosobowego auta Pani Victorii.Leo nadal siedział w milczeniu,a Charlie uspokajał Chloe,która się popłakała i usnęła w krótce ze zmęczenia.Siedziałam obok Leondre.
-Ej Leo nie smutaj tak,dobrze?-poprosiłam go
-Spróbuję,przecież one nie zdążą na koncert.-słusznie zauważył,a ja osłupiałam.Miał rację.
-Może....uda im się zdążyć?-pocieszyłam go nieco
-Dobrze,nie myślmy o tym.Trzeba pozytywnie myśleć,że zdążą.-no nareszcie się uśmiechnął
Rozgadałam się i gadałam z chłopakiem o wszystkim i o niczym.Siedzieliśmy w ostatnim rzędzie,więc mamy chłopaków za dużo nie słyszały.No i w sumie dobrze...nie lubię jak ktoś podsłuchuje.Nawet nie wiem kiedy usnęłam,jakoś nie wyspałam sie w nocy.Założę się,że spałam jak zabita.W uszy wsadziłam słuchawki,z których obecnie leciało "143" naszych chłopców.
~Alex~
-Hallo słyszy mnie ktoś?!-Holly krzyczała na wszystkie strony,a ja usiadłam w kącie i drżałam ze strachu.Alex ogarnij tyłek i pokaż swoją wewnętrzna odwagę! Próbuję się postawić strachu,ale to silniejsze ode mnie.
-Alex,Holly! Zaraz przyjedzie strach pożarna! Nie bójcie się!-usłyszałam znajomy głos mojej Mamy,uspokoiło mnie to nieco.Siedziałam jeszcze tak w kącie z godzinę dopóki nie pojawiła sie straż pożarna.Strażacy robili coś przy windzie.Holly przytuliła mnie mocno.
-Nie bój się,zaraz będziemy na wolnej przestrzeni.-wyszeptała
-Ale....co jak nas nie wydostaną i nie wyjdziemy stąd już nigdy?!-zaczęłam panikować
-Alex! Proszę cię,muszą nas stad wydostać.Jakoś....-uspokajała mnie blondynka
-Łatwo ci powiedzieć....boję sie utraty wolności....a tu brakuje mi jej...bardzo....-klaustrofobia jeszcze nigdy tak  nie dała po sobie znać
 -Wiem,że to trudne,ale spokojnie...-przytuliła mnie mocniej
Siedziałyśmy jeszcze pół godziny na niewygodnej podłodze.Holly opowiadała mi jakieś żarty albo jak poznała chłopaków.Próbowała mnie zająć żebym nie myślała o braku tej wolności.Jednak to mi dawało tylko trochę spokoju.Nim się spostrzegłam obok nas pojawił się strażak i pomógł nam wyjść.Było im ciężko sprowadzić windę na dół bo utknęłyśmy pomiędzy piętrami.Na zewnątrz okazał się robić już wieczór,czyli spędziłyśmy w tej windzie mnóstwo czasu.Bosze...to był jakiś koszmar.Nie zdążyłyśmy na lot.Spojrzałam na mamę.
-Mamo,powiedz,że ten lot jest przełożony?-zapytałam z przestrachem.Mama mnie mocno przytuliła
-Nie,ale jutro jest drugi lot.Musimy powoli szykowac się do snu skoro chcemy jutro zdążyć na koncert chłopców.Lot będzie bardzo wcześnie,bo już o 4.Zdziwiła mnie wczesna godzina lotu,no ale cóż.Musimy jakoś zdążyć na ich koncert.
~Chloe~
~Następnego dnia~
Wstałam o 6.Jeśli się nie mylę dziewczyny już powinny być w Poznaniu.Pobiegłam do naszego pokoju,bo siedziałam i spałam u chłopaków.Emily zresztą też.Na całe szczęście dziewczyny już w nim były.Odetchnełam z ulgą i poszłam z powrotem do pokoju chłopaków.Leo już był na nogach,a moja blondyneczka i mój blondynek jeszcze spali.No cóż....Leo wymęczył Emily,a ja Charlsa...więc na jedno wychodzi.Uśmiechnęłam się sama do siebie.Usiadłam na łóżku obok leżącego chłopaka.
-Są już?-zapytał brunet zakładając jednego z butów
-Tak,wszyscy w komplecie.-zawiadomiłam radośnie
-Ufff...-chłopak odetchnął z ulgą,bardzo chciał by Alex była na jego koncercie.W końcu to jego dziewczyna.Co się dziwić...Szybko wyszedł do pokoju.
~Alex~
O 6 byłyśmy już w Poznańskim hotelu.Dopiero położyłam się ,a już ktoś wszedł do pokoju.Jednak siedziałam w bezruchu i  nie miałam ochoty przez tą osobę otworzyć oczu.Wolałam poleżeć.Znowu te skrzypienie drzwi...ugh....spać człowiekowi nie dadzą.Za 10 minut powtórzyło się skrzypnięcie.Tym razem ten ktoś podszedł do mnie i dał mi całusa w policzek.Wiedziałam kto to był.Szybko otworzyłam oczy.
-Leo?-zapytałam zdziwiona
-Tak to ja .-uśmiechnął się podnosząc mnie do góry
-Powinieneś spać!-krzyknełam szeptem
-Wyspałem się.-bez namysłu odpowiedział i przytulił mnie mocno.
-Wyjdźmy stąd ,bo obudzimy Holly.-poprosiłam spokojnie,brunet złapał mnie za rękę i wyszliśmy na korytarz
-Wszystko już w porządku?-zapytał
-Tak,już się uspokoiłam.-powiedziałam od niechcenia
-Spokojnie,będę przy tobie już zawsze.-przytulił mnie po raz kolejny tym razem mocniej niż poprzednio
-Dziękuję.-pocałowałam go w usta
Chłopak odwzajemnił to.Zwykły pocałunek stawał sie coraz bardziej czulszy.Leo był na prawde kochany.To on sprawiał ,że czułam się bardzo bezpiecznie.To wszystko dzięki niemu.Gdy oderwalismy się od siebie patrzyliśmy sobie w oczy.Uśmiechnął się łagodnie.
-Tęskniłem za tobą.-wyszeptał
-Leooo...nie było mnie tylko kilka godzin.-westchnęłam
-Ale to i tak długo.-powiedział i mnie wziął na recę
-Leooo puść mnie,jestem ciężka!-zachichotałam
-W snach.-zakpił-Jesteś bardzo lekka.-dodał-Mam dla ciebie niespodziankę.-powiedział
-Jaką?-zdziwiłam się
-Zobaczysz na koncercie.-powiedział składając pocałunek w moje czoło
~Emily~
Charls siedział na łóżku,a ja prawie obok niego.Te łóżka były za blisko siebie.Zdecydowanie.Chloe pewnie poszła do dziewczyn.Panowała niezręczna cisza.
-Hej..
-O,Hej Księżniczko.-powiedział i przytulił mnie mocno,niestety tą cudowną chwilę przerwał mój telefon,na którego wyświetlaczu było imię Dominik.Zaszkliły mi się oczy.Odrzuciłam połączenie.
--------------------------------------------
Hej Misie ;*
I jak rozdział? Dajcie po sobie znać w postaci komentarzy.
komentarz=motywacja
Dziękuję wam wszystkim <3 na blogu niedługo wybije 200 wyświetleń,tylko fajnie by było gdy by pojawiło się kilka możliwie pozytywnych komentarzy. Jeszcze raz dziękuję <3
Kocham Wasza Alex ;* 


 

4 komentarze:

  1. Przeczytałam wszystkie rozdziały jednym tchem. Stworzyłaś naprawdę świetne opowiadanie. Podoba mi sie że w ff wliczyłaś Chloe i jest jej perspektywa. Zostaje tu czy tego chcesz czy nie!! Czekam na ciąg dalszy ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za twoją opinię 😘 bardzo się cieszę,że spodobały ci się moje opowiadania.

      Usuń
  2. Naprawdę nieźle Ci idzie? Pisałaś wcześniej jakieś inne blogi? Chętnie poczytam:* Bardzo mi się spodobało, świetna akcja i w ogóle:-) Masz talent, rozwijaj go, będę trzymać kciuki:*
    ~M❤

    Zapraszam do mnie:
    widmowy-las.blogspot.com
    Liczy się każda opinia, a zwłaszcza Twoja:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) tak owszem pisałam kilka blogów,ale tylko dla siebie i je ze swoich takich małych kaprysów usunęłam :/ Cieszę się,że ci się podobają opowiadania.Jak znajdę wolny czas to z przyjemnością zajrzę na twojego bloga ;* jeszcze raz dziękuję

      Usuń